Suzuki Lapin, czyli jak japoński key-car udaje BMW E30

W Europie nie spotkamy Suzuki Lapin, ale zapewne nie jeden skusiłby się na taką wersję nawiązującą do BMW E30, mogąc zrobić to po najniższych kosztach

Suzuki Lapin czy też Suzuki Alto Lapin (inna nazwa tego modelu) to typowy kei-car przeznaczony na rynek japoński i nie ma możliwości zakupu tego auta (oficjalnie) w innym kraju. Samochód produkowany jest od 2002 roku i w tym czasie doczekał się nawet dwóch generacji i wersji sportowej o nazwie SS (w Europie by nie przeszło). Bazowo jest to auto, które raczej nie pociaga nikogo wizualnie i jeśli na nie popatrzymy to można dostrzec spore podobieństwo do Nissana Pino (również kei-car) oraz modelu Cube, który to był u nas sprzedawany. Jednak jeśli popatrzymy na ten egzemplarz to raczej żaden z tych samochodów nie przyjdzie nam do głowy, bo ktoś chciał upodobnić swoje małe miejskie auto do BMW E30. Jak wyszło?

Suzuki Lapin

W zasadzie takie projekty możemy zaliczać do kategorii ulepu, ale w tym przypadku jest nieco inaczej. Przedni grill został cały wymieniony na taki, który nawiązuje do E30 i zamiast dwóch pojedynczych świateł mamy teraz podwójne reflektory. Oprócz tego klasyczne małe nerki i znaczek BMW. Ktoś również w miejsce okrągłych halogenów wstawił prostokątne światła z E30, co akurat wygląda średnio, bo spod spodu przebija się ramka pierwotnych halogenów. Dolny wlot chłodnicy co ciekawe został bez zmian. Jeśli myślicie, że to koniec zmian to niestety nie, bo właściciel poszedł o krok dalej.

Suzuki Lapin

Standardowe felgi zastąpiono zestawem 14-calowych felg z BMW E30. Co ciekawe nie są to jakieś podróby, ale autentyczne felgi z E30. Dodatkowo samochód jest obniżony, ma dokładkę przedniego zderzaka i całość wygląda bardzo spójnie jak na przerobienie key-cara na BMW serii 3. Jak widać Suzuki Lapin ma spory potencjał tuningowy i wystarczy podejść do tematu z głową, aby auto wyglądało ciekawie. Jasne, można zmodyfikować auto na wiele sposobów i nie koniecznie upodabniać je do innego modelu marki premium, ale przypomnijmy, że mowa o małym miejskim aucie, które z natury nie wywołuje żadnych emocji, a w tym przypadku jest nieco inaczej.

Źródło. Carscoops