Opel Calibra – król aerodynamiki i kiczu w jednym

Niegdyś znienawidzony symbol “festyniarskiego” tuningu. Marzenie każdego tunera-amatora w latach dziewięćdziesiątych. Calibra jednak to przede wszystkim udane i ponadczasowe coupe “na każdą kieszeń”.

Jeśli spytałoby się przypadkową osobę interesującą się motoryzacją w 2003 roku czym dla niego jest Opel Calibra z całą pewnością odpowiedziałaby, że szczytem kiczu, braku smaku, bezguścia i symbolem “wiejskiego” tuningu. Minęło jednak wiele lat od czasów niszczenia tego niemieckiego coupe przez domorosłych tunerów i obecnie większość z nich (dzięki Bogu) już dawno poszło na żyletki. Pozostały w gruncie rzeczy raczej seryjne egzemplarze. Teraz, po latach możemy spróbować odrdzewić (tak, odrdzewić, bo wiecie, Opel, hehe) historię tego kontrowersyjnego modelu. Dajmy Calibrze białą kartę i spróbujmy omówić ją pomijając całkowicie kwestię memów, przeróbek i nieudanych tuningów. Wróćmy do lat dziewięćdziesiątych, kiedy samochód ten był jednym z najbardziej aerodynamicznych aut na świecie, a jej sylwetka szokowała elegancją i czystością linii.

Wytwór mody

Pod koniec lat osiemdziesiątych panowała wśród producentów moda na samochody typu Coupe. Były to auta kompaktowej lub średniej wielkości, najczęściej przednionapędowe o w miarę przyzwoitych osiągach i sportowej, smukłej sylwetce. Miały one przypominać pełnokrwiste sportowe auta jednak mechanicznie bazowały na cywilnych, zwykłych modelach. Tak było między innymi z Oplem Calibrą, nad którym pracę trwały od drugiej połowy lat osiemdziesiątych. Cel był dość jasny- zastąpić przestarzałą Mantę i zabrać jak najwięcej z tego “motoryzacyjnego torta” dla siebie. Jak tego dokonać? Nowoczesna, lekka optycznie sylwetka połączona z prostą, tanią i sprawdzoną mechaniką z istniejącego auta. Jaki samochód z gamy Opla nadawał się idealnie jako dawca organów? Doskonałym kandydatem okazała się Vectra A, która miała odpowiednie wymiary i jednostki napędowe, o czym porozmawiamy później. Wyzwaniem było stworzenie karoserii. Projektantom i konstruktorom Opla udało się stworzyć nie tylko ponadczasowe nadwozie nie mające prawie żadnych elementów współzamiennych z innymi modelami, ale także osiągnąć mistrzostwo w dziedzinie aerodynamiki. Współczynnik CX wynosił zaledwie 0,26! Był to wówczas najlepszy wynik w tej dziedzinie. Osiągnięcie to dopiero udało się przebić w 1999 roku przez Audi A2. Kiedy w 1989 roku, na targach we Frankfurcie zaprezentowano nowe dziecko Opla samochód zachwycał swoim designem. Patrząc na Calibrę i jej poprzednika wydaje się, że dzieli je przepaść. Proste, ale groźnie wyglądające reflektory, niski i szeroki grill i duże tylne lampy, a przede wszystkim ponadczasowa, opływowa i wolna od ozdobników forma o lekkiej linii sprawiały, że Calibra zachwycała opinię publiczną i potencjalnych klientów. W mojej opinii konkurencja w postaci VW Corrado i Forda Probe I miała nie lada problem.

Ładniejsza Vectra

Gorzej było wewnątrz. Pod nowoczesną i dynamiczną karoserią skryte zostało jedno z nudniejszych wnętrz w historii ludzkości. Zero emocji, zero finezji i smaku. Po prostu morze czarnego, kanciastego plastiku. Wygląda bardziej jak projekt księgowego niż designera. No, ale z czegoś musiała się brać dobra cena Calibry. Nie tylko wnętrze jest żywcem wzięte z Vectry A. Cała mechanika również pochodzi z tego modelu. Silniki i skrzynie biegów to czysta Vectra. Płyta podłogowa była wspólna nie tylko z Oplem, ale także z Saabami 900 i 9-5 I. Pod maską naszego “GT na każdą kieszeń” znaleźć mogliśmy dwulitrową benzynę o mocach 115 i 150 koni mechanicznych. Z tymi jednostkami Calibry miały całkiem dobre osiągi i zapewniały niezłe prowadzenie. Samochody te z miejsca stały się hitami sprzedaży w tym segmencie. Sprzedaż na tyle się rozwinęła, że w 1991 roku Fińskie zakłady Valmet Automotive na zlecenie Opla rozpoczęły dodatkową produkcję by zaspokoić zapotrzebowanie rynku. Żaden model konkurencyjny, zwłaszcza główny oponent w postaci Forda Probe zarówno I jak i II generacji nie był w stanie powstrzymać dominacji Coupe z Rüsselsheim. W 1992 roku w gamie Calibry pojawił się nowy silnik- 2.0 Turbo. Poświęcimy mu więcej czasu później, bo zdecydowanie na to zasługuje. Rok później do gamy dołączyła V szóstka o pojemności 2.5 litra i mocy 170 koni mechanicznych, która pozwalała na osiągnięcie 100 km/h w czasie niecałych 8 sekund. Calibra dzięki wciąż rozrastającej się gamie silnikowej wciąż zachęcała do siebie nowych klientów. W 1994 roku, kiedy sprzedaż samochodu wciąż stała na wysokim poziomie zdecydowano się na niewielki lifting. Ograniczył się on do kosmetycznych zmian przedniego grilla, tylnej klapy oraz lekko odnowionego wnętrza. Reszta pozostała praktycznie bez zmian. Po co zmieniać coś co sprzedaje się znakomicie.

Sportowa nie tylko karoseria

Pod koniec sezonu w 1993 roku do serii wyścigów DTM trafił Opel Calibra. Samochód ten zmienił układ sił w stawce. Co sprawiło, że Calibra stała się wiodącym bolidem DTM? Przede wszystkim serce. Było nim V6 o pojemności 2.5 litra. Był on rozwojową konstrukcją seryjnego silnika. Modyfikacjami zajęła się słynna firma Cosworth. Osiągnięto 420 koni mechanicznych, co jak na wolnossący silnik trzeba uznać za wielki sukces. Do tego napęd na cztery koła, dopracowana do perfekcji aerodynamika oraz lekkie nadwozie sprawiło, że Mercedes i spółka byli bezradni. Nawet ówczesny lider, Alfa Romeo, miała kłopoty z nowym graczem. Z czasem Calibrę dopieszczano, między innymi poprzez dodanie turbosprężarki co dało w 1995 roku ostatecznie moc 480 koni mechanicznych! Keke Rosberg i Manuel Reuter zasiadający za sterami bestii Opla wyciskali z niej siódme poty co skutkowało potem całkiem niezłymi wynikami. W 1996 roku z powodu nowych przepisów FIA, Opel Calibra DTM otrzymał zupełnie nowy silnik V6 oparty na konstrukcji Isuzu i modyfikowany po raz drugi przez Coswortha. Napęd zaś był przenoszony przez nową skrzynię biegów produkcji Williamsa. Ponadto pojawiły się aktywne dyferencjały. Efekt? Manuel Reuter w 1996 roku w ITCC (następstwo DTM) zdobył mistrzostwo. Przepaść konstrukcyjna i technologiczna innych teamów względem Opla była już coraz bardziej zauważalna. Sukces w tych wyścigach był na tyle ważny dla producenta, że wypuścił dwie wersje limitowane związane z tym tematem- DTM i Keke Rosberg Edition. Pomówmy o tej drugiej, sygnowanej nazwiskiem kierowcy wyczynowego zasiadającego za kierownicą torowej Calibry. Wersja ta wizualnie różniła się od zwykłej białym lub rzadziej czarnym malowaniem z żółtymi drobnymi akcentami, nowymi obręczami, spoilerem, a wewnątrz białymi tarczami zegarów oraz nowymi fotelami. Modele te były oferowane z silnikami 2.0 i 2.5 V6. Wracając do wyścigów to po sezonie w 1996 roku seria ITCC została zlikwidowana a tym samym Calibra DTM przeszła do historii. Zdążyła się jednak zapisać na kartach motorsportu jako świetny samochód torowy.

Czarny koń w stajni Opla

Wróćmy do 1992 roku. Wtedy wówczas pojawił się silnik 2.0 Turbo osiągający moc 204 koni mechanicznych. Moc ta jednak nie była przekazywana tylko na przednią oś lecz na obie. W ten sposób powstała najmocniejsza, topowa seryjna odmiana Calibry. Posiadała wszystko co można było wymagać od Coupe- mocny, turbodoładowany silnik, piękne nadwozie, dobre zawieszenie i napęd na cztery koła. Była to jednak droga opcja wyposażeniowa przez co nigdy nie cieszyła się sporym zainteresowaniem.

Godne pożegnanie

W 1997 roku kariera Calibry powoli dogasała a do debiutu szykowała się już nowa Astra G Coupe stylizowana przez włoskie studio Bertone. Calibra jednak była zbyt ważnym modelem dla Opla by odeszła zapomniana z rynku. Zdecydowano się więc wydać specjalną, limitowaną odmianę pod nazwą “last Edition”. Wizualnie otrzymała ona nowe obręcze, zderzaki i lakierowanie całej karoserii (łącznie z listwami). Pod maski trafiały silniki 2.0 Turbo i 2.5 V6. Wewnątrz mogliśmy spotkać między innymi skórzaną tapicerkę. Według mnie to najładniejsza odmiana Calibry a na pewno najlepiej wyposażona. Szczytowa Calibra obecnie jest bardzo rzadka i równie droga, zwłaszcza w Niemczech, gdzie jest już pełnoprawnym youngtimerem.

Udane Coupe

Calibra to auto, które, gdy odsuniemy od niej aurę kiczu, memów, dowcipów i wiejskiego tuningu, otrzymujemy genialnego youngtimera i uczestnika dawno zapomnianej mody. Samochód , który wyznaczał trendy w stylistyce Coupe i standardy w aerodynamice. Samochód, który z podniesioną dumnie głową konkurował z Alfą Romeo i Mercedesem w wyścigach DTM/ITCC. To wreszcie dobry przykład na to, że da się stworzyć ładne, szybkie i dobrze się prowadzące auto, które nie musiało kosztować miliony milionów. Opel Calibra umożliwił wielu ludziom spełnienie marzenia o swoim małym Gran Turismo. Czekam z niecierpliwością na czasy, kiedy Opel Calibra zacznie być traktowany u nas jako pełnoprawny youngtimer.

Zdjęcia: Materiały prasowe producenta, minipasja.blogspot.com, www.favcars.com, www.carpixel.net, www.leblogauto.com, drivemag.com