KIA Stinger musi stać się elektryczna, aby doczekać się drugiej generacji

Samochody elektryczne przejmują świat, podobnie jak SUV’y i Crossover’y, ale KIA Stinger nie może ulec ich wpływom, aby dotrwać do kolejnej swojej generacji

Dotychczas KIA Stinger uchodził za pewnego rodzaju rodzynka wśród samochodów sportowych producentów poza niemieckiej Wielkiej Trójki. Otrzymaliśmy sedana, który łączył najlepsze cechy w swoim segmencie, oferował niebanalny wygląd i do tego dostępny był z silnikiem 3.3 V6. Czego chcieć więcej? Przede wszystkim chcielibyśmy, aby to auto mogło spokojnie istnieć w takiej formie jaką obecnie znamy, ale może się wkrótce okazać, że jedyne co zobaczymy to ładowarka dla elektryka. Tak, KIA Stinger może stać się samochodem elektrycznym, jeśli chcemy, aby przetrwała i doczekała się następnej generacji. Jej sprzedaż nie jest wystarczająco duża, a normy emisji spalin to wciąż temat przytłaczający.

KIA Stinger

KIA Stinger jest z nami na rynku od 2017 roku, więc za niedługo producent powinien pokazać jej odświeżoną wersję. Zmiany jakie zajdą będą czysto kosmetyczne i nie szykuje się żadna rewolucja. Jednak już prawie rok temu pojawiły się informacje, że jeśli sprzedaż się nie zwiększy znacząco to możemy pożegnać ten model. Niestety, samochód miał potencjał i pewnie ideologicznie spokojnie dałby radę utrzymać się przez 2 czy nawet 3 generacje, ale słupki w tabeli sprzedaży mówią jasno – nie sprzedaje się. Pandemia koronawirusa w tym nie pomaga, bo sprzedaż każdego producenta drastycznie spada i szukane są oszczędności na każdym kroku. Pytanie co dalej z KIA Stinger?

„Ponieważ technologia zmierza w kierunku pojazdów elektrycznych, a świat i jego apetyt na tego typu samochody zmieniają się, koncepcja prawdopodobnie również musi ewoluować”

powiedział powiedział Karim Habib dla Top Gear
KIA Stinger

Ratunkiem może okazać się pokazanie Stingera jako elektryka. Tak, brzmi to strasznie, że silnik 3.3 V6 musimy zastąpić elektrykiem, ale takie jest prawo obecnego rynku. KIA (ani nikt inny) nie będzie trzymać samochodu, który się nie sprzedaje tylko dlatego, że kilku purystów jest zadowolonych. To się po prostu nie opłaca. Poczekajmy jednak na facelifting, może on poprawi nieco sytuację modelu i uda zażegnać się tego najgorszego scenariusza.

Foto. materiały prasowe producenta