Toyota RAV4 Prime i jej widowiskowa wpadka podczas ,,testu łosia”

SUV-y z reguły mają problem z zachowaniem stabilności przy większych prędkościach. Toyota RAV4 Prime to jednak wśród nich primabalerina.

Toyota RAV4 Prime to nowy wariant w gamie SUV-a od japońskiego producenta. Jest to ni mniej, ni więcej jak hybryda plug-in. Cena tego napędu rozpoczyna się od lekko ponad 150 tysięcy złotych i jest to tym samym najdroższa RAV4 dostępna do kupienia. W parze z technologią idą również znacznie lepsze osiągi. RAV4 Prime jest zdolna do wykrzesania z siebie 302 koni mechanicznych. Do setki zaś rozpędzi się ona w 6.1 sekundy. Bazą jednostki silnikowej jest 2.5-litrowy silnik benzynowy wsparty silnikiem elektrycznym, którego pełna moc jest skierowana na tył. ,,Spalinówka” napędza zaś przednią oś pojazdu.

SUV-y nierzadko mają spore problemy z poprawnym zaliczeniem słynnego ,,testu łosia”. Sprawdzian ten polega na postawieniu przed samochodem niewidzialnej przeszkody, którą pojazd musi wyminąć nie strącając pachołków i utrzymując sterowność. Manewr ma symulować próbę uniknięcia zderzenia z człowiekiem, zwierzęciem lub innym obiektem, który nagle pojawił się na drodze. Wysoki środek ciężkości i gabaryty SUV-ów sprawiają, że trudno jest im wykonać obie te rzeczy, szczególnie przy dużych prędkościach.

Nie najlepiej wypadł na przykład Mitsubishi Outlander, czy Volvo XC40, lecz żaden z nich nie zakończył starcia z fizyką tak widowiskowo, jak zrobił to bohaterka naszego dzisiejszego tekstu. Toyota RAV4 Prime bowiem zachowała się o wiele gorzej od wyżej wymienionej dwójki. Ogromna nadsterowność przy próbie powrotu na właściwą linię przejazdu to oczywiście spory problem, ale widać również, że z przedniego lewego koła w wyniku przeciążeń kołpak na chwilę traci kontakt z kołem. A zwróćmy uwagę, że ten test został wykonany przy prędkości ,,zaledwie” 68 km/h. Względną stabilność RAV4 Prime uzyskuje przy przejeździe wolniejszym o 5 km/h, lecz jest to wynik niewystarczający.

Toyota RAV4 Prime

Całego testu podjął się szwedzki kanał Teknikens Värld. Do auta wsiadali różni kierowcy, lecz końcowe rezultaty zawsze wychodziły tak samo. Zostały one skierowane do oddziału Toyoty, który zapowiedział podjęcie odpowiednich kroków w celu zapewnienia standardów bezpieczeństwa w swoim aucie. Warto nadmienić, że rok temu ten sam kanał podjął się testu zwykłej RAV4. Efekt był niewiele lepszy, lecz po naniesieniu poprawek przez Japończyków, SUV bez większych trudności przeszedł drugą próbę.

Foto. Teknikens Värld