KINTO

Toyota atakuje Europę swoimi nowymi usługami – czym jest KINTO?

Od stycznia 2020 Toyota rozwijała w Europie swój projekt o nazwie KINTO. Marka w nowym roku stanie się jednak odrębną firmą z wielkimi aspiracjami.

Jeżeli w biznesie chce się stać stabilnie i dominować konkurencję, warto rozdzielać swoje działania na kilka filarów. Włodarze Toyoty mają tego pełną świadomość, o czym świadczy projekt opisywany w tym właśnie tekście. KINTO to spółka joint venture założona przez Toyota Motor Europe oraz Toyota Financial Services, która zaczęła swoją działalność w styczniu tego roku w kilku europejskich państwach oraz Japonii. Prawie rok po zapoczątkowaniu działań pod tym szyldem, włodarze Toyoty podjęli decyzję o usamodzielnieniu tego tworu, który swoją siedzibę będzie miał w niemieckiej Kolonii.

No dobrze, ale czym dokładnie jest KINTO? W wielkim skrócie – firma ta będzie zrzeszać kilka usług, które według Toyoty mają zmienić układ sił na rynku nowoczesnej mobilności. Jest ich sporo i w większości przypadków kręcą się one wokół motoryzacji. *mruga porozumiewawczo*

KINTO

KINTO One – leasing all-inclusive w całej swojej okazałości. W tym roku usługa pojawiła się w siedmiu europejskich krajach, a w 2021 przyjdzie czas na kolejne rejony Starego Kontynentu. Na ten moment One zarządza flotą samochodów rzędu 100 tysięcy egzemplarzy.

KINTO Share – nowa spółka carsharingowa zarówno dla korporacji, jak i instytucji publicznych oraz osób prywatnych. Działa w pięciu krajach (Irlandia, Włochy, Dania, Hiszpania i Szwecja), lecz rozpoczęcie działań w następnych krajach czeka nas ,,w najbliższym czasie”. Share będzie również wprowadzany do dealerskich salonów Toyoty i Lexusa. Przeprowadzanie jazd testowych za pomocą carsharingu? To może być ciekawa opcja na przyszłość.

KINTO Flex – wydaje się być jednym z najciekawszych programów. Po wykupieniu subskrypcji mamy dostęp do pełnej gamy samochodów Toyoty oraz Lexusa. Za całą obsługę techniczną odpowiada operator. Klient zaś może cieszyć się z jazdy i wybierać auta w zależności od swoich bieżących potrzeb. Jedyną opłatą ma być paliwo. No i oczywiście miesięczna stała stawka za subskrypcję.

KINTO Join – według spółki, ta aplikacja ,,rewolucjonizuje sposób, w jaki pracownicy firmy dojeżdżają do pracy”. Firmy mogą tworzyć sieci prywatnego transportu. Współpracownicy łącząc się i dojeżdżając do miejsca pracy używając tylko jednego pojazdu wspólnie zmniejszają ślad węglowy. Pracodawcy mogą zachęcać swoich podwładnych do korzystania z tej funkcji, na przykład oferując priorytetowe miejsca parkingowe. Aplikacja może weryfikować, które osoby przemieszczają się wspólnie. Ciekawa próba wprowadzenia na nasz grunt niezbyt popularnego jeszcze zjawiska car poolingu.

KINTO Go – każdy przy planowaniu jakiejś dłuższej podróży choć raz wkurzył się na fakt, że wszystkie bilety i usługi ma w kilku różnych miejscach. Planowanie takich wyjazdów ma ułatwić Go, w którym będzie można kupić bilety pociągowe, autobusowe, zapłacić za parking czy taksówkę, a także po prostu zaplanować podróż. Podczas testów w Italii serwis zebrał dobre opinie, a ekspansja do innych państw ma być kwestią czasu.

KINTO

KINTO to naprawdę wiele odnóg, które mają namieszać na Starym Kontynencie. W jednych dziedzinach stanie się on nową konkurencją dla istniejących firm, jak na przykład w carsharingu, w innych zaś zostanie pionierem w Europie. Plan na tę markę wydaje się dobrze sprecyzowany, a pierwsze efekty tych działań zobaczymy zapewne już w najbliższym czasie. Start spółki planowany jest na kwiecień 2021 roku.

Nie możemy po prostu naśladować naszych konkurentów i innych graczy z branży transportowej w ich tradycyjnych działaniach. Szukamy własnej drogi, która pozwoli nam wykorzystać nasze atuty i wyróżnić się na rynku mobilności.

Tom Fux, dyrektor generalny KINTO Europe
KINTO

Foto. materiały prasowe spółki