Precept, czyli Polestar z własnym charakterem i designem

Polestar powoli zaczyna odcinać się designem od Volvo i właśnie w ten sposób powstał najnowszy prototyp, czyli model Precept.

Kojarzycie markę Polestar? Do niedawna tuner i zespół wyścigowy Volvo, który podobnie do Seatowej Cupry od 2017 stał się osobnym producentem usportowionych i bardziej luksusowych elektrycznych modeli tego szwedzkiego producenta. Sporą popularność odniósł ich pierwszy model o jakże ambitnej nazwie „1” w wersji przerobionej przez znanego artystę grafiki 3D Khyzyla Saleema, który pojawił się na okładce najnowszej części serii Need For Speed o podtytule Heat. Ale ani model „1”, ani model „2” nie będą dla marki aż tak istotne, jak niedawno przedstawiony model Precept.

Precept jest dopiero trzecim samochodem spod szyldu Polestar, jednakże śmiało można powiedzieć, że jest to ich pierwszy pojazd zaprojektowany od podstaw pod względem designu. Dlaczego? Przyjrzyjmy się zatem dwóm poprzednim modelom tej szwedzko-chińskiej marki.

Polestar 1, jak wcześniej wspominałem, jest pierwszym modelem marki, a zarazem ma być ostatnim, który będzie posiadał silnik spalinowy. Wynika to z jednego faktu. Polestar jako marka stworzona została w celu tworzenia luksusowych i sportowych samochodów elektrycznych. I co by tu nie mówić, w przypadku „Jedynki” niezbyt się to udało, ponieważ Volvo nie miało jeszcze dopracowanej technologii. Zdecydowano się jednak na kompromis i w ten sposób stworzono hybrydę z dwulitrowym silnikiem pod maską napędzającym przednią oś, oraz silnikami elektrycznymi poruszającymi tylne koła, a sumaryczna moc tego układu wynosi 600 koni mechanicznych. No i ciężko nie zauważyć, że pojazd ten, mimo sylwetki coupe, przypomina zwykłe sedany tej marki. Czy to źle? Nie mnie oceniać, choć osobiście stylistycznie mi się podoba. Do tego dochodzi jeszcze niszowość modelu i wysoka cena 140 tysięcy euro za co by tu nie mówić, nieco mocniejsze hybrydowe Volvo, ewidentnie pokazuje, że model ten był złem koniecznym, aby rozruszać markę i narobić szumu.

Przy drugim modelu w końcu Polestarowi udało się stworzyć pojazd, który był celem od początku przekształcenia firmy na producenta. Model „2” posiada już napęd w pełni elektryczny. Tym razem jednak nie dostaliśmy sportowego coupe, a pięciodrzwiowego, SUVowatego fastbacka, który wciąż, choć w mniejszym stopniu, przypomina samochody Volvo. Ma być on również bardziej przystępny, bo cena nie będzie aż tak horrendalna i wynosić będzie „jedynie” 60 tysięcy euro. Zmniejszona została również moc, która tutaj wynosi nieco ponad 400 koni mechanicznych. Bateria o pojemności 78 kWh pozwoli natomiast na przejechanie około 450 kilometrów. Model ten natomiast ma wyprowadzić markę Polestar na właściwe tory jeśli chodzi o produkcję samochodów elektrycznych, ponieważ jeszcze do niedawna zdjęcia z ich fabryki w chinach nie pokazywały gotowości do produkcji samochodów na baterię. Produkcja miała ruszyć już w tym roku, jednakże przez położenie fabryki i sytuację w Chinach, ciężko powiedzieć, jak obecnie wygląda jej status.

Mając za sobą problematyczne początki związane z pierwszymi dwoma pojazdami Polestar niedawno zaprezentował swój nowy koncept, który co by tu dużo nie mówić, nie wygląda jak nic, co do tej pory widzieliśmy. Sama nazwa wskazuje, że pojazd ten ma być „manifestem do rzeczy przyszłych, deklaracją”. Przedstawieniem Polestara jako samodzielnej marki poprzez wyjątkowy design, jej filozofię i wartości, o których wypowiadał się Thomas Ingenlath, szef marki:

„Samochód jest odpowiedzią na wyraźne wyzwania naszego społeczeństwa i przemysłu. To nie marzenie o dalekiej przyszłości, Polestar Precept zapowiada przyszłe pojazdy i pokazuje, w jaki sposób zastosujemy innowacje, aby zminimalizować nasz wpływ na środowisko.”

Precept ma być rewolucyjny pod kilkoma względami. Jeśli chodzi o aspekty ekologiczne, nie mówimy tutaj jedynie o jego zero-emisyjności, ponieważ Polestar ma w nowy sposób podjeść do aspektu plastiku. Wszyscy dobrze znamy sprawę problemu zanieczyszczenia środowiska tym materiałem. Odpady plastikowe są wszędzie, a szczególnie w oceanach. Firma ma wykorzystywać różne rodzaje zrecyklingowego plastiku przy produkcji swoich kolejnych modeli. Czu to tkanina wykonana z przetworzonych butelek PET, nylonu 6 z sieci rybackich, do tego zakrętki i korki z butelek do wina z których stworzone mają zostać elementy wnętrza z PVC, oraz organiczne włókna lniane Bcomp z innowacyjnego materiału powerRibs, z którego wykonano panele tylnych siedzeń. Zastosowanie materiałów nie wiąże się jednak z utratą na jakości, ponieważ wszystkie plastiki zostały przetwarzane wielokrotnie. „Mniej plastiku w oceanie. Więcej premium w Polestarze.” W ten sposób ilość zmarnowanego plastiku ma zostać zmniejszona aż o 80%.

Ekologia nie jest jednak jedynym aspektem, który w modelu Precept chciano zrewolucjonizować. Wiele pracy włożono w aspekt interfejsu. Wiele osób krytykuje obecne wyświetlacze w samochodach za rozpraszanie kierowcy i niepotrzebne skomplikowanie. Ogromne, świecące i wielokolorowe ekrany rozpraszają szczególnie w nocy, w warunkach niskiej jasności. Polestar w pełni zgodził się z tymi zarzutami i w ten sposób zaprezentował HMI – technologię, która ogranicza informacje na ekranach wyświetlając ją tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Dzieli się to na dwa główne systemy. Pierwszym z nich jest technologia śledzenia oczu kierowcy. W ten sposób pojazd sprawdza na co ten w danym momencie patrzy i dostosowuje odpowiednie wyświetlacze. Do tego każdy ekran wyposażony jest w odpowiednie sensory, które wyczuwają zbliżanie się do nich dłoni. W ten sposób kiedy tylko ręka znajdzie się w pobliżu, wszelkie przyciski i napisy powiększą się, a jasność ekranu się zwiększy.

To, że system HMI zmniejsza ilość informacji na ekranach i ogranicza rozpraszaniu kierowcy nie oznacza, że system multimedialny jest ubogi, a wręcz przeciwnie. Korzystając z doświadczeń ze swojego drugiego modelu, Polestar wraz z Google przygotowali nowy system oparty na androidzie. Zauważyli oni, że większość funkcji w multimediach samochodowych jest tak naprawdę okrojonymi wersjami tych samych aplikacji na telefonach. Ale nie w Polestarze, właśnie dzięki androidowi. Do tego dzięki zastosowania ewoluującego asystenta Google system multimedialny ten będzie wyposażony w najlepszy na rynku system rozpoznawania głosu. W ten sposób nie pozostanie on ograniczony do poszczególnych języków, a wręcz będzie obsługiwał lokalne dialekty i akcenty. Aspekty takie jak oświetlenie, ogrzewanie czy ułożenie foteli zostanie automatycznie ustawione, dzięki czemu nie będzie trzeba tracić więcej czasu na grzebanie w suwakach czy pokrętłach. Do tego samochód zadba o pasażerów w trakcie gdy ten zostanie podłączony pod ładowanie, bo streaming wideo z aplikacji zostanie przesłany na ekrany samochodowe.

Przy tym Polestar nie powiedział ani słowa o parametrach technicznych pojazdu. Być może chciał to zrobić na targach w Genewie, ponieważ Precept miał się na nich ukazać, jednakże ostatecznie jak wszyscy wiemy, targi te zostały odwołane. Jednakże jak można zauważyć, nie na tym zależało Polestarowi przy prezentacji tego modelu. Jak wcześniej wspominali, miał on być prezentacją możliwości marki, czy to pod względem własnego designu, czy pod względem innowacji zwiększających bezpieczeństwo, multimedialność czy ekonomiczność. I co by tu dużo nie mówić, udało im się.

Foto. materiały prasowe producenta