Poznaliśmy kalendarz F2 i F3 – słodko-gorzki smak nowych regulacji

Po zaprezentowaniu dzisiaj równolegle z F1 harmonogramu F2 oraz F3 uznałem, że warto pochylić się nad wykonaniem planu cięcia kosztów.

Jak wiecie lub nie, od nowego sezonu F2 oraz F3 przejdą gruntowną zmianę formatu. Kalendarz zaplecza Formuły 1 będzie składać się z ośmiu rund, natomiast Formuła 3 odwiedzi siedem aren. Zmieni się również format zawodów – na każdym torze obie serie odbędą trzy wyścigi. Jest to tylko część kwestii, które zmodyfikowano w celu obniżenia kosztów uczestnictwa w zawodach. Części do bolidów mają kosztować mniej dzięki osiągnięciu nowych porozumień z dostawcami, a aktualna konstrukcja w F2 będzie używana aż do 2023 roku. W F3 zaś zmiany wejdą w życie najwcześniej przed sezonem 2022. Bardzo dużą uwagę jeszcze kilka dni temu przykładano również do kalendarza, który miał zostać rozplanowany logiczniej pod względem logistycznym. Jak się okazuje – tak rzeczywiście jest. I równocześnie nie jest.

Przyjrzyjmy się najpierw rozpisce dla Formuły 2. Początek tradycyjnie zaliczamy w Bahrajnie, więc tutaj nie ma żadnych zaskoczeń. Następnie mamy Monako, dwa tygodnie później Baku, i po kolejnych 14 dniach Silverstone. Potem czeka nas spora przerwa, bo aż do 10 września. Wtedy to F2 przyjeżdża do Włoch. Po tym jednak dzieje się rzecz, której nie do końca rozumiem. Z Monzy zaliczamy naprawdę sporej długości wylot do Sochi. Stamtąd zespoły wrócą do swoich baz, by po dwóch miesiącach pakować się do Arabii Saudyjskiej na wyścigi w Jeddah.

No dobrze, ktoś powie, że tak przecież było cały czas, a ja mu przyznam rację. Jednak jeżeli seria chce iść w cięcie kosztów logistycznych, to z całym szacunkiem – wyjazd na nawet dwa tory w Europie nie będzie tak kosztowny, jak zabranie całego majdanu na Półwysep Arabski, a następnie z jego zachodniego krańca na wschodni – do Abu Dhabi, które od Jeddah jest oddalone o 1600 kilometrów. Dałoby się to zrobić inaczej. Na przykład odpuścić Arabię, lecz zapewne w uwagi na słusznej wielkości przelew było to niemożliwe.

Kalendarz F2 F3

Przejdźmy teraz do F3. W 2019 roku, a więc pierwszym pod oficjalnym przewodnictwem FIA, seria ta była oparta wyłącznie na torach w Europie. W obecnym sezonie planowany był start sezonu wraz z Formułą 2 w Bahrajnie, ale rzecz jasna nie doszło to do skutku. Teraz jednak, oczywiście z myślą o obniżaniu kosztów transportu, finał sezonu 2021 odbędzie się… w Teksasie. Co prawda ma być to jedyna wyprawa za Stary Kontynent, lecz jest ona naprawdę spora.

Dodatkowo zespoły, które mają swoje oddziały zarówno w F2, jak i w F3 będą musiały wyprawić swoje ekipy w dwa różne miejsca. Liczba wyjazdów także wzrośnie – z 12 do 15. Takie zespoły wcale mogą koniec końców nie mieć łatwiej.

Kalendarz F2 F3

Trzeba jednak oddać osobom układającym kalendarz, że w żadnym momencie rundy F2 oraz F3 nie będą odbywały się równocześnie. Oczywiście wszystko wynika z faktu, że nie dałoby rady upchnąć sześciu wyścigów serii juniorskiej przy równoczesnej organizacji weekendu F1. Dzięki temu rozlokowanie sił pomiędzy obie serie może w tym konkretnym przypadku być łatwiejsze. No i nie zapominajmy, że mimo odległych wypadów serie ciągle zostają w Europie, gdzie mieszczą się bazy wszystkich zespołów. Finał w USA oraz na Bliskim Wschodzie może też sprawić, że prestiż tych zawodów może choć odrobinę wzrosnąć.

Oba harmonogramy mają swoje wady i zalety. Jak myślicie – co w ogólnym rozrachunku przeważa szalę i w którą stronę?

Kalendarz F2 F3

Foto. materiały prasowe F2 oraz F3