Nissan Qashqai 2022 – wizualizacja na miarę nowego 400Z (no prawie)

Zupełnie nowy Nissan Qashqai może uratować markę na rynku europejskim i będzie dla niej ostatnią deską ratunku na tym tonącym statku ekologii

Nissan Qashqai to bez wątpienia fenomenalny samochód w obecnej gamie, bo rocznie sprzedaje się ponad 200 tysięcy samochodów (oczywiście nie w 2020 roku). Obecna generacja, będąca w produkcji od 2013 roku, powoli dobiega końca, więc nie jest tajemnicą, że Nissan pracuje nad następcą. To co dzisiaj wiemy to przede wszystkim platforma wybrana przez producenta, czyli CMF oraz ogólnikowe informacje na temat układu napędowego. Jednak do tej pory było widać na drogach wiele egzemplarzy testowych i dzięki temu możemy przewidywać jak ten samochód będzie wyglądać finalnie. Takiego działania podjął się serwis Kolesa.ru i oto efekty.

Nissan Qashqai

To co widzimy na zdjęciach to takie połączenie Nissana X-Trail z modelem Leaf i szczyptą japońskiej filozofii. Samochód otrzymał bardziej kompaktowy tył, co będzie dla niego sporą zaletą i przy okazji straci optycznie na wadze. Z przodu zmiany dotyczą głównie świateł, które są bardziej rozciągnięte, a grill wpisuje się w obecną stylistykę marki. Całościowo samochód wygląda bardziej miejsko niż terenowo, co interpretować możemy już dowolnie. Pytanie tylko czy terenowa agresja i sztuczne dodatki są potrzebne w momencie, gdy taki samochód i tak trafia do odbiorcy przemieszczającego się po drogach utwardzonych.

Nissan Qashqai

Pod maską wielkiej rewolucji nie będzie, to znaczy utrzymujemy obecny trend na silniki oszczędne i ekologiczne. Mowa tutaj o benzynowej jednostce 1.3, która to ma otrzymać nową turbosprężarkę oraz o silniku 1.5 dCi, który zostanie wyposażony w AdBlue, aby zmniejszyć emisję spalin. Niewykluczone jednak, że Nissan pokusi się o użycie silnika 1.8 od Renault dla mocniejszego wariantu modelu Qashqai. Równocześnie możemy spodziewać się hybrydy w dalszej części produkcji nowej generacji i prawdopodobnie będzie ona kluczowa do utrzymania tego modelu w Europie, bo normy emisji spalin są coraz bardziej rygorystyczne.

Foto. Kolesa.ru