JAPFEST 2020 i rozmowy z właścicielami wyjątkowych samochodów

Każdą imprezę motoryzacyjną tworzą jej uczestnicy. To oni są jej najważniejszym punktem, więc to na rozmowach z nimi skupiliśmy się, gdy odwiedziliśmy Japfest.

Japfest mimo skoncentrowaniu się na Kraju Wschodzącego Słońca ma do zaoferowania odwiedzającym mnóstwo atrakcji. Jest to świetne miejsce dla osób, które ubóstwiają pokazy driftu, fanów old-timerów, a także amatorów odjechanych projektów tuningowych, których w Tomaszowie było w poprzedni weekend niemało. Przyjeżdżając na Japfest postawiliśmy sobie za cel porozmawiać z ciekawymi osobami, jakie uda nam się napotkać i dowiedzieć się co nieco o ich projektach.

W oko momentalnie wpadła nam pewna Toyota Mark II. Ten konkretny egzemplarz był wyposażony w sześciocylindrowy silnik o pojemności dwóch litrów i rzecz jasna napęd na tył. Wyglądał jak wyjęty z Los Angeles lat 80. krążownik szos. Udało nam się dorwać właściciela tej perełki, czyli Damiana z Wrocławia.

Japfest 2020

W posiadanie tego auta wpadłem generalnie czystym przypadkiem. Auto było sprowadzane z Japonii na Ukrainę, a z Ukrainy przyjechało do Polski jakieś dwa lata temu. Przeszło kompleksowy remont przez mojego znajomego, a potem stwierdził on, że nie ma finansów i cierpliwości na dokończenie tego projektu. Zrobił blacharkę, a całą resztę pozostawił mnie. Stwierdziłem, że jeśli jest okazja, to biorę ten samochód, ponieważ zawsze o takim marzyłem.

Toyota Mark II Japfest 2020

Ten egzemplarz to według Damiana jedyna sztuka w Polsce i jedna z niewielu w Europie. Jest to przedliftowa wersja z 1981 roku. Na własną rękę wykonał on swap silnika, zaimplementował gwintowane zawieszenie i hamulce z Nissana S13. We wnętrzu poprawił parę detali, dołożył również kierownicę Nardi Torino oraz nowe felgi.

Staram się go ciągle naprawiać i doprowadzać go do perfekcyjnego stanu, co zajmuje mnóstwo czasu. Pieniądze to pojęcie względne. Razem z moją ekipą tworzymy to auto wspólnie w gronie 4-5 osób i fakt, ile pracy włożyliśmy w ten samochód, jest nieprzeliczalny.

Japfest

Japfest to również zawody w jeździe bokiem, więc po rozmowie z Damianem udaliśmy się w kierunku parku maszyn. Napotkaliśmy tam jednego z uczestników Drift Battle – Tomasza Zielińskiego, dla którego był to drugi Japfest. Jeździł on dostosowanym pod te zawody Lexusem IS.

Japfest 2020

W Tomaszowie jest o wiele większy obiekt niż w Legnicy. Jest tak samo słaba jakość nawierzchni, lecz trasa jest fajna i szybka. Ogólnie do driftu jest lepiej.

Moim samochodem jest Lexus IS. Był to IS 200, ale tu jest zamontowane 2.5 litra 1JZ bez VVT-i z dużą turbiną. Jest tu mniej więcej 500 koni. Skrzynię mamy z BMW, wał z Iveco, długo można by było o tym gadać.

Drift Battle Japfest 2020

Przez pandemię mniej się pracowało i mieliśmy więcej wolnego czasu na dłubanie przy aucie w garażu. Finansowo pojawił się jednak znak zapytania, jeśli chodzi o jakikolwiek wyjazd. Trzeba było wykarmić rodzinę, a pracy było mniej i tym samym było mniej zarobków.

Jestem tutaj gościnnie z ekipą Yujin. Częściej po zawodach latam solo, ale tutaj się do nich przyłączyłem. Yujin to w końcu po japońsku ,,przyjaciel”, a my jesteśmy przyjaciółmi.

Yujin

Następnie w oko wpadł nam namiot, przed którym stało kilka samochodów. Nas jednak najbardziej zainteresowało Mitsubishi 3000GT, które mimo tylko drobnych modyfikacji zewnętrznych i tak robiło naprawdę spore wrażenie. Jak przyznał Krzysiek z Legnicy, pozyskanie tego auta nie było prostą sprawą.

Mitsubishi 3000GT

Polowanie na 3000GT trochę trwało, nie było łatwo. Trzy lata temu pojawiła się szansa zakupu we Włoszech. Postanowiłem skontaktować z właścicielem – rodowitym Włochem – który rozmawiał tylko po włosku, a ja tylko po polsku. Musieliśmy w jakiś sposób się dogadać. Translator był w miarę pomocny, lecz niepewność towarzyszyła nam do końca. Efekt końcowy widać obok. Auto jest w bardzo dobrym stanie, a to razem z faktem, że jest wolny od rdzy sprawia, że ten projekt może być dalej kontynuowany.

Całe auto ma bardzo dużo “featuresów”, które nie pozwalają wiele w nim zmienić. Nie ma również ciekawych pakietów zewnętrznych. Ten samochód można chyba tylko popsuć – już na dzień dobry wygląda bardzo dobrze, więc po zakupie zmieniliśmy tylko felgi, bo oryginalne są takie sobie. Zostały zmienione na takie, które według mnie lepiej pasują, aczkolwiek jest to kwestia gustu.

Mamy spore plany na przyszłość, ponieważ auto to wygląda na szybsze niż tak naprawdę jest. Te 300 koni, które kiedyś zostało umownie ustalone w Japonii będzie przeciągnięte w okolice 500. To będzie poważniejsza operacja, która przede wszystkim zakłada rozwiercenie turbin na większe, hybrydowe, dołożenie większych intercoolerów i różne inne drobnostki, co robi osoba w postaci słynnego pana Norberta z Goleniowa. To jeden z najlepszych serwisów 3000GT w Europie, o ile już nie na świecie.

Mitsubishi 3000GT Japfest 2020

Z Krzyśkiem zamieniliśmy również parę słów o samym modelu oraz o powodach nie tak dużej popularności tego samochodu w porównaniu do innych aut z podobnego okresu.

Jak wiemy 3000GT miał w Ameryce parę odmian i jest to jeden z powodów, przez które to auto nie jest tak legendarne jak Supra, NSX czy GT-R. Dominowały tam najmocniejsze wersje tych samochodów, a 3000GT miał jeszcze dwie słabsze wersje. Jedna z nich – Base – miała tylko 170 koni. Patrząc na te auto i słysząc, że ma 170 koni w 4-biegowym automacie… Brzmi to bardzo, bardzo słabo. 3000GT nie mogło się więc rozpędzić ze swoją legendą, mimo że VR4 jest syntezą najlepszych rozwiązań technicznych, jeśli chodzi o lata 90.

Japfest 2020

Naszego następnego rozmówcę dorwaliśmy, gdy przejeżdżał on wąską jednokierunkową uliczką. Okazało się potem, że Hondę N600 z 1972 roku, której po prostu nie mogliśmy ot tak ominąć, posiada paczka kumpli z Żyrardowa.

Honda N600

Znalazłem to auto w niemieckiej stodole. Była dosłownie wpakowana wózkiem widłowym na regał i tak się zaczęła nasza historia. Musiałem zrobić lakier, a reszta jest taka, jak ją zastałem.

Po kilkunastosekundowym poszukiwaniu dźwigni, właścicielowi udało się otworzyć klapę silnika, a pod nią wszystko wyglądało naprawdę dobrze.

Założyliśmy gaz i hula bez zmian. Z częściami i tak jest krucho. W Niemczech może jeszcze coś tam znajdziesz, ale to ciężki temat.

Japfest 2020

Powoli zmierzając ku finiszowi, postanowiliśmy zajrzeć na stoisko ludzi z JDM Hunters, które było niezwykle rozchwytywane przez gości. Wyjątkowe malowanie Toyoty Supry nawiązujące do wyścigowego Castrol TOM’s robiło furorę wśród zwiedzających. O tym konkretnym egzemplarzu udało mi się pogadać z Łukaszem Czerniakiem.

Toyota Supra TOM's

Autko było naszym niespełnionym projektem od roku. Trafiła się Supra w drift specu, która była mocno zaniedbana. Przez ostatnie tygodnie pracowaliśmy nad nią tak ciężko, jak tylko potrafiliśmy. Aktualnie Supra stoi. Zawiódł człowiek, który robił wiązkę. Zrobił ją kompletnie źle. Mieliśmy pozapinane wszystkie tematy, aby auto jeździło. Niestety zawiódł, a przez to leżymy. Zrobiliśmy ją jednak naprawdę estetycznie z zewnątrz, lecz zostało jeszcze kupę roboty względem elektryki i silnika. Staramy się ją przywracać do dobrego stanu.

Toyota Supra TOM's Japfest 2020

Jest to fajna konfiguracja, bo to 2JZ-GTE z 6-biegowym Getragiem. Aktualnie jest to skromniutkie 500-600 koni, ale wykrzesamy z niej więcej. Potrzebujemy jednak czasu, czasu i jeszcze raz czasu, by skończyć projekt. Gdybyś zobaczył to auto dwa tygodnie temu, to byś się załamał. Bardzo szybko się uwinęliśmy. To była praca wielu ludzi dniami i nocami, był non-stop ogień.

Wraz z Marcinem z Supra Workshop mocno inspirujemy się klasycznymi tematami JDM-owymi. Rok temu był z nami GT-R oklejony w barwy HKS-a. Lecimy właśnie w tym stylu i nie boimy się odważnych rzeczy.

Japfest 2020

Rozmawiając z każdą osobą, którą wspomnieliśmy powyżej, uderzała nas jedna rzecz – wszyscy w swoje projekty wkładali kawałek serca i mówili o nich pełni pasji. Tak samo, jak niektórzy grają na instrumentach, idą na siłownię czy piszą wiersze lub teskty, oni w tworzeniu swoich projektów odnajdują okazję do uzewnętrznienia siebie i odreagowania od szarej rzeczywistości. A przy okazji realizują marzenia. To właśnie przyciąga odwiedzających na Japfest – okazja do poznania zajawkowiczów, dla których motoryzacja jest częścią życia.

Fotografie za uprzejmością @o2_lifestyle