Guanyu Zhou

Guanyu Zhou bohaterem niedzieli w F2 – Chińczyk wygrywa wyścig głowny

Guanyu Zhou wykorzystał Pole Position i odniósł zwycięstwo w wyścigu głównym. Na podium znaleźli się również Dan Ticktum i Liam Lawson.

Po świetnej sobotniej przystawce przyszła pora na danie główne w niedzielę. Zawodnicy ustawili się na polach startowych według wyników piątkowych kwalifikacji, tym razem bez żadnego odwracania. W takim wypadku w pierwszej linii znaleźli się Guanyu Zhou i Christian Lundgaard, których w czasówce różniły trzy tysięczne sekundy. Drugi rząd utworzyli Felipe Drugovich oraz Dan Ticktum, za nimi ustawili się Richard Verschoor i Jehan Daruvala. Sobotni triumfatorzy, Liam Lawson i Oscar Piastri, startowali z ósmego i dziewiątego pola. Sporo pracy mieli przed sobą Robert Shwartzman i Juri Vips, którzy ruszali z dalszych pozycji. Rosjanin zaliczył awarię w kwalifikacjach, natomiast Estończyka zdyskwalifikowano, przez co stracił swoje piąte miejsce.

Start

Na starcie wyścigu głównego mogliśmy dostrzec spory rozstrzał strategiczny. Guanyu Zhou ubrał opony twarde, a jadący za nim Lundgaard i Drugovich wzięli miękkie gumy. To zrobiło różnicę podczas ruszania z miejsca, gdy Chińczyk miał problemy z odpowiednią pracą opon. Kierowca UNI-Virtuosi spadł za Lundgaarda i Drugovicha, którzy stoczyli jeszcze drobną walkę. W środku stawki Robert Shwartzman uderzył w Roya Nissanego, co zakończyło popołudnie Izraelczyka. Uszkodzony w tej kolizji został także Lirim Zendeli, co skłoniło sędziów do wypuszczenia na tor Samochodu Bezpieczeństwa. Za ten incydent Shwartzman został ukarany przejazdem przez aleję serwisową. Neutralizacja zakończyła się na trzecim okrążeniu i kierowcy wrócili do rywalizacji.

Robert Shwartzman

Podczas restartu Drugovich poradził sobie z Lundgaardem, Duńczyk jednak odegrał się kilka zakrętów później i utrzymał prowadzenie. Ponownie dojrzałą jazdę pokazał Oscar Piastri, wyprzedzając Verschoora oraz Zhou w świetnym stylu. Holender po dobrym początku zaczął tracić, gdyż szybko wyprzedził go Armstrong, a chwilę później również Ticktum, Pourchaire i Lawson. Na torze szalał wcześniej wspomniany Piastri – Australijczyk uporał się z Drugovichem i popędził za Lundgaardem. Opony w bolidzie Duńczyka nie spisywały się już najlepiej, a za bolidem ART zaczął tworzyć się drobny pociąg. Na trzynastym okrążeniu juniorzy Alpine zamienili się pozycjami, a sam Lundgaard udał się do alei serwisowej. Kółko później w sukurs poszedł mu Drugovich, a jeszcze jedną pętlę przejechał Zhou. W międzyczasie z rywalizacji wycofał się Gianluca Petecof, zatrzymując się w dość niebezpiecznym miejscu. Do alei serwisowej momentalnie zjechał Piastri, a podczas jego wyjazdu pojawił się Wirtualny Samochód Bezpieczeństwa. Szczęście było po stronie Australijczyka.

Oscar Piastri

Zdaniem sędziów wirtualna neutralizacja nie była wystarczająca, na tor wyjechał zielony Aston Martin Vantage. Z tego skorzystali Marcus Armstrong i Richard Verschoor, którzy po boksie znaleźli się w czubie stawki. Na restarcie najlepiej zachował się Piastri, który fantastycznym manewrem wyprzedził Armstronga. Beneficjentem okazał się także Verschoor, który wbił się na drugie miejsce. Za nimi walkę z kierowcami UNI-Virtuosi toczył Christian Lundgaard, ostatecznie zmuszony do kapitulacji. To samo spotkało wcześniej wspomnianego Nowozelandczyka z ekipy DAMS, który w mgnieniu oka wypadł ze ścisłej czołówki. Z przodu użytek z miękkich opon robił Holender z MP Motorsport, który uporał się z Oscarem Piastrim. Kółko później pozycjami zamienili się z kolei zawodnicy UNI, co premiowało Guanyu Zhou na czwartą lokatę. W międzyczasie posypały się kary, dotknięci zostali nimi m.in. Lundgaard czy Vips.

Richard Verschoor

W końcówce świetne tempo prezentowali kierowcy na oponach miękkich. Dan Ticktum przeskoczył Felipe Drugovicha, natomiast Guanyu Zhou wyprzedził Oscara Piastriego. Australijczyk próbował jeszcze kontrować, ale nieskutecznie. Walkę o małe punkty zaprezentowali nam zawodnicy ART, górą ostatecznie wyszedł z niej Theo Pourchaire. Po początkowych problemach i karze do czołowej dziesiątki wrócił Robert Shwartzman, wykręcając jeszcze najszybsze okrążenie wyścigu. Pięć okrążeń przed metą doszło do zmiany na czele i to Guanyu Zhou od teraz prowadził. Za nim bitwę na śmierć i życie toczyli Ticktum z Piastrim. Zawodnik Premy bronił się jak mógł, jednak ostatecznie “poniósł śmierć”. Australijczyk dotknął się z Brytyjczykiem w drugim zakręcie, co spowodowało obrót zwycięzcy wczorajszego sprintu i zakończyło jego dzień. Na torze pojawił się VSC, który prawdopodobnie uratował zwycięstwo UNI-Virtuosi. Ostatecznie Zhou dojechał do mety na pierwszym miejscu, jednak Ticktum był już tuż za nim. Podium uzupełnił Liam Lawson, który ostatni jego stopień wygarnął Verschoorowi na ostatnim okrążeniu.

Guanyu Zhou

Co to była za niesamowita runda w Bahrajnie! Trzy dni ogromnych emocji, dramatów oraz wielkiej radości. Liderem klasyfikacji generalnej został Guanyu Zhou, dla którego dzisiejszy triumf jest pierwszą wygraną w wyścigu głównym w karierze. Za nim mamy jednak ogromny peleton, złożony m.in. z Piastriego, Daruvali czy Lawsona. O sporym pechu na inauguracje sezonu może mówić Robert Shwartzman, który na dzień dobry traci do prowadzącego Chińczyka ponad 20 punktów. Z drugiej strony co ma powiedzieć Juri Vips, któremu los również nie sprzyjał. Na ogromne wyróżnienie zasługuje Matteo Nannini, który dowiózł dzisiaj pierwszy punkt dla ekipy HWA Racelab. Ogólnie większość stawki wygląda niezwykle walecznie i wyrównanie, więc nie podejmę się wytypowania układu sił w następnej rundzie. Ta dopiero za dwa miesiące, gdy kierowcy Formuły 2 zmierzą się na ulicach Monako.

Guanyu Zhou

Foto. materiały prasowe serii