Alpine

Alpine jednak nie stworzy pojazdu klasy Hypercar do WEC – priorytetem F1

Choć klasa Hypercar w serii WEC wydaje się być naprawdę kusząca, nie wszystkich przekonała do końca. Alpine woli bowiem skupić się na F1.

O klasie Hypercar w wyścigach długodystansowych powiedziano już dużo. Dwie nowe homologacje techniczne w postaci LMH i LMDh, które pozwolą na rywalizację w seriach WEC i IMSA, przyciągnęły masę producentów. Toyota, Glickenhaus, Peugeot, ByKolles, Ferrari, Porsche, Audi, BMW, Acura, Cadillac, Lamborghini – żadna inna seria czy homologacja na tak wysokim poziomie nie zyskała ostatnimi czasy takiego zainteresowania. Dla nas, fanów ścigania, oznacza to ciekawszą rywalizację. Do tego miłośnicy supersamochodów mogą się spodziewać niektórych pojazdów wyścigowych dostosowanych do homologacji drogowej. Czytając jednak wcześniej wymienioną listę oraz oczywiście tytuł artykułu zauważyliście zapewne, że nie wspomniałem jeszcze o Alpine. Francuska marka w obecnym sezonie WEC zrobiła bowiem coś dziwnego. Zadeklarowali chęć uczestnictwa na najwyższym poziomie wyścigów długodystansowych, a żeby się do tego przygotować, dostali przyzwolenie na chwilowe wykorzystanie zmodyfikowanego prototypu LMP1. Mimo podium na Le Mans i dość solidnego tempa postanowili jednak, że nie zbudują w najbliższym czasie własnego Hypercara, z prostego powodu.

Alpine

Priorytetem Alpine jest Formuła 1, gdzie bardzo trudno jest być konkurencyjnym. Od 2022 roku możliwe, że będziemy na lepszej pozycji. Dzisiaj jesteśmy konstrukcyjnie piątym lub szóstym [najszybszym] bolidem, ponieważ mamy projekt, który się nie narodził… ​​zbyt dobrze. Dostosujemy niektóre rzeczy, aby stać się konkurencyjnymi. F1 to jednak najwyższy poziom sportów motorowych. Kiedy widzisz, że w kwalifikacjach w Barcelonie z jedną dziesiątą sekundy możesz awansować z 10. na 5. miejsce, oznacza to, że wystarczy podmuch wiatru, aby coś zmienić.

Luca De Meo, dyrektor generalny grupy Renault

Alpine

O decyzji Alpine względem wyścigów endurance klasy Hypercar wypowiedział się dla włoskiego oddziału Motorsport.com dyrektor grupy Renault, Luca De Meo. Wypowiedź ta może zaskoczyć jednych, a innych kompletnie nie zdziwić. Alpine już od dłuższego czasu dawało do zrozumienia, że nie jest pewne co do swojej kampanii WEC. Oczywiście, na ten moment ich obecność polegała głównie we wsparciu zespołu Signatech. Wciąż jednak pozostawia to niedosyt, jak w przypadku Astona Martina. Alpine oczywiście nie wyklucza powrotu do zainteresowania konstrukcją klasy Hypercar, jednakże to czas pokaże, co z tego wyjdzie.

Alpine

W wyścigach wytrzymałościowych znaleźliśmy sposób na Le Mans dzięki Philippe Sinault, właścicielowi prywatnego zespołu wyścigowego (Signatech). Pomogliśmy mu w opracowaniu projektu i stanął on na podium. (…) Myślimy o Le Mans. Będzie to w dużym stopniu zależeć od ewolucji przepisów ACO. (…) Czekamy, aż przedstawią nam obraz rzeczy, jak wyewoluują. Przyjrzeliśmy się, ile to kosztuje, ale nie jesteśmy zainteresowani klasą Hypercar, ponieważ uważamy, że nie ma potrzeby wprowadzać całej tej technologii.

Luca De Meo, dyrektor generalny grupy Renault

Foto. materiały prasowe producenta