Miłośnik motoryzacji i motorsportu. Staram się cieszyć pasją na różne sposoby - od dziennikarstwa, przez amatorską rywalizację na torze, po konstruowanie bolidów w ramach AGH Racing - zespołu Formuły Student.

Inauguracja sezonu WEC już dawno za nami. Przed drugą rundą na Spa Toyota Gazoo Racing zamierza wyciągnąć wnioski po błędach na Sebringu.

Zeszłoroczny sezon WEC przyniósł nam rewolucję w najwyższej klasie pojazdów. Zadebiutowały Hypercary, w postaci Toyoty GR010 Hybrid, Alpine A480 oraz Glickenhausa SCG007. Na zmianę i wyrównanie stawki przyszło nam czekać jednak do 2022. W otwierającym sezon wyścigu na Sebringu zespołowi Alpine udało się przełamać dobrą passę Japończyków. Toyota Gazoo Racing ukończyła wyścig w USA tylko jednym Hypercarem, dopiero na drugim miejscu. Dla Japończyków taki wynik był zdecydowanie poniżej oczekiwań. Mobilizacji i chęci rewanżu w zespole nie brakuje, co sami zainteresowani zapowiadają przed zmaganiami na Spa-Francorchamps.

Toyota Gazoo Racing

Od Sebringu, gdzie osiągnęliśmy rozczarowującym dla nas rezultat, cały zespół mocno pracował nad poprawą, współpracując z kierowcami, szczególnie podczas naszego testu w Portimao na początku tego miesiąca. Poszło dobrze, nawet pomimo deszczowej pogody na starcie. Zrobiliśmy wiele okrążeń w teście wytrzymałościowym, który jest ważną częścią naszych przygotowań do Le Mans. Pracowaliśmy również nad kilkoma rzeczami pod Spa, które powinno lepiej pasować do naszego samochodu niż Sebring. Tam nierówności miały duży wpływ na balans i osiągi samochodu. Spodziewamy się więc, że będziemy walczyć w czubie stawki i wszyscy są w pełni zaangażowani w zdobycie naszego pierwszego zwycięstwa w sezonie. Od zeszłorocznego Le Mans czekaliśmy na ponowne spotkanie z naszymi fanami w Europie, więc będzie to wyjątkowy tydzień. Kibice na Spa są zawsze bardzo entuzjastyczni i dają nam dużo wsparcia, więc z góry dziękuję za kibicowanie.

Kamui Kobayashi, dyrektor zespołu Toyota Gazoo Racing i kierowca Hypercara nr.7
Toyota GR010

Swoją cegiełkę do słabszego wyniku Toyoty na Sebring dołożył Jose Maria Lopez. Argentyńczyk po kolizji z Porsche klasy GTE AM chciał szybko powrócić do garażu w celu naprawy uszkodzeń. Zniszczenia były jednak zbyt duże, a tempo narzucone przez kierowcę w hipersamochodzie z niesprawnym układem kierowniczym zakończyło przygodę ekipy numer 7 w bandzie z opon. Kierowcy na szczęście nic się nie stało, lecz marzenia o dobrym wyniku trzeba było odłożyć na inną okazję.

Sebring był naprawdę rozczarowujący i nadal jestem sfrustrowany tym, co się stało. Jestem więc zdeterminowany, aby wynagrodzić to Mike’owi, Kamuiemu i całemu zespołowi mocnym wyścigiem na Spa. To zawsze ważna runda, ponieważ jest ostatnią przed Le Mans. Musimy zatem dobrze się przygotować i znaleźć się w najlepszym miejscu do wielkiego wyścigu. Mam nadzieję, że będziemy bardziej konkurencyjni niż na Sebringu i będziemy w stanie walczyć o zwycięstwo.

Jose Maria Lopez
Toyota Gazoo Racing

Druga runda sezonu Długodystansowych Mistrzostw Świata, czyli wyścig 6H of Spa, odbędzie się 7 maja. Na legendarne zmagania na torze Le Mans musimy z kolei poczekać do weekendu 11-12 czerwca.

Foto. materiały prasowe producenta

Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *