Współczesne Corrado na bazie nowego Golfa MK8 wygląda nieco dziwnie

…ale przyjemnie. Tak wypadałoby powiedzieć o nowym Corrado, które łączy w sobie klasykę z nowym Golfem o sportowym charakterze

Volkswagen Corrado to samochód wyjątkowo i tak naprawdę pojawił się na rynku jako mix Golfa, Jetty i Passata B3. Zabrano to co najlepsze z każdego z nich i stworzono dobre Coupe, które dzisiaj w dobrym stanie jest na wagę złota. Jego produkcja przypada na lata 1988-1995 i w tym okresie początkowo auto miało występować na rynku jako następca Scirocco. Jednak Volkswagen podjął decyzję, że skoro nowy model nie będzie zbyt podobny do poprzednika ze względu na wyższą masę i cenę to lepiej będzie zmienić nazwę, bo wizerunkowo auto na tym zyska. Tak też się stało i już w 1988 roku mogliśmy podziwiać Corrado. Co ciekawe, tylko w 20% auto składa się z części Volkswagena, pozostałe 80% produkowała firma Karmann, która notabene w 2009 roku weszła pod skrzydła grupy VAG ze względu na zbliżające się bankructwo.

Corrado

Wiemy, że w 2008 roku pojawiło się nowe Scirocco, które też łatwego życia nie miało i w 2017 roku zakończyło swój żywot. No dobra, ale co z tym współczesnym Corrado. Otóż powstał taki projekt, a konkretnie to wizja grafika, który nazywa się Kleber Silvia (wiele projektów jest identycznych jak te produkcyjne) i wyobraził on sobie Corrado mieszając części z nowego Golfa i właśnie trochę z Passata. To co powstało wygląda dobrze, jest naprawdę przyjemne dla oka i miało by sens w dzisiejszym świecie. Oczywiście, zapewne na rynek auto trafiłoby w jakiejś hybrydowej lub elektrycznej wersji, ale przyjmijmy, że gama jednostek napędowych przechodzi 1 do 1 z Golfa. Wtedy zaczyna się robić jeszcze ciekawiej.

Corrado

Jedyne do czego można się doczepić to przód auta, a konkretnie dolny pas. Jest jakby nieco za duży, ale być może to kwestia ujęcia z jakiego widzimy auto. Ogólnie odbiór jest bardzo dobry, a przy okazji widać wiele nawiązań do stylistyki retro, która ostatnio wraca lawinowo na rynek. Nam taka koncepcja się podoba i chętnie byśmy chcieli zobaczyć jej realizację w salonach. W końcu mielibyśmy małe poruszenie na rynku, a do stworzenia takiego auta są już gotowe wszystkie elementy. Trzeba je tylko złożyć i sprzedać.

Foto. Kleber Silvia