Gry

Need For Speed 2021 z przeciekiem – Czy tak będzie wyglądać kolejna odsłona kultowej serii?

Choć ostatni czas nie jest najlepszy dla twórców serii Need For Speed to jednak w oczach wielu fanów wciąż pozostaje jako kultowa gra z potencjałem

Nie będę ukrywał, że trochę obawiam się o przyszłość serii Need For Speed. Grając we wszystkie odsłony ostatniej dekady oraz część klasyków pokroju Most Wanteda czy Carbona mimo z osiągniętym przez serię w pewnym momencie dnie w ostatnich latach obserwować mogłem znaczącą poprawę formy kolejnych osłon. Fakt, daleko im było do miana wybitnych, jednakże stopniowo dotarliśmy do naprawdę przyzwoitego poziomu, jaki osiągnęła ostatnia odsłona cyklu. Niestety jednak kwestie rozwoju NFS Heata oraz kolejnej odsłony czekało potężne trzęsienie ziemi.

Need For Speed

Zgodnie z zarządem EA dotychczasowe studio, które rozwijało tę legendarną serię od czasu Rivalsa. W związku z tym prace nad kolejną odsłoną przejęło znane z serii Burnout studio Criterion, a Ghost Games zostało przekształcone w pomocniczy zespół EA Gothenburg. Wsparcie Heata zostało zakończone, a prace nad najnowszą odsłoną ruszyły pełną parą. Jakiś czas temu na pokazie EA zaprezentowano nam kilkusekundowy pokaz technologiczny następnej odsłony. Prawdziwa bomba jednakże nadeszła niespodziewanie, kiedy do sieci trafiło coś, co może być przeciekiem z bardzo, bardzo wczesnej wersji nadchodzącej gry.

To co jako pierwsze rzuca się w oczy to oczywiście fakt, że całość jest oparta na bazie ostatniej odsłony, czyli Heat. Nie ma się oczywiście czemu dziwić, bo jeszcze poprzedni deweloperzy zapowiadali, że kolejne części bazowane będą właśnie na NFS’ie 2019 roku. Jednakże już teraz zauważyć można pierwsze większe zmiany, jakie czekają kolejną odsłonę Potrzeby Prędkości.

Need For Speed

Zobaczyć możemy masę zapożyczonych z poprzedniej gry assetów, takich jak chociażby same pojazdy, mapa czy inne detale. Choć sam świat raczej przypomina poligon doświadczalny, tak na pojazdach wydaje mi się że zobaczyć możemy zapowiadany na pokazie EA ray-tracing, czyli realistyczne śledzenie promieni światła. To sprawia, że takie detale związane z oświetleniem jak chociażby odbicia na karoserii pojazdu wyglądają znacznie bardziej realnie, a twórcy nie muszą uciekać się do różnego rodzaju sztuczek, które zapewniały nam jedynie półśrodek tego efektu.

Przy większych prędkościach z łatwością zauważyć można strugi powietrza ciągnące się za spoilerem. Efekt jest mocno intensywny i bez wątpienia czekają go spore zmiany stylistyczne gdyż obecnie raczej deweloperzy są na etapie sprawdzania zachowania tychże strug.

Innym rzucającym się w oczy detalem stylistycznym jest element znany dobrze wyjadaczom serii Need For Speed. Chodzi tutaj o ciągnące się za pojazdem po osiągnięciu pewnej prędkości strugi czerwonego światła z tylnych reflektorów. Podobny zabieg zobaczyć mogliśmy między innymi w Most Wantedzie 2005 przy użyciu systemu nitro, czy chociażby w Wordzie, gdzie efekt powstawał bez dodatkowego przyspieszenia. Nie będę ukrywał że osobiście cieszy mnie powrót tego detalu, który bez wątpienia dodawał klimatu poprzednim odsłonom.

Choć te detale naprawdę mi się podobają, tak jest jednakże jeden element tego nagrania, który nie napawa mnie zbytnio optymizmem i nie mówię tutaj o modelu jazdy, którego po prostu nie można ocenić z samego nagrania.

Kelner, w moim Need For Speedzie jest za dużo Burnouta!

Need For Speed

Jak już dobrze wiecie, o czym przed chwilą wspominałem, za najnowszą odsłonę cyklu odpowiadają ojcowie serii Burnout, czyli Criterion. Choć ostatnio jedyne czym się zajmowali to pomoc przy strzelankach od Dice czy remaster swojego Paradise’a, tak kilka lat temu mieli oni sporą styczność z serią Need For Speed. Spod ich zespołu wyszły powiem dwie odsłony cyklu, a przy jednej ściśle współpracowali z nowo powstałym studiem Ghost. I o ile Hot Pursuit z 2010 roku był genialnym nawiązaniem do klasyka, tak ich Most Wanted z 2012 mimo bycia dobrą grą ani przez moment nie przypominał oryginału. Zamiast tego w tamtej odsłonie dostaliśmy coś, co bardziej przypominało Burnouta z licencjonowanymi pojazdami, niż kolejną część Need For Speed. I to właśnie między innymi ta gra jest obwiniana za bycie jedną z cegiełek stoczenia się cyklu na dno.

Do czego zmierzam? Otóż i na tym nagraniu łatwo zobaczyć elementy, które znane są z serii Burnout, które potem negatywnie wpłynęły na przyszłość NFS’ów. Mowa tutaj głównie o konstrukcji świata. Oczywiście, raczej na pewno nie mamy co liczyć, iż to co tutaj widzimy przetrwa do finalnej wersji. No bo bądźmy poważni, nikt nie oczekuje od fotorealistycznej ścigałki niebieskich, różowych czy żółtych brył będących atrapami budynków. Jednakże nie aspekt wizualny mnie niepokoi, a pewien element który pojawia się tutaj nagminnie, a jest nim mianowicie absurdalnie wielka ilość różnego rodzaju skoczni.

Nie oszukujmy się, rampy nie są niczym złym, a każdy od czasu do czasu lubi sobie z nich skorzystać. Ale no właśnie, od czasu do czasu. Na tym nagraniu bowiem są fragmenty, gdzie jedna skocznia przechodzi w drugą, a samochód więcej czasu spędza w powietrzu niż na ulicy. I ponownie, nie miałbym z tym żadnych problemów gdyby nie fakt, z jaką serią mamy tutaj do czynienia. Jednakże już wam zostawię do odpowiedzi pytanie z czym kojarzą się wam mapy z Need For Speedów: z ogromnymi metropoliami, długimi autostradami i krętymi pozamiejskimi trasami, czy może z wielopoziomowych platform ze skoczniami.

Oczywiście, wciąż mówimy tutaj o bardzo wczesnej wersji gry, więc wszystko do tej pory może się zmienić. O ile detale wizualne naprawdę mi się podobają, tak naprawdę obawiam się o strukturę otwartego świata, który nie ukrywajmy, jest kluczową częścią tego rodzaju gier. Pozostaje nam jedynie czekać na dalsze, oficjalne pokazy nagrań z gry, na które najprawdopodobniej będziemy musieli sobie poczekać przynajmniej rok.

Jest jeszcze jednak opcja, że całe to nagranie jest jednym wielkim fejkiem. Niezbyt wierzę w ten scenariusz patrząc właśnie chociażby na takie detale jak ray-tracing czy smugi za pojazdem, lecz jeśli by się okazało, że całość jest spreparowana to cóż. Pozostanie mi wtedy jedynie pochylić czoła przed twórcą tego nagrania.

Foto. materiał zdjęciowy z filmu użytkownika LP-RIPPER24