Grosjean oszukał los. Formuła 1 zdała egzamin z bezpieczeństwa

Cały świat F1 wstrzymał oddech, gdy zobaczył płonący bolid Haasa. Na szczęście Romain Grosjean przeżył ten katastrofalnie wyglądający wypadek.

Początek wyścigu wyglądał normalnie. Fatalny start zaliczył Valtteri Bottas, który spadł na szóstą pozycję, wystrzelił Sergio Perez. Wszyscy jednak chwilę później zamarli. Z tyłu stawki Romain Grosjean zderzył się na prostej za zakrętem numer 3 z Daniiłem Kvyatem. Bolid Francuza z olbrzymią prędkością uderzył w barierki. Momentalnie tor rozświetliła kula ognia i momentalnie wywieszono czerwoną flagę. Przez kilka minut nie otrzymywaliśmy żadnych informacji o stanie Francuza. Gdy jednak zawodnicy zjechali do alei serwisowej, otrzymaliśmy dobre wieści – Grosjean żyje i o własnych siłach wyszedł z bolidu.

Bolidu, który został rozcięty na pół i cały stanął w płomieniach. Przednia część wbiła się z całym impetem w bariery, a tylna wraz z jednostką napędową odpadła od reszty. Przód auta rozszczepił metalową barierę i został zmiażdżony. Romain Grosjean z pomocą marshalli oraz doktora Iana Robertsa zdołał wydostać się z płonącego wraku. Te obrazki mrożą krew w żyłach – Grosjean otulony płomieniami, wyskakujący z wraku przepołowionego pojazdu bez buta i z obrażeniami. Potwierdzono poparzenie ręki, mówi się też o skręceniu kostki. Romain nie był w stanie utrzymać się na nogach i został na noszach umieszczony w karetce. Najnowsze doniesienia mówią również o złamanych żebrach.

Takie sytuacje budzą nas nagle z dziwnego snu i uświadamiają nas, że Formuła 1 to sport wręcz ekstremalny pod względem niebezpieczeństwa. Ciarki i napływające do oczu łzy wśród wszystkich osób związanych z F1 w momencie wypadku tylko pogłębiają emocje, jakie wzbudził ten wypadek. Od razu nasunęły się retrospekcje z wypadku Anthoine’a Huberta. Szczególnie w momencie, gdy kamery nie pokazywały miejsca zdarzenia. Romain Grosjean oszukał przeznaczenie.

Francuz może być też wdzięczny systemom bezpieczeństwa, jakie ma współczesna F1. Mimo przeciążenia wynoszącego 53G, kierowca Haasa nie stracił przytomności. Halo nie pozwoliło na kontakt z ostrymi, metalowymi barierami, a budowa monokoku i kombinezonu pozwoliła mu na szybkie wydostanie się z bolidu. Ten wypadek pokazuje równocześnie, jak bardzo rozwinęła się pod tym względem Formuła 1.

Ten wypadek jest jednak uszczypnięciem, które po raz kolejny budzi nas z pięknego snu o tym, że sporty motorowe są w obecnych czasach dość bezpieczne. Nigdy nie były, nie są i nigdy do końca nie będą. Bezpieczeństwo jednak idzie coraz bardziej do przodu.

Romain Grosjean Bahrain Accident

Foto. F1; Haas