Bloodhound LSR pokazuje pojedynek z Bugatti Chiron i bolidem F1

Co może się wydarzyć, gdy postawimy obok siebie bolid F1, Bugatti Chiron i “rakietę” Bloodhound LSR? Na pewno będzie wielkie widowisko i jakiś rekord

Podobnie jak wszystko w obecnym czasie, zespół Bloodhounda również przeżywa stagnację związaną z szalejącą pandemią. Początkiem marca ogłaszali, że kończą im się fundusze i potrzebują sponsorów aby kontynuować pracę, jednakże przez zamieszanie z koronawirusem i kryzysem z nim związanym raczej szybko tych pieniędzy nie zdobędą. Prace nad projektem jak i plany bicia rekordu prędkości już w przyszłym roku muszą zatem poczekać. W międzyczasie, aby nie dać o sobie zapomnieć opublikowali oni symulację, jak mógłby wyglądać ich pojedynek przeciwko zarówno zwykłemu samochodowi, jak i takim maszynom jak bolid Formuły 1 czy hipersamochodowi jakim jest Bugatti Chiron.

Bloodhound

Nagranie zaczyna się 4 sekundy po starcie Bloodhounda oraz „wirtualnych” konkurentów. Początkowo zastajemy tę rakietę na kółkach na ostatnim miejscu w tym wyścigu, jednakże wystarczy poczekać 11 sekund, aż Bloodhound przebije prędkość Chirona i bolidu Formuły 1, ale dogonienie ich przez początkową stratę zajęłoby dodatkowe 7 sekund. Po tym Bloodhound rozpędzałby się dalej, kiedy reszta jechałaby na maksymalnej prędkości. Wszystko to wynika z charakterystyki silników. Zwykła spalinowa jednostka musi wystarczyć do rozpędzenia tej ogromnej konstrukcji, zanim obecnie zastosowany silnik rakietowy EJ200 się rozkręci. W ten sposób przyspieszenie do setki wynosi ponad 6 sekund, choć zdziesięciokrotnienie tej wartości zajmuje już jedynie niecałe kolejne 44 sekundy. Ale oczywiście prędkość 1000 km/h nie jest głównym celem projektu.

Co miał na celu przekazać ten materiał? Na pewno uświadomić, z jakimi prędkościami mamy tutaj do czynienia. O ile nam, zwykłym zjadaczom chleba o wiele łatwiej poznać różnicę między 50, 100 czy 200km/h, tak prędkości przekraczające 500km/h na lądzie to wartości, które raczej na zawsze pozostaną obce (a przynajmniej w samochodach). A takie różnice na pewno łatwiej pojąć, mając przed oczami bezpośrednie porównanie.

A i na ten moment nie osiągnięto planowanego potencjału. W planach było najpierw przebicie dotychczasowego rekordu 1227,986 km/h, a następnie próba przebicia 1000 mil na godzinę (1609 km/h) jednakże ze względu na obecną sytuację na świecie projekt został zamrożony. Wszystko to w celu zmniejszenia miesięcznych kosztów i uratowania Bloodhounda od kolejnego bankructwa. Ian Warhurst doskonale rozumie, że „świat ma teraz ważniejsze rzeczy na których musi się teraz skupić”, przez co reaktywacji mamy się doczekać dopiero pod koniec roku, wraz z poszukiwaniami nowych sponsorów.

Foto. materiały prasowe producenta