Ghost of Tsunoda, japoński samuraj na drodze do Formuły 1

Choć być może wielu jeszcze nie zauważyło obecności Yuki Tsunoda w świecie motorsportu, to należałoby mu się przyjrzeć, bo może odegrać kluczową rolę

W tej chwili główny kandydat do startów w zespole Alpha Tauri w 2021 roku. Członek juniorskiego programu Red Bulla, nadzieja kraju kwitnącej wiśni na powrót ich kierowcy do królowej motosportu, który może się okazać najlepszym Japończykiem w historii Formuły 1. Yuki Tsunoda jest kierowcą, którego przebieg kariery warto bacznie obserwować, gdyż możemy mieć do czynienia z kolejnym wielkim talentem. A wielu o tym jeszcze nie wie.

Sylwetka i początki Yukiego Tsunody

Yuki Tsunoda urodził się 11 maja 2000 roku w Japonii na terenie prefektury Kanagawa. Jest osobą z aktywnym stylem życia, rzadko się nudzi. Uwielbia jeździć na snowboardzie, na rowerze i po niezliczanych zwłokach przeciwników, gdyż jest zapalonym graczem. Jest fanem J-popu a jego ulubionymi daniem jest Motsunabe, czyli japońska wersja mięsnego gulaszu. Przyznał (co jest dosyć oczywiste), że największą satysfakcję w życiu czerpie ze zwycięstw na torze.

Jego pierwsze zderzenie z kartingiem miało miejsce w wieku 4 lat. Od początku pokochał prędkość. W swojej karierze juniorskiej zawsze mógł liczyć na swojego ojca, amatorskiego zapaleńca ścigania oraz jego osobistego inżynier, którym był aż przez 14 lat. To on wprowadził Yukiego w wyścigowe rzemiosło od samych podstaw: jak dodawać gazu, jak skręcać, jak korzystać z linii wyścigowej, jak nie być grożanem, ogurem i tak dalej i tak dalej.

W wieku 10 lat zadebiutował w japońskich mistrzostwach kartingowych juniorów. Jest to seria, która organizuje mnóstwo wyścigów na terenie całej Japonii w zależności od wieku, regionu i zaawansowania zawodników. W 2013 roku nasz malutki Yuki zadebiutował w klasie regionalnej, a rok później w krajowej. W kategorii krajowej ścigał się przez 3 lata zajmując kolejno 11, 2 (najprawdopodobniej, ale nie można znaleźć potwierdzenia tej informacji w źródłach) i 4 miejsce w klasyfikacji generalnej.

Japońska Formuła 4

Ostatni rok w kartingu był również debiutanckim sezonem japońskiego kierowcy w zawodach Japońskiej Formuły 4. W debiutanckim sezonie Yuki Tsunoda wystartował jedynie w dwóch wyścigach na torze Suzuka. Swój talent i to najbardziej okazałej formie pokazał od razu, bo jak inaczej nazwać 2 miejsce w debiucie i 4 miejsce w drugim wyścigu. Jeszcze lepiej te świetne rezultaty kontrastowały z faktem, że to były jedyne punktowane pozycje ekipy Sutekina Racing Team w tamtym sezonie. Co z tego, że zatrudniasz dwóch kierowców przez cały sezon, skoro ci nie punktują, a tu nagle przychodzi ktoś, kto daje puchar do twojej gabloty w pierwszym wyścigu? Japończyk w przyszłości powtórzy ten wyczyn, będąc jedynym punktującym kierowcą swojego zespołu, ale zrobi w to w serii z o wiele większą renomą.

W sezonie 2017 nasz samuraj brał udział już we wszystkich wyścigach, wygrywając 3 z nich, zdobywając 6 miejsc na podium i kończąc na 3 miejscu w klasyfikacji generalnej. Wartym odnotowania jest fakt, że zespół, w których to barwach Yuki Tsunoda wtedy startował, nosi piękną nazwę ,,Honda Formula Dream Project”. Oj marzenia całkiem realne. Mistrzostwo Japońskiej Formuły 4 czekało na Yukiego w jego 3 sezonie w tej serii. Na 14 wyścigów japoński kierowca wygrał połowę, ponadto 2 razy zajął drugą lokatę i 2 razy trzecią.

Nawet beznadzieja w Formule 3 przy Tsunodzie lśni

Japończyk spędził sezon 2019 w Formule 3 reprezentując barwy zespołu Jenzer Motosport. Co prawda w tej serii każdy zespół otrzymuje identyczny bolid do rywalizacji, ale takie kwestie jak: ustawienia bolidu, strategii wyścigowej czy umiejętności mechaników są kwestią indywidualną. Jenzer w tym wymiarze kreował się na jeden z najsłabszych zespołów. Oczywiście dla Yukiego te okoliczności nie były żadnym problemem. Ci, którzy oglądali Formułę 3 wiedzą, że Japończyk (jak na kierowcę Jenzera) wyczyniał cuda na torze. Ten człowiek jeździł tak, jakby był w stanie zdobywać punktu osławionym FW42. Kilka razy stanął na podium, w bezpośredniej walce nie ustępował, a umiejętności wyprzedzenia miał w małym paluszku . Szczerze mówiąc od właśnie tego momentu byłem onieśmielony talentem Japończyka.

Tsunoda

Już w drugiej połowie sezonu 2019 byłem osobiście przekonany, że Japończyk będzie miał realne szanse wkrótce awansować do Formuły 1. Sezon zakończył na 9 miejscu w klasyfikacji generalnej z 67 punktami na koncie. W dodatku wygrał wyścig sprinterski na Monzy. Jeżeli wydaje się wam, że to całkiem dobry wynik…to się mylicie, bo był BARDZO dobry. Najlepszym dowodem świetnej formy Tsunody jest fakt, że jego dwaj koledzy z zespołu (zespół Formuły 3 wystawia 3 kierowców do rywalizacji) nie zdobyli żadnego punktu. Taki to był słaby zespół. A tak wysoko sezon zakończył Yuki. Awans do Formuły 2 był formalnością.

Jeden sezon w Formule 3, jeden sezon w Formule 2?

Nasz młody Japończyk po bardzo udanym sezonie awansował do Formuły 2, która jest powszechnia uważana za zaplecze młodych talentów, którzy to muszą wykazać swój potencjał na ostatniej prostej do startów w Formule 1. Tego zaszczytu jednak dostępują nieliczni. Ci najlepsi. A moim skromnym zdaniem Yuki Tsunoda będzie prędzej czy później jednym z tych nielicznych.

Tsunoda

Po udanym debiutanckim sezonie Formuły 3 przyszła pora na jeszcze bardziej udany debiutancki sezon w Formule 2. Startuje tym razem w barwach dobrze znanego w motosportowym świecie zespołu Carlin. Na tą chwile (przed GP Bahrajnu) Japończyk ma 2 zwycięstwa na koncie i 5 miejsc na podium. Daje mu to fenomenalne 3 miejsce w klasyfikacji generalnej. Yuki w Formule 2 pokazał to, co pokazywał wcześniej. Błyskawicznie potrafi się dostosować do nowych warunków rywalizacji i od razu wskakuje na wysoki poziom. W rywalizacji wewnątrz zespołowej również dominuje, gdyż wyprzedza Jehana Daruvalę o 109 punktów.

Dlaczego Yuki Tsunoda jest taki dobry. Sprawa jego awansu do Formuły 1

9 miejsce w klasyfikacji generalnej Formuły 3 i 3 miejsce (na ten moment) w klasyfikacji generalnej Formuły 2. Nie brzmi źle, ale również nie brzmi jakoś niesamowicie dobrze: szczególnie na pierwszy rzut oka. W końcu są kierowcy z lepszymi wynikami niż Japończyk. Dlaczego więc jest on zdaniem wielu fenomenalny? Przede wszystkim chodzi o jego prędkość i umiejętności. Yuki Tsunoda przez ostatnie 2 lata zaliczył niesamowity szturm z Japońskiej Formuły 4 do poważnego kandydata do Formuły 1. Pomimo braku doświadczenia w debiutanckich sezonach F3 i F2 nie popełniał wielu błędów. Od samego początku potrafił wykazywać się bardzo dobrym tempem i zrozumieniem bolidu, co szczególnie na tle bardzo doświadczonych (w danych seriach juniorskich) kierowców wyglądało nieziemsko.

Japończyk, aby móc startować, Yuki Tsunoda w sezonie 2021 musi uzyskać superlicjencję. Zdobędzie ją, kiedy zakończy sezon w klasyfikacji generalnej F2 przynajmniej na 4 pozycji. Chociaż obecnie plasuje się na trzecim miejscu, szyki pokrzyżować mu mogą Christian Lundgaard (nim się nikt nie interesuje), Robert Shwartzmwan (uwielbiam Rosjanina <3) czy Nikita Mazepin (Daddy’s Cash w rosyjskim stylu). Szef zespołu AlphaTauri przyznał, że decyzja o obsadzeniu drugiego fotela będzie zależeć od poczynań Yukiego. 3 miejsce w debiutanckim sezonie zdaje się pięknie zapisywać w kanon „dobrego sprawowania się”.

Tsunoda

Jeżeli Yuki Tsunoda awansuje do Formuły 1, to z całą pewnością da sobie radę z presją, oraz będzie się prezentował z bardzo dobrej strony, gdyż jego tempo i forma przez ostatnie lata było niezmiennie dobre. W końcu mówimy tu o kimś, kto nie potrzebował doświadczenia w danej serii juniorskiej, by błyszczeć. Oglądając jego występy, można było od razu zauważyć, że swoimi umiejętnościami przewyższa możliwości bolidów którymi się ściga. Oczywiście: zdarzały się słabe weekendy wyścigowe Japończyka. Ale jego magią jest to, że inne weekendy wyścigowe bywały w jego wydaniu wręcz fenomenalne. To jest taki kierowca, który od czasu do czasu, w niektórych weekendach wyścigowych, będzie błyszczał i śmigał. To trochę tak, jakby na 4 słabe wyścigi był w 5 wyścigu w stanie punktować nawet FW42. Na logikę nie było możliwości, żeby w tak słabym bolidzie mieć tak fantastyczny rezultat, w dodatku przez kierowcę z tak małym doświadczeniem…A Yuki Tsunoda tej logice zaprzeczał.

Do podkreślenia jego umiejętności dochodzi również fakt, że do tej pory wyraźnie dominował swoich teammatów. Niezależnie od tego, czy jego teammatem będzie Gasly w Alpha Tauri, czy Verstappen w Red Bullu, Yuki Tsunoda na pewno nie wypadnie na jego tle źle, a nawet można się śmiało pokusić się o stwierdzenie, że wypadnie dobrze.

Yuki Tsunoda poza swoimi umiejętnościami ma jeszcze dwa dodatkowe atuty. Po pierwsze i najważniejsze: nie rozczarował xD. Niby to oczywiste, ale jednak na tle Daniła i Albona to jest dość istotny czynnik. Rosjanin dostaje awanse i degradacje tak często, jakby brał udział w jakiejś telenoweli, a Taj jest przeogurem sezonu 2020. Drugi atut jest to, że nadal zapisuje się w politykę Red Bulla, i może zostać PRowo przedstawiony jako przykład, że szkółka juniorska Red Bulla wbrew wielu opiniom cały czas ma się dobrze i może wyprodukować dalej. Zawsze jakby coś się złego działo, to Kvyat i Albon będą czekali na rezerwie jak posłuszne pieski (Brendon Hartley pozdrawia posłuszne pieski), gdyż kiedy jesteś poza stawką F1, a otrzymujesz ofertę od zespołu Formuły 1, to raczej tej ofercie się nie odmawia.

Zespół Red Bulla doskonale zdaje sobie sprawę z umiejętności Yukiego Tsunody i ma teraz bardzo twardy orzech do zgryzienia. Max Verstappen i Pierre Gasly mają już zapewnione fotele na sezon 2021 i nie wiadomo, co zrobią dalej. Poza Japończykiem na pozostałe 2 fotele (1 w Red Bullu, 1 w Alpha Tauri) rozpatruje się jeszcze trzech kierowców: Alex Albon, Daniił Kvyat, albo kierowca niezwiązany do tej pory z rodziną Red Bulla (najprawdopodobniej Sergio Perez). Opcja Perezowska wydaje się na ten moment najbardziej logiczna i prawdopodobna. Wtedy zostaje tylko awans do Alpha Tauri. Yuki Tsunoda swoimi umiejętnościami i postawą udowodnił, że zasługuje na to miejsce. Pytanie tylko, czy Red Bull Racing będzie w stanie na dobre pożegnać się ze swoimi dwoma rozczarowaniami.

Autorem tego artykułu jest Adrian Kleć, którego wszystkie artykuły znajdziecie na jego stronie AbcF1world oraz możecie go zaobserwować na Twitterze