Dennis Hauger nawet na moment nie oddał prowadzenia i w świetnym stylu zdobył 27 punktów. Podium uzupełnili Jack Doohan i Matteo Nannini.

Po dwóch sobotnich wyścigach przyszła pora na danie główne weekendu F3, czyli rywalizację niedzielną. Tym razem zawodnicy nie byli sztucznie ustawiani na starcie – stawka została wyłoniona na podstawie piątkowych kwalifikacji. W takim wypadku na pierwszym polu znalazł się Dennis Hauger z Premy, a tuż za nim był Jack Doohan z Tridentu. W drugiej linii ustawili się Francuz Victor Martins i Włoch Matteo Nannini. Po dwóch dniach zmagań na czele klasyfikacji generalnej znajdował się Olli Caldwell, który zaparkował swoją Premę na szóstym polu startowym.

Dennis Hauger

Chwilę po godzinie dwunastej kierowcy zajęli swoje miejsca i po zgaśnięciu świateł ruszyli do wyścigu. Słabo wystartował Dennis Hauger, który od razu musiał odpierać ataki Doohana. Szansę próbowali wykorzystać także Martins i Nannini, co spowodowało, że do pierwszego zakrętu zawodnicy wjeżdżali w czwórkę. Najodważniejszy na hamowaniu był jednak Norweg, który obronił prowadzenie. Kilka pozycji stracił Frederik Vesti, jednak, o dziwo, znów obyło się bez większych incydentów. Na drugim okrążeniu spory błąd popełnił Martins. Francuz najechał na “kiełbaskę” w ostatnim zakręcie, która o mały włos nie wyrzuciła go z wyścigu. Na szczęście skończyło się tylko na strachu i straconej pozycji na rzecz Nanniniego. Z tyłu stawki problemy dopadły Lorenzo Colombo, w którego Camposie doszło do przebicia opony. W górę stawki powoli przebijał się Arthur Leclerc, który mimo jazdy w Premie nie zdobył ani jednego punktu w sobotę. Monakijczyk najpierw uporał się z Jonnym Edgarem, a później z Juanem Manuelem Correą.

Jack Doohan

Na 9. kółku doszło do zamiany pozycji w czołówce, gdyż Doohan skutecznie zaatakował Martinsa. Francuz mimo świetnego tempa słabo dbał o opony, co wyraźnie zaczynało się na nim odbijać. Na fali był z kolei Doohan, który momentalnie popędził za Nanninim. Wyprzedzenie Włocha nie było zbyt trudne i już po kilku minutach to Australijczyk dzierżył drugą lokatę. W końcówce coraz większe kłopoty miał Martins, co skrzętnie wykorzystał Olli Caldwell, przesuwając się na czwarte miejsce. Na przedostatnim okrążeniu spory błąd przy wyjściu na prostą startową popełnił Logan Sargeant, co kosztowało go pozycje na rzecz Novalaka i Vestiego. Bolid Charouza nie prowadził się już najlepiej, przez co Amerykanin skapitulował także w pojedynku z Caio Colletem. Po lekko ponad 35 minutach flagę w biało-czarną szachownicę ujrzał Dennis Hauger, który kompletnie zdominował ostatni wyścig w Barcelonie. Norweg zaliczył również najszybsze okrążenie wyścigu, dzięki czemu na jego konto trafiły dodatkowe dwa oczka. Kilka sekund za nim na metę wpadli Jack Doohan oraz Matteo Nannini.

Dennis Hauger

Świetna niedziela sprawiła, że Dennis Hauger objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Zaraz za jego plecami znajduje się jednak Olli Caldwell, który prezentował dobrą, równą formę przez cały weekend. Na wyróżnienie zasługuje z pewnością także Logan Sargeant, który mimo jazdy w jednym z gorszych bolidów jest w stanie walczyć z czołówką serii. Kto w Barcelonie nas rozczarował? Chyba mimo wszystko Frederik Vesti, który przed startem sezonu był murowanym kandydatem do tytułu. Co prawda Duńczyk zgarnął podium w drugim z sobotnich wyścigów, jednak wówczas szczęście mocno stało po jego stronie. Dzisiaj kierowca ART był dość niewidoczny, co nie jest zbyt dobrym prognostykiem na przyszłość. Warto wspomnieć, że sezon liczy tylko 7 rund, więc każdy weekend jest na wagę złota. Następne spotkanie z Formułą 3 czeka nas w ostatni weekend czerwca, na torze Paul Ricard. W międzyczasie przed nami jeszcze testy na Jerez, które odbędą się już w nadchodzącym tygodniu.

Foto. materiały prasowe serii

Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *