Carlin

Carlin z nieobliczalnym składem – czy to czas na porażkę?

Carlin po sezonie 2020 rozstał się z Yukim Tsunodą. W jego miejsce wskoczył Dan Ticktum, posadę w ekipie utrzymał Jehan Daruvala.

Zapowiedzi sezonu F2 ciąg dalszy, tym razem pora na ekipę Carlin. W zeszłym roku Brytyjczycy zajęli solidne, trzecie miejsce. Zawdzięczają to jednak głównie fantastycznym rundom w Bahrajnie na koniec sezonu. Zdobyli wówczas aż 89 punktów i w ciągu dwóch tygodni przeskoczyli ART oraz Hitech. Jak jednak wyglądał Carlin przez cały ubiegły sezon? Mówiąc wprost, wyglądał jak Red Bull. W szeregach zespołu pojawili się dwaj kierowcy z austriackiej akademii, czyli Yuki Tsunoda i Jehan Daruvala. Ten pierwszy zaliczył bardzo dobrą kampanię, czasami bywał jednak chimeryczny. Mimo to ostatecznie uplasował się na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej, oczko za Callumem Ilottem. Daruvala nie miał aż tak udanego sezonu, jednak o tym za chwilę. Z pewnością jest to kierowca z potencjałem, co pokazuje koniec ubiegłego roku. Drugi fotel w zespole będzie należał do Dana Ticktuma, jednego z najbardziej nieobliczalnych kierowców w stawce.

Jehan Daruvala

Mój przegląd zacznę jednak od Jehana Daruvali. Hindus wchodził do Formuły 2 z wyższej pozycji niż Yuki Tsunoda, na co wskazywał sezon 2019 w F3. Tam Daruvala uplasował się na trzecim miejscu, a nowy zawodnik AlphaTauri był dopiero dziewiąty. Mimo to na przestrzeni kampanii w F2 to Japończyk wiódł prym, wyraźnie pokonując swojego kolegę. Hindus zaliczył słaby sezon, przez jego większość nie był w stanie zdobywać punktów. Konkretne przełamanie nadeszło w Rosji, gdzie dojechał piąty w wyścigu głównym. Potem było już tylko lepiej, mowa tu o podium w sobotnich zmaganiach w Bahrajnie. Hindus zakończył sezon w najlepszy możliwy sposób, odnosząc zwycięstwo w sprincie na krótszej nitce toru Sakhir. Trzy ostatnie rundy mocno ratują jego kampanię, zdobył podczas nich 46 punktów. W pozostałych dziesięciu weekendach uskładał marne 26 oczek. Moim zdaniem od Daruvali powinniśmy oczekiwać teraz znacznie więcej. Na moje oko to może być nawet zawodnik szerokiej czołówki, który regularnie będzie walczył o miejsca na podium.

Dan Ticktum

W ekipie Carlin będzie mu w tym roku towarzyszył Dan Ticktum. Brytyjczyk poprzedni sezon spędził w zespole DAMS, w którym odniósł swoje pierwsze zwycięstwo podczas sprintu na Silverstone. Dla juniora Williamsa był to jednak niezwykle dziwny rok, w którym niezłe występy przeplatał ze słabiutkimi. Ticktum, standardowo dla siebie, przyciągał kłopoty jak magnes. Pamiętamy doskonale jego wypadek z Royem Nissanym na Spa, przez który kierowca z Izraela został pozbawiony szansy na życiowy wynik. Karma dopadła Ticktuma tydzień później w sprincie na Monzy. Zawodnik DAMSa dojechał go na pierwszym miejscu, jednak w jego bolidzie skończyło się paliwo. Z tego powodu Brytyjczyk został zdyskwalifikowany, przez co stracił cenne punkty do klasyfikacji generalnej. Czego możemy się od niego spodziewać w tym roku? Z pewnością nadal będzie jednym z bardziej kontrowersyjnych zawodników w stawce. Ticktum dostanie także lepszy bolid niż w DAMS, jednak chyba nie oczekiwałbym od niego takich wyników, jak od Daruvali.

Dan Ticktum

Podsumowując, Carlin ponownie będzie się liczył w czołówce, jednak chyba nie tak wysoko, jak rok temu. Przewiduję, że z tym składem zakończą sezon na czwartym miejscu, chociaż równie dobrze mogą być jeszcze niżej. Tegoroczny duet jest niezwykle trudny do ocenienia, gdyż w obu zawodnikach drzemie spory potencjał. Dla Dana Ticktuma ten rok może być trampoliną do Williamsa w Formule 1, musiałby jednak znacząco poprawić swoje osiągi. Co do Jehana Daruvali… Tutaj wszystko jest zależne od kolejnych wymysłów Helmuta Marko. Przez ostatnie kilka lat w rodzinie Red Bulla za każdym razem dochodzi do mniejszych lub większych zmian. Hindus nie musi być ich jedynym beneficjentem, w grze są również Juri Vips oraz Liam Lawson. Ten duet będzie jeździł w tym sezonie dla Hitechu, o nich jednak opowiem wam jutro.

Foto. materiały prasowe serii