Valtteri Bottas stracił szansę na zwycięstwo w Grand Prix Emilii-Romanii przez leżące na torze części z Ferrari. Fin jest zdziwiony brakiem żółtych flag.

Valtteri Bottas po pierwszych okrążeniach wyglądał na absolutnego faworyta do zwycięstwa na Imoli. Ruszał z Pole Position, prezentował dobre tempo, a jego najgroźniejszy rywal, Lewis Hamilton wylądował po starcie dopiero na trzeciej pozycji. Fin jednak przegrał ten wyścig zanim na dobrze się zaczął. Na drugim okrążeniu w ostatniej chwili zauważył części pochodzące z przedniego skrzydła Ferrari Sebastiana Vettela i jedyne co zdołał zrobić, to pokierować je pod samochód, zamiast wprost na opony. Wydarzenie to było tragiczne w skutkach, ponieważ Bottas uszkodził podłogę i w ten sposób stracił około 0,8s tempa na jednym okrążeniu, przez co musiał zadowolić się drugim miejscem. Wynik mógłby być jeszcze gorszy, lecz jadący na drugiej pozycji Max Verstappen nie ukończył wyścigu.

Mercedes

Zostałem ostrzeżony przez mojego inżyniera, że w siódmym zakręcie może być trochę żwiru, ponieważ zobaczyli gdzieś ostrzeżenie, lecz nie wywieszono żadnych żółtych flag. To był duży kawałek jakiejś części, więc nie miałem czasu, by zareagować i go ominąć. Mogłem tylko zdecydować w jaki sposób w niego wjadę i zdecydowałem przejechać bezpośrednio po nim, by ominąć opony. Byłoby dobrze gdyby nam wytłumaczono, czemu nie było żadnego ostrzeżenia o tak dużej części.

Valtteri Bottas

Kolejny wyścig bez wygranej Bottasa to skopanie dawno już leżących jego szans na mistrzostwo świata. Fin traci aktualnie 85 punktów do swojego kolegi z zespołu, a do zdobycia pozostało zaledwie 104. Oznacza to, że jeśli podczas Grand Prix Turcji, które odbędzie się w dniach 13-15 listopada nie zdobędzie co najmniej siedmiu punktów więcej niż Lewis Hamilton, nawet matematyczne szanse przestaną istnieć i Brytyjczyk wyrówna rekord Micheala Schumachera w liczbie zdobytych tytułów mistrza świata. Do tej pory zdobył on ich łącznie sześć w latach 2008, 2014-2015 oraz 2017-2019.

Foto. materiały prasowe zespołu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *