zespoły

Nowe zespoły w F1 mają zapłacić 200 milionów swoim rywalom

Świeżo podpisane porozumienie Concorde zawiera punkt nakazujący wpłatę 200 milionów przez nowe zespoły. Ma on na celu potwierdzenie płynności finansowej.

Suma ta wpłacana przez zespoły wchodzące do sportu miałaby zostać podzielona równo pomiędzy już istniejące stajnie i każda z nich otrzymałaby 20 milionów dolarów. Zabezpieczałoby to interesy zespołów, jako że podział pieniędzy z praw telewizyjnych został zmieniony i nowe ekipy otrzymują ich więcej. W ten sposób żaden zainteresowany nie mógłby liczyć na wejście i otrzymanie sporej sumy bez większego wkładu w widowisko.

Suma 200 milionów ma chronić wartość istniejących zespołów. Jeśli prawdziwe są pogłoski o tym, że Williams został sprzedany za 180 milionów, to pokazuje, że ten przepis ma swój cel. Przykład Williamsa pokazuje, że za mniejszą cenę masz znacznie więcej niż w wypadku budowy zespołu od zera. Myślę, że jeśli uwierzy się w rozwój Formuły 1 i wartość marki, to sumę 200 milionów każdy odrobi z nawiązką w ciągu kilku lat. Regulacja ta jest też tak napisana, że Liberty wraz z zespołami mogą dostosować wysokość tej kwoty.

Zak Brown
Zak Brown

Tłumaczenie Zaka Browna ma sens. Niejednokrotnie widzieliśmy już zespoły, które okazywały się niewydolne finansowo i nie zapewniające odpowiedniego poziomu ścigania. Idealnym przykładem jest zespół HRT, który miał problemy nawet z załapaniem się w zasadzie 107% w kwalifikacjach. Historia pamięta również zespół US F1 Team. Amerykańska stajnia miała dołączyć do mistrzostw w 2010 roku wraz z HRT oraz Virgin Racing. Zespół miał promować amerykańskie technologie oraz kierowców, a baza była położona w Charlotte. Amerykanom nie udało się nawet wyjechać na testy zderzeniowe, a ostatecznie nigdy nie zadebiutował za co FIA nałożyła karę 309 000 Euro oraz zdyskwalifikowała zespół ze wszystkich serii wyścigowych pod patronatem federacji.

zespoły F1

Jak widać regulacja ta ma swoje uzasadnienie i może pozwolić na dołączenie do stawki zespołów o dobrej sytuacji finansowej. Jedynym pytaniem pozostaje, czy kwota nie jest zbyt duża i czy nie odstraszy ewentualnych chętnych. Odpowiedź na to pytanie może przynieść jedynie przyszłość.

Foto: materiały prasowe F1 i McLarena