Nico Muller

Nico Muller zdominował pierwszy wyścig DTM na Spa

Urzędujący mistrz DTM Nico Muller wygrał inauguracyjny wyścig DTM na Spa-Francorchamps. Podium uzupełnili Loic Duval i Mike Rockenfeller. Robert Kubica był 14.

Sezon DTM w roku 2020 możemy oficjalnie uznać za otwarty. Po licznych problemach i opóźnieniach związanych z pandemią koronawirusa, doczekaliśmy się inauguracji na początkowo nieplanowanym w kalendarzu torze. Ciruit de Spa-Francorchamps po raz pierwszy od 2005 roku gości Niemieckie Mistrzostwa Samochodów Turystycznych. Piętnaście samochodów ustawiło się do startu po tym, jak Ferdinand Von Habsburg w czasie jedynej sesji treningowej kolokwialnie mówiąc zezłomował swoje Audi RS5 DTM. Zdobywca pierwszego w swojej karierze Pole Position Robin Frijns na samym starcie nie tylko utrzymał pozycję, ale również odskoczył w sposób znaczący reszcie stawki. Na drugim okrążeniu Sheldon van der Linde, najwyżej zakwalifikowany do wyścigu kierowca BMW gwałtownie zwolnił staczając się na sam koniec stawki, a następnie zjechał do alei, gdzie w garażu zaczęto prace naprawcze przy jego M4 DTM. Wrócił na tor dopiero na siódmym okrążeniu. Dystans do lidera z okrążenia na okrążenie nadrabiał Nico Muller, który ostatecznie na piątym kółku przy pomocy systemów wspomagających wyprzedzanie uporał się z Frijnsem, przejmując tym samym prowadzenie.

BMW

Sekcja Raidillon de l’Eau Rouge ponownie nie zawiodła, dostarczając nam kolejnych świetnych manewrów wyprzedzania. Kolejno Duval pokonał Glocka, Rast uległ atakom Rockenfellera, a Kubica rozprawił się z debiutującym również Schererem.

W okolicach półmetku zaczęły się masowe zjazdy po obowiązkową wymianę opon, co doprowadziło do sporych roszad w stawce. Jednym z kierowców, który stracił przy pit stopie, był Kubica, który spadł nie tylko za wyprzedzonego wcześniej Scherera, ale również startującego z ostatniej pozycji i debiutującego w serii Harrisona Newey’a, syna słynnego inżyniera, Adriana. To dobitnie pokazało niewielkie obycie zespołu ORLEN Team ART z obecną generacją samochodów DTM.

Liderzy w związku ze zjazdami do alei zmieniali się oczywiście wielokrotnie, jednakże na 15 minut przed końcem to Nico Muller dyktował tempo reszcie stawki.

Na 20. okrążeniu doszło do widowiskowej walki między trzema kierowcami Audi, gdzie o pokonanie Rasta walczyli Frijnes i Rockenfeller. Ostatecznie obu udało się wyprzedzić Niemca dzięki pomocy systemu DRS na prostej Kemmel, ale chwilę po tym Rene odzyskał pozycję straconą na rzecz Mike’a.

Przy 21. kółku jednak obrońca tytułu mistrzowskiego ponownie zjechał po wymianę opon, które jak się okazało były w tragicznym stanie. Rast spadł przez to w głąb stawki, tracąc przy tym jakąkolwiek szansę na podium, o zwycięstwie już nie mówiąc.

Jamie Green natomiast przebijał się z okrążenia na okrążenie, ostatecznie odbierając drugie miejsce Duvalowi na ostatnim okrążeniu. Obaj kierowcy Audi utrzymali te pozycje do końca.

Pierwsze zwycięstwo w sezonie trafiło więc ostatecznie do zeszłorocznego wicemistrza, Nico Müllera, który najlepiej wykorzystał roszady przy wymianach opon oraz najlepiej zadbał o swoje ogumienie.

Muller

Najwyżej z kierowców BMW ukończył Philipp Eng, przekraczając metę dopiero na szóstym miejscu.

Na ostatnim zakręcie ostatniego okrążenia Aberdeinowi udało się wyprzedzić Wittmana, wypychając byłego mistrza DTM z punktowanej dziesiątki.

Po inauguracyjnym wyścigu bez wątpienia szkoda nam będzie naszego rodaka, który przez tragiczny pit stop stracił szansę na przyzwoity wynik, a nawet walkę o punkty, kończąc ostatecznie na 14. pozycji, czyli tej samej z której startował.

Stawkę po problemach technicznych zamknął Sheldon van der Linde. Ogromny pech obywatela RPA, szczególnie patrząc na wyśmienite tempo w kwalifikacjach.

Muller
Muller

Weekend w Belgii jednakże jeszcze się nie skończył, a już jutro czekają nas kolejne kwalifikacje (10:45) oraz drugi wyścig (13:33). Miejmy nadzieję, że doczekamy się równie emocjonującej walki.

Foto. @AudiSport; @BMWMotorsport