Mugello i Soczi u kalendarzu F1. Kolejne tory w drodze?

W piątkowy poranek dostaliśmy informację, iż do ośmiu rund, które były zapowiedziane wcześniej, dodano kolejne dwie na torze w Mugello i w Soczi.

Mugello jest oddalone o 35 km od pięknej Florencji. Głównie odbywają się tam wyścigi MotoGP, ale bolidy F1 też pojawiały się na tym torze. W 2012 roku odbywały się testy w trakcie sezonu, a niektórzy kierowcy wypowiadali się w samych superlatywach na temat tego toru. W tym roku Ferrari miało tam swój tak zwany „Shakedown” i 4-krotny mistrz świata Sebastian Vettel mówił, że widziałby ten tor w kalendarzu. Wyścig ma się odbyć 13 września, czyli tydzień po wyścigu na Monzy. Dodatkową informacją też jest to, że Ferrari w Mugello będzie świętować swój tysięczny start w Formule 1. Oficjalnie będzie mieć nazwę Grand Prix Toskanii.

Mugello

Wyścig na torze Sochi Autodrom ma się odbyć za to 27 września. Tor zadebiutował w 2014 roku i omówmy się szczerze – wyścigi nie powalały atrakcyjnością, choć było kilka momentów, które zapadły nam w pamięć. Na przykład słynna „Torpeda” w 2016 jak to określił Sebastian Vettel, w 2015 okropnie wyglądający wypadek Carlosa Sainza, czy też kolizja dwóch Finów na ostatnim okrążeniu.

Mugello

Niemieckie Auto Motor und SPort podaje zaś, że to nie koniec ogłoszeń. Już za niedługo powinniśmy dostać informację o kolejnych europejskich torach w kalendarzu. Na pierwszy ogień iść ma Imola, która ma być ostatnią częścią włoskiej trylogii. Następnie padok ma przenieść się na powracający do kalendarza po tegorocznym wyrzuceniu Hockenheimring, a potem na portugalskie Algarve w Portimao. Spowodowane jest to ciągle niepewną sytuacją pandemiczną w obu Amerykach, a także oficjalnym ogłoszeniu braku chęci organizacji Grand Prix Chin.

Dla fanów F1 to bardzo dobra wiadomość, że zobaczymy na torze bolid F1 i nieważne czy to będzie procesja czy nie, ważne że królową sportów motorowych będzie można obejrzeć w telewizji. Niestety w tych czasach nie da rady obejrzeć wyścigu na trybunach. Miejmy nadzieję, że już niedługo wszystko wróci do normalności.

Foto. materiały prasowe F1 i toru Algarve