Lewis Hamilton wygrywa Grand Prix Arabii Saudyjskiej

Lewis Hamilton zwyciężył w chaotycznym wyścigu na ulicach Dżuddy i zrównał się punktami w klasyfikacji generalnej z Maxem Verstappenem.

Lewis Hamilton zaliczył dobry start. Brytyjczyk wjechał w pierwszy zakręt na pozycji lidera. Max Verstappen pozostał na trzecim miejscu. Niewiele brakowało, aby Sergio Perez uderzył na starcie w kolegę z zespołu. Dobry start zaliczyli Daniel Ricciardo i Fernando Alonso. Kierowcy awansowali kolejno na dziewiątą i dziesiątą pozycję. Słaby start zaliczyli kierowcy AlphaTauri – Pierre Gasly spadł na ósme miejsce, a Yuki Tsunoda na dwunaste. Na siódmym okrążeniu Antonio Giovinazzi wyprzedził Fernando Alonso i awansował na dziesiątą lokatę. Chwilę później Carlos Sainz także wyprzedził kierowcę Alpine. Okrążenie później Daniel Ricciardo uporał się z Pierrem Gaslym.

Na dziesiątym okrążeniu Mick Schumacher rozbił swój bolid w tym samym miejscu, gdzie podczas drugiego treningu jazdę zakończył Charles Leclerc. Natychmiast pojawił się na torze samochód bezpieczeństwa. Do boksu zjechali kierowcy Mercedesa, natomiast Max Verstappen pozostał na torze. Na wymianę opon zawitali także Charles Leclerc i Lando Norris.

Ryzyko Red Bulla się opłaciło. Po trzech okrążeniach za samochodem bezpieczeństwa wywieszono czerwoną flagę, co oznacza możliwość wymiany opon przez Maxa Verstappena bez straty miejsca. Czerwona flaga została wywieszona z powodu poważnego uszkodzenia bariery. Wyścig wznowiono o 19:15 czasu polskiego.

Restart wyścigu

Lewis Hamilton zaliczył bardzo dobry start, awansował na pierwsze miejsce. W drugim zakręcie Max zrównał się z Brytyjczykiem, ale znajdował się poza torem. Brak miejsca spowodował, że Holender wywiózł obrońcę tytułu z toru. To zamieszanie wykorzystał Esteban Ocon, który przebił się na drugie miejsce. Za pierwszą trójką doszło do karambolu. Charles Leclerc nie miał miejsca i zawadził o Sergio Pereza. Meksykanin poleciał bokiem w bandę. Kierowcy gwałtownie zwolnili, przez co Nikita Mazepin nie zdążył zareagować i uderzył w George’a Russella. Wspomniana trójka zakończyła swój udział w wyścigu. Chwilę później wywieszono ponownie czerwoną flagę.

Po dłuższych negocjacjach Red Bulla z FIA w sprawie incydentu z zakrętu numer dwa nagrodzony został Esteban Ocon, który wystartował z pierwszego pola, Lewis Hamilton z drugiego, a trzeci ustawił się Max Verstappen. Jednocześnie było to lepsze rozwiązanie niż kara pięciu bądź dziesięciu sekund. Ponowny restart o 19:40.

Max Verstappen nie brał jeńców w dojeździe do pierwszego zakrętu. Holender opóźnił hamowanie, wyprzedził pierwszą dwójkę i wysunął się na prowadzenie. Na początku 23. okrążenia doszło do kontaktu między Yukim Tsunodą, a Sebastianem Vettelem. Japończyk próbował wjechać pod łokieć Niemcowi, ale niestety się przeliczył i obrócił kierowcę Astona Martina, a także urwał przednie skrzydło. Kilka sekund po tym zdarzeniu pojawił się wirtualny samochód bezpieczeństwa. VSC skończyło się dwa okrążenia później. Sebastian Vettel chwilę później zamieszał się w walkę z Raikkonenem i ponownie doszło do kontaktu, gdzie znowu posypały się części.

Nie wiadomo dlaczego sędziowie zwlekali z ponowną wirtualną neutralizacją. Dopiero po skargach kilku kierowców uprzątnięto szczątki bolidów. Jednak sprzątanie zajęło nie wiedzieć czemu kilka okrążeń. Kilka kółek spokoju i ponownie fragment bolidu Sebastiana Vettela znalazł się na torze i pojawiła się kolejna wirtualna neutralizacja. Lewis zyskał trochę czasu za VSC i zaatakował Verstappena, ale Holender wybronił się dość ostro. Chwilę później Max dostał informację, aby puścić Hamiltona. Holender zwolnił, Brytyjczyk tak samo, po czym kierowca Mercedesa uderzył w kierowcę Red Bulla.

Lewis Hamilton

Ostatecznie Kierowca Red Bulla dostał pięć sekund kary za nie przepuszczenie Hamiltona. Po kilku okrążeniach opony poddały się u Verstappena i kierowca Mercedesa wyprzedził Holendra. Valtteri Bottas gonił Estebana Ocona i rzutem na taśmę wyprzedził Francuza, jak Lance’a Strolla w Baku w 2017 roku.

Foto: materiały prasowe serii