Haas

Haas w nowym wydaniu – początek rosyjsko-amerykańskiej kooperacji

W czwartkowy poranek zespół Haas zaprezentował malowanie na sezon 2021. Na sam bolid VF-21 będziemy musieli poczekać do testów w Bahrajnie.

Każdego roku okres prezentacji nowych bolidów jest bardzo gorący. Nie inaczej jest w tym razem, mamy przecież za sobą kilka świetnych pokazów. Może sprecyzujmy – chodzi o bolidy, gdyż samo przedstawienie w wykonaniu Alpine było żenujące. Mimo to francuska maszyna prezentuje się świetnie. Nie inaczej jest z powracającym do sportu Astonem Martinem. Niestety świat nie zawsze jest taki kolorowy. Szczególnie jeśli wyjrzymy za naszą wschodnią granicę. Chwila, jak za wschodnią? Mowa tu przecież o ekipie Haas, który bez dwóch zdań jest zespołem amerykańskim. Może warto powiedzieć, że jeszcze jest. Z akcentem na jeszcze. Nieznane są pomysły Dmitrija Mazepina, czyli człowieka, który obsadził w zespole swojego syna oraz spore zasoby pieniężne. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że Haas delikatnie, ale jednak odstaje wyglądem od innych ekip. Może nie jest to ohydne malowanie, ale także nie porywa. W przypadku pozostałych zespołów zdania obserwatorów były głównie pozytywne, tym razem media zalała fala negatywnych komentarzy.

Haas

Czy faktycznie jest aż tak źle? Do samej sytuacji zespołu przejdziemy później, na początku skupmy się na malowaniu. Widać tu ogromne wpływy z Rosji, zarówno ze strony Pana Mazepina, jak i od nowego sponsora tytularnego – firmy Uralkali. Rosyjska flaga została zaimplementowana na przednim skrzydle, nie zabrakło jej również na pokrywie silnika oraz w okolicach kokpitu. Muszę tutaj subiektywnie stwierdzić, że całość nie prezentuje się najlepiej. Mimo to, patrząc z obiektywnej strony, wszystko jest przynajmniej schludne i jakkolwiek do siebie pasuje. Warto również zwrócić uwagę, że Haas zazwyczaj nie błyszczał swoimi malowaniami, więc nie powinniśmy mieć tu zbyt wygórowanych oczekiwań. Patrząc wstecz, gdyby musieć umiejscowić malowanie ekipy na sezon 2021, to na przestrzeni jego historii spokojnie znalazłoby miejsce w środku stawki.

Haas

Na koniec została nam do omówienia najmniej przyjemna sprawa, czyli ogólny stan zespołu. Mimo ogromnego zastrzyku gotówki Haas wciąż znajduje się w słabej sytuacji. Szefostwo ekipy już zapowiedziało brak rozwoju tegorocznej maszyny, gdyż priorytetem jest zbudowanie konkurencyjnego bolidu na sezon 2022. Niepokoi także fakt, iż dzisiejsze malowanie zostało pokazane na zeszłorocznej konstrukcji. Słyszeliśmy jakiś czas temu, że Amerykanie zamontują silnik do swojego bolidu VF-21 dopiero na testach w Bahrajnie. Jest to spowodowane rygorystycznymi zasadami kwarantanny dla Włochów, którzy chcieliby przylecieć do Wielkiej Brytanii. Stawia to Haasa w niekorzystnej sytuacji, ponieważ wszelkie kłopoty z nową konstrukcją będą mogli wyeliminować dopiero podczas testów. Tegoroczne jazdy są wyjątkowo krótkie, dlatego kluczowe jest, aby nie tracić cennych kilometrów na torze. W obecnej sytuacji może to być po prostu niewykonalne dla stajni z Kannapolis. Szkoda, gdyż sumując ich wszystkie kłopoty, z urzędu skazuje ich to na ostatnie miejsce w klasyfikacji konstruktorów.

Foto. materiały prasowe zespołu