Alex Rins czuje się niedoceniony przez swoich rywali z toru

Alex Rins pomimo tego, że jest bardzo mocnym zawodnikiem, czuje się pomijany w kontekście walki o najwyższe miejsca i tytuł mistrzowski.

Alex Rins jako jedyny był w stanie walczyć z Fabio Quartararo o zwycięstwo w Portimao. Niestety przez upadek na sześć kółek przed końcem, nie wywiózł z Portugali nawet punktu. Mimo wszystkich przeciwności, Hiszpan wyciąga dużo pozytywów z tego weekendu.

Nadal wyglądam na bardzo szczęśliwego? Tak, ponieważ myślę, że zaliczyłem bardzo dobry wyścig. Byłem w stanie pokonać Fabio. Ostatecznie skończyłem z zerowym dorobkiem punktowym, ale przed nami jest jeszcze wiele wyścigów. Na pewno szkoda, ale jestem całkiem zadowolony, bo czuję się silny. Cieszę się ze sposobu, w jaki podeszliśmy do tego weekendu. Mam nadzieje, że podczas rundy w Jerez będzie mi się tak samo dobrze jeździło, jak tutaj.

Alex Rins

Hiszpan jeździ od 2017 roku dla Suzuki. W każdym roku był bardzo konkurencyjny. Wygrał trzy wyścigi i wiele razy stawał na podium. W zeszłym sezonie zakończył zmagania na trzecim miejscu. Warto jednak przytoczyć, że Rins na początku sezonu doznał poważnej kontuzji ręki, która zapewne wpłynęła na jego dyspozycje.

Alex Rins

To dziwne, ponieważ ścigam się w MotoGP od 2017 roku i zawsze moi rywale nie stawiają na mnie w zakładach! Mogę powiedzieć, że byłem już konkurencyjny w 2018 roku, a w 2019, 2020 – już dość silny. Nie wiem, czy to z powodów psychicznych, czy dlaczego?

Alex Rins

Zawodnik Suzuki dodatkowo pochwalił się swoją spostrzegawczością. Podczas jazdy za Quartararo zauważył kilka mocnych stron Yamahy.

Widziałem kilka rzeczy będąc za Yamahą. Jedna to to, że w ostatnim zakręcie był nieco szybszy ode mnie. Walczyliśmy trochę z naszym silnikiem, ale są to bardzo, bardzo podobne maszyny. Trudno powiedzieć, co dokładnie wpłynęło na te problemy. Jednak wyjaśniłem swoje odczucia podczas spotkania z Japończykami z naszego zespołu. Mają dobre informacje na przyszłość.

Alex Rins

Na chwilę obecną zawodnik Suzuki traci 36 oczek do lidera, którym jest wyżej wspomniany Fabio Quartararo.

Foto. materiały prasowe serii