Hockenheim, Germany: DTM Hockenheimring,

Wy pytaliście, my odpowiadamy – krótki przewodnik po świecie DTM

Seria DTM w Polsce jeszcze pół roku temu miała małe grono fanów, ale z każdym dniem te liczby rosną, więc czas przygotować przewodnik po tej serii

Nie oszukujmy się, zainteresowanie serią DTM w Polsce przed plotkami o Robercie Kubicy niemal nie istniało. Nie dziwi mnie natomiast fakt „boomu” na te Niemieckie Mistrzostwa Samochodów Turystycznych w związku z doniesieniami związanymi z kierowcą z Krakowa. Choć w Internecie istnieje oburzenie faktem zalania kolejnej serii fanatykami zainteresowanymi jedynie osoby Roberta, bez większej chęci zainteresowania się motorsportem, ja nie mam zamiaru wrzucać wszystkich do jednego worka. Istnieje spora liczba osób chętna dowiedzenia się więcej na temat tej serii, wiec my wychodzimy temu naprzeciw. Oto specjalnie przygotowane dla was informacje o DTM w pigułce.

Na początek zacznijmy od odrobiny historii. Seria ta w obecnej postaci obecna jest od roku 2000, choć miała swoje początki znacznie wcześniej. Oryginalne DTM rozpoczęło się w roku 1984 jako DPM, czyli Deutschen Produktionswagen Meisterschaft, by po dwóch sezonach zostać przemianowane na Deutsche Tourenwagen Meisterschaft i pod tą nazwą trwała aż do 1996, w którym seria w celu rozszerzenia swoich horyzontów przekształciła się w FIA International Touring Car Series. Seria pod nazwą ITC przetrwała jedynie rok. Masa złych decyzji od finansowych po organizacyjnych doprowadziła do wycofania się po inauguracyjnym sezonie Alfy Romeo i Opla, co przy pozostaniu jedynie Mercedesa doprowadziło do zlikwidowania serii. Ostatecznie jednak DTM powróciło jako Deutsche Tourenwagen Masters w 2000 roku z nowymi przepisami bez statusu serii pełnie międzynarodowej i trwa pod tą postacią do dnia dzisiejszego.

Mike Rockenfeller (GER), Audi

W historię zagłębiać się w tym momencie mocniej nie będziemy, bo zrobimy to w ramach osobnych artykułów, więc przejdźmy do obecnej formy DTM, bo odbiega ona w sposób znaczy od tego, co mamy w popularniejszej Formule 1. Zatem chyba najprościej będzie obie te serie porównać, bo różnic jest sporo. Zacznijmy od mistrzostw. DTM w przeciwieństwie do F1 nie ma rangi Mistrzostw Świata, jednakże w porównaniu do Królowej Sportów Motorowych niemiecka seria ma więcej klasyfikacji mistrzowskich. O ile w F1 mamy klasyfikacje kierowców i zespołów, tak tutaj dochodzi nam również klasyfikacja producentów. Pojazdy każdego producenta jeżdżą dla kilku zespołów. Te dzielą się na zespoły fabryczne, jak i klienckie. Do tych drugich zalicza się między belgijski zespół Audi Sport Team WRT, o którym mieliście okazję słyszeć w związku z potwierdzeniem przez nich kierowców pierwszego dnia testów na torze Jerez. Dla każdego zespołu natomiast jeździ 2 kierowców, podobnie jak w F1. 

To, czym DTM również różni się od Formuły 1 jest oczywiście format weekendu wyścigowego, mimo że podobnie do Królowej Sportów Motorowych odbywają się one na zamkniętych torach. W obecnej formie od 2017 w każdym weekendzie mamy dwa wyścigi po 55 minut plus dodatkowe okrążenie, jeden z nich jest w sobotę, a drugi w niedzielę. W obu obowiązkowy jest przynajmniej jeden zjazd po wymianę opon. W tych samych dniach przed każdym z wyścigów odbywają się 20 minutowe sesje kwalifikacyjne. W piątek natomiast kierowcy mają czas na zapoznanie się z torem i przygotowaniem do następnych dwóch dni podczas dwóch sesji treningowych.

Mając to za sobą, przejdźmy do aspektów bardziej technicznych. Tutaj nie ma sensu porównywać do Formuły 1, bo różnice są widoczne gołym okiem. Jak sama nazwa wskazuje, mamy tu do czynienia z samochodami turystycznymi z silnikami umiejscowionymi z przodu. W większości pochodziły one z Niemiec, choć nawet w obecnych czasach mamy wyjątek w postaci Astona Martina. W przeszłości, w latach oryginalnej serii DTM w rywalizacji uczestniczyła również Alfa Romeo. Samochody muszą być oparte wyglądem na istniejących modelach i w taki sposób obecnie do czynienia z wyścigowymi wersjami modeli RS5, M4 czy Vantage. No właśnie, jedynie wyglądem, bo tak naprawdę pojazdy te w sposób znaczący różnią się od drogowych pojazdów i ich podwozie bardziej przypomina konstrukcje znane z prototypów wyścigowych. Wielu kierowców przyrównuje prowadzenie tych pojazdów do bliższego jednomiejscowych bolidów, niż samochodów drogowych.

Marco Wittmann (GER), BMW

DTM jest obecnie pierwszy sezon po rewolucji związanej z jednostkami napędowymi. Wszystko to w związku z regulacjami „Class 1”, które na celu miały poprawę bezpieczeństwa, redukcję kosztów oraz ujednolicenie pojazdów z innymi seriami korzystającymi z tego regulaminu technicznego, czyli na ten moment jedynie z klasą GT500 japońskiej serii Super GT. I właśnie to ujednolicenie umożliwiło nam w tym roku na oglądanie dwóch wyjątkowych weekendów wyścigowych z udziałem obu serii, jeden na niemieckim torze w Hockenheim, drugi na Fuji Speedway.

Więc, co zmieniło wprowadzenie regulacji Class 1? Przede wszystkim silnik. W 2018 pożegnaliśmy stare dobre wolnossące 4-litrowe V8 i od tego roku kierowcy DTM mają do czynienia z ponad 600 konnymi turbodoładowanymi silnikami R4 o pojemności 2 litrów i o momencie powyżej 650Nm. Większa od V8 o 100KM moc tych jednostek pozwoliła na osiągnięcie po raz pierwszy w historii serii prędkości ponad 300km/h. Moc ta jest przekazywana na tylną oś przez sześciobiegową sekwencyjną skrzynię. Zmiana jednostek napędowych wymusiła również zmiany w układzie wydechowym. Pozostał on co prawda wykonany z tych samych stopów tytanu, stali oraz niklu czy kobaltu, jednakże zmianie uległ jego układ i o ile w przypadku V8 pojedyncze końcówki wydechu znajdowały się po obu bokach pojazdu, tak teraz przez zmniejszenie liczby cylindrów o połowę, została jedynie jedna końcówka po prawej stronie pojazdu.

Pozostając jeszcze przez chwilę w temacie jednostek napędowych warto wspomnieć, że ta rewolucja silnikowa była jednym z powodów opuszczenia Mercedesa z DTM. Ten zamiast inwestycji w nową jednostkę wolał przeznaczyć budżet na rozwój swojego zespołu debiutującego w Formule E.

Seria w celu zaoszczędzenia pieniędzy zespołów i producentów na badania i rozwój wykorzystuje części od poddostawców, wśród których wymienić można Hewland odpowiedzialny od 2012 za układ przeniesienia napędu, AP Racing dostarczający hamulce, felgi od sezonu 2017 dostarcza ATS. Jedynym dostawcą opon mającym umowę do 2023 roku jest obecnie koreański Hankook.

Hankook tyres

Wracając do porównań z Formułą 1, ta często krytykowana jest za „guzik do wyprzedzania”, jakim jest system DRS. I jeżeli należycie do przeciwników tego systemu, mam dla was złą wiadomość, bo jest on również obecny w DTM już od 2013 roku. W 2019 można było z niego korzystać podczas 12 okrążeń w trakcie wyścigu już będąc 3 sekundy za rywalem. Nie tyczyło się to jednak ostatnich 5 okrążeń, kiedy to z systemu można było korzystać bez względu na stratę do rywala. W przyszłym sezonie natomiast system ten ma zostać wzmocniony ze względu na to, że odległość od rywala nie będzie już definiować możliwości jego użycia. Natomiast ilość okrążeń podczas których możliwe będzie korzystanie z niego będzie różna w zależności od toru.

Do systemu DRS w 2019 doszedł również nowy dla serii system push-to-pass. Każdy kierowca miał możliwość skorzystania z niego 12 razy w trakcie wyścigu, zwiększając przepływ paliwa do silnika z 95kg/h do 100kg/h a co za tym idzie dostarczając moc dodatkowych 30 koni mechanicznych na 5 sekund. I podobnie jak DRS, system ten ma zostać również wzmocniony na sezon 2020. Podwojona zostanie zarówno maksymalna ilość użyć, jak i dodatkowa moc płynąca z tego systemu. Jest to związane z tym, że standardowy przepływ paliwa zostanie ograniczony do 90 kilogramów na godzinę, w celu odciążenia jednostek napędowych i zwiększenia ich niezawodności.

Przechodząc do aerodynamiki, każda konfiguracja jest testowana w tunelach aerodynamicznych przed sezonem, następnie zrównywane do wspólnego poziomu i wykorzystywane przez cały następny rok. Ma to na celu oczywiście zbliżenie ścigania. Wszystkie pakiety są w pełni zamontowane, a podwozie jest płaskie. Tylne skrzydło w 2019 również uległo zmianie w związku z regulacjami Class 1. Wcześniej dwuczęściowe zostało uproszczone do jednego poziomego elementu, który jest zarazem szerszy niż kiedykolwiek wcześniej.

Mając za sobą technikalia przejdźmy do aspektu pit stopów. Tak jak wcześniej wspomniałem, kierowcy muszą zjechać na przynajmniej jedną obowiązkową wymianę opon dostarczanych przez Hankook. Tutaj ponownie wrócimy do porównania z Formułą 1. O ile w królowej sportów motorowych mamy do czynienia ze szczytem możliwości jeśli chodzi o wymianę opon, tak oglądając DTM nie oczekujcie cudów. Kiedy w F1 przy jednym samochodzie pracuje ponad 20 mechaników na raz, tak w niemieckiej serii liczba ta została ograniczona do jedynie 9 osób. Po każdej stronie pojazdu mamy jednego operatora klucza pneumatycznego, jedną osobę nakładającą nową oponę oraz dwóch mechaników odbierających odkręcone koła. Jest też jeden mechanik podnoszący pojazd. Nie robi on tego jednak zwykłym podnośnikiem, a uruchamia on za pomocą pneumatycznego pistoletu wysuwające się z podwozia „nóżki”. Z mniejszą liczbą mechaników wiąże się dłuższy czas wymiany opon zajmujący średnio około 7 sekund. Do tego, jeśli jesteście zwolennikami tankowań w trakcie wyścigów, tych tutaj nie uświadczymy. Zostały one zakazane w związku z aspektami bezpieczeństwa i oszczędzania kosztów od sezonu 2012. Pozostając jeszcze w temacie opon, Hankoon dostarcza paru mieszanek opon, dwie na suchą nawierzchnię czyli mieszanka pośrednia i twarda, oraz jedną w pełni deszczową na mokrą nawierzchnię.

Przejdźmy do tego, co może zainteresować osoby wcześniej zainteresowane Formułą 1, mianowicie kierowców, którym zdarzyło się jeździć w obu seriach. A było ich całkiem sporo, przez co o ile obecność Roberta Kubicy w tej serii na pewno byłaby czymś wyjątkowym, scenariusz osoby kontynuującej swoją karierę wyścigową w niemieckiej serii po zakończeniu przygody z królową sportów motorowych nie jest niczym nowym. Wśród nich wymienić można Keke Rosberga Davida Coultharda, Jeana Alesiego, Ralfa Schumachera, czy dwukrotnego mistrza świata Mika Häkkinena. Ale zdarzało się też, że dla niektórych młodych kierowców to właśnie DTM stanowiło szczebel w drabinie, u której końca znajdowała się Formuła 1. Do nich należy między innymi Esteban Ocon, mistrz DTM z 2010 Paul Di Resta czy jak dotąd najmłodszy mistrz w historii DTM czyli Pascal Wehrlein. Najbardziej utytułowanym kierowcom F1 w DTM jest natomiast Bernd Schneider z 4 mistrzostwami na koncie.

Bernd Schneider snaplap.net

W serii tej przewinęło się również kilka kobiet. Najbardziej znaną we współczesnym świecie motorsportu obecną również w DTM będzie zapewne Susie Wolff, żona szefa zespołu Mercedesa w F1 Toto Wolffa. Jeździła ona w DTM dla Mercedesa w latach od 2006 do 2012. Nie udało jej się stanąć na podium, a najlepszy wynik osiągnęła w 2010, zdobywając 4 punkty i uplasowanie się na 13 miejscu w klasyfikacji kierowców. Nie jest ona jednak najbardziej utytułowaną w tej serii, bo tytuł ten należy do Ellen Lohr. Może się ona pochwalić 5 podiami, jednym pole position i najszybszym okrążeniem oraz jako jedyna do dziś kobieta w historii DTM wygraniem wyścigu. Dokonała ona tego w 1992 roku Mercedesem 190E na torze w Hockenheim. W wyścigu tym na podium wraz z nią znalazł się między innymi Keke Rosberg. Innymi kobietami jeżdżącymi w DTM były między innymi córka Jackiego Ickx’a Vanina Ickx, Katherine Legge, Rahel Frey, Beate Nodes, Annette Meeuvissen i jeżdżąca dla BMW Mercedes Stermitz. Niestety od 2013 kobiet w DTM brak.

Ellen Lohr speedqueens.blogspot.com

Wielu z was będzie zapewne również zainteresowana chęcią wyjazdu na wyścig. Jak to wygląda z cenami? Bardzo różnie i tak jak w innych seriach zależy to od paru czynników. Tego, na jaki tor się wybieracie, jaką trybunę wybierzecie, w który dzień weekendu będziecie obecni. Dlatego najlepiej będzie, jeśli udacie się na stronę tickets.dtm.com i sami sprawdzicie który bilet was interesuje. Osobom, które chciałyby przebyć najkrótszą drogę z Polski na tor radzę zajrzeć na ofertę weekendu na Laustizringu, który znajduje się najbliżej zachodniej granicy naszego kraju. Natomiast kalendarz na najbliższy sezon wygląda następująco:

Nie będę ukrywał, napisanie tego typu materiału uwzględniając absolutnie wszystko jest niewykonalne. Starałem się zawrzeć jak najwięcej informacji sugerując się pytaniami z naszej facebookowej grupy poświęconej DTM, więc na pewno nie znajdzie tutaj wszystkiego. Zachęcam was jednak po zapoznaniu z przedstawionymi wam tutaj podstawami do własnych poszukiwań wiedzy w zakresie tej serii.

Foto. DTM, BMW-Motorsport