Niki Lauda – trzykrotny mistrz świata zmarł niespodziewanie

Piszę o tym w welkim smutku, bo umarł człowiek legenda -Niki Lauda, ale jego legenda wciąż żyje wśród nas i zostanie w naszych pamięciach

Jest 6:25, dzwoni budzik. Wstaję i chcę go wyłączyć, dzień jak codzień. Do czasu… Biorę telefon, przeciągam ekran, aby uśpić powiadomienia budzika i doznaję szoku… Niki Lauda nie żyje!

Dla wielu to postać, która pojawia się gdzieś w historii przez mgłę. Tak naprawdę to trzykrotny Mistrz Świata Formuły 1 z lat 1975, 1977 i 1984. Człowiek, który przyczynił się do rozwoju zarówno Formuły 1 jak i Motorsportu. Miał tak wielki autorytet, że to co powiedział było święte i niepodważalne. Wydaje mi się, że był jedną z osób, która wciąż pilnowała, aby zmiany w F1 nie doprowadziły do jej upadku.

RED BULL RING, AUSTRIA – AUGUST 19: Niki Lauda during the Austrian GP at Red Bull Ring on August 19, 1984 in Red Bull Ring, Austria.

Zmarł na 5 dni przed Grand Prix Monaco, wyścigiem, który sam wygrał dwukrotnie w latach 1975 i 1976 niepozostawiając cienia szans konkurencji. Można zadać sobie pytanie czy wiek 70. lat jest godnym wiekiem, aby odejść z tego świata. Odpowiedzi jasnej nie ma, bo człowiek pokroju Laudy osiągnął wielki sukces, ale mógł spokojnie żyć jeszcze przez kilka jak nie kilkanaście lat.

Mistrz Świata zmarł w prywatnej klinice, w której spędził ostatnie dwa dni. I to jest dziwne, bo człowiek, który przeżył kilka wypadków, w tym ten na Nürburgringu w 1976 (swoją drogą później przegrał w walce o tytuł Mistrza Świata zaledie o 1 punkt, a do ścigania wrócił po sześciu tygodniach od wypadku) umiera w zasadzie z przypadku, nagle. Niki przeszedł dwa przeszczepy płuc – jeden w 1997 i drugi w 2005 roku. Tak poważny zabieg na pewno wywiera duży wpływ na stan zdrowia, ale wciąż niepojętym jest “Dlaczego on?”. Tak po prostu jakby nigdy nic.

Rok temu, również w prywatnej klinice w Szwajcarii, zmarł Sergio Marcchione, szef koncernu FCA. Powód? Błachostka, a wizyta z powodu zabiegu. Przed Grand Prix Australii w tym roku niespodziewanie świat pożegnał Charliego Whitinga. Również każdy zadawał sobie pytanie “Dlaczego?”. To smutny dzień nie tylko dla każdego fana Formuły 1, ale i dla każdego fana motoryzacji, motorsportu czy nawet kogoś kto nie miał z tym nic wspólnego. Odeszła legenda, która jeszcze wczoraj żyła wśród nas i jest wzorem do naśladowania dla wielu przyszłych kierowców, ale i zwykłych ludzi by pokazać, że warto walczyć do końca.