#TEST – SEAT Ateca 2.0 TSI 190 DSG X-PERIENCE – najlepszy na rynku?

SEAT Ateca korzysta z fali popularności segmentów SUV’ów, jednak to nie oznacza, że producent osiadł na laurach, tylko przeprowadził konkretny facelifting i postawił sobie jasny cel

Dzisiaj to SUV’y rządzą światem. Kiedyś za szczyt marzeń uznawano kombi, bo można w nim pomieścić sporo bagażu, a do tego podróżować komfortowo i wygodnie. Limuzyny uchodziły za auta prestiżowe, które zawsze kojarzyły się z nieco wyższą klasą i chętnie były wybierane na długie trasy, gdzie najbardziej liczył się komfort. Teraz wygląda to nieco inaczej, bo właściwie SUV’a możemy dopasować do naszych potrzeb. Szukasz auta, które poradzi sobie w mieście? Wybierz Crossover’a. Interesuje Cię auto z pojemnym bagażnikiem oraz komfortowym prowadzeniem? Tutaj świetnie sprawdzi się SUV klasy średniej. Chciałbyś, żeby Twoje auto miało nieco bardziej “sportowy” wygląd i nieco się wyróżniało? Wybierz SUV’a Coupe lub wyposaż auto w pakiet “usportowiony”. Oprócz tego mamy całą masę wersji “bardziej terenowych”, różne konfiguracje napędu, mocy, silników, siedzeń czy wersji wyposażenia. Gdzie w tym wszystkim jest nowy SEAT Ateca?

SEAT Ateca 2.0 TSI 190 DSG 4Drive X-PERIENCE

To bardzo ciekawe pytanie, a odpowiedź na nie jest równie interesująca. Wystarczy spojrzeć na wyniki sprzedażowe tego auta: 2017 – 74 692 egzemplarze, 2018 – 71 666, 2019 – 90 291 i wreszcie nietypowy 2020 – 70 408. Zatem jak widać, w tym ciężkim okresie, gdzie ogólna sprzedaż była znacznie niższa, nawet o 30-40%, Seat sprzedał tyle samo aut, co w 2017 czy 2018 roku. Do tego spójrzmy jak Ateca wypada na tle konkurencji – Renault Kadjar: do tej pory 100-130 tysięcy aut rocznie, a w 2020 tylko 63 685 egzemplarzy. Skoda Kodiaq miała do tej pory nieco niższą sprzedaż od swojego odpowiednika w Seacie, a w 2020 roku sprzedano tylko 69 516 auta. Zatem czy SEAT Ateca jest najlepszym autem w tej klasie? Tego stwierdzenia na pewno bym nie zaryzykował jeszcze rok temu, ale od czerwca 2020 roku sporo się zmieniło i hiszpański producent widział, że takiej okazji nie można zaprzepaścić.

Skoro Ateca tak dobrze się sprzedaje, to trzeba auto usprawnić, a nie budować od nowa. Dlatego też ważne było, aby zrozumieć potrzeby użytkowników i dać im to, czego sami oczekują. Tutaj można powiedzieć, że SEAT odrobił pracę domową, chociaż widać, że doświadczenie brali z innych modeli znajdujących się w aktualnej gamie modelowej. Jednak w tym przypadku taka inspiracja była wskazana, bo przed premierą nowej Ateci widzieliśmy zupełnie nową generację Leona (nasz test przeczytasz tutaj (wersja FR) oraz tutaj (wersja Xcellence), a wkrótce także test CUPRA Leona), a także Tarraco, które jest nieco wyżej w gamie modelowej. W zasadzie to aktualnie czekamy tylko na odświeżenie Ibizy, ale tutaj pierwsze skrzypce musi zagrać Volkswagen Polo oraz Skoda Fabia. Wracając, SEAT miał już doświadczenie w odświeżeniu swoich produktów, więc wystarczyło wziąć to, co najlepsze z modelu Ateca, przenieść wygląd z Tarraco/Leona i naprawić to, co w przedliftowej wersji nie do końca grało – proste? W teorii tak, ale, jak jest w praktyce?

SEAT Ateca 2.0 TSI 190 DSG 4Drive X-PERIENCE

Na zewnątrz – znane i lepsze

Osobiście muszę powiedzieć, że do przedliftowej Ateci podchodziłem dosyć sceptycznie. Ogólny design samochodu sprawiał, że to auto wyglądało nieco ociężale i o ile w Leonie czy Ibizie taki design, szczególnie w wersji FR, prezentował się ciekawie, tak Ateca sporo traciła w tej kwestii. Dlatego, gdy usłyszałem o liftingu, to dało to nadzieję, że nowa Ateca będzie po prostu ładnym samochodem i tak też się stało. SEAT postanowił przemodelować cały przód, a w zasadzie przenieść go z Tarraco. To była dobra decyzja, bo jednocześnie udało się nieco odciążyć wizualnie samochód, ale również dodać mu nieco agresji stylistycznej. Ateca, którą miałem okazję jeździć, to wersja X-PERIENCE, czyli wcześniejsza Xcellence. Tutaj zmiany względem bazowej odmiany są spore, przynajmniej w kwestii wizualnej, bo mamy grill ze srebrnymi elementami, pojawia się dolna osłona zderzaka oraz srebrne wykończenie dolnej części zderzaka (dostępne również w wersji Style), dodatkową listwę wokół nadkoli, listwę dolną drzwi, srebrne relingi dachowe i wykończeniową listwę wokół okien, a z tyłu mamy srebrne wykończenie okolicy dyfuzora. To w zasadzie tyle z zewnętrznych zmian dla wersji X-PERIENCE.

Trzeba podkreślić, że choć te dodatki mogą wydawać się tylko kosmetyką, to tak naprawdę mają spory wpływ na charakterystykę samochodu. Testowany egzemplarz był w kolorze Dark Camouflage (4131 zł), co w połączeniu ze srebrnymi elementami dawało bardzo przyjemny obraz. Dla przykładu wersja FR również jest dostępna w tym kolorze, ale tam detale mamy w kolorze czarnym i już nie wygląda to tak dobrze, choć to kwestia gustu (dla wersji FR polecam kolor Velvet Red, prezentuje się genialnie). Sprawne oko dostrzeże, że z tyłu mamy dwie końcówki wydechu, jednak są to tylko atrapy, bo prawdziwy układ wydechowy wychodzi pod samochodem. Czy to coś złego? W tym samochodzie chyba nie, bo nikt nie oczekuje tutaj sportowych osiągów, wydechu Akrapovic i strzałów przy każdej zmianie biegów. Miałem to szczęście, że Atece testowałem w prawdopodobnie najzimniejszym dniu tego roku, gdzie przy okazji było sporo śniegu, więc po pierwsze biały puch świetnie kontrastował z zielonym lakierem, a po drugie była okazja, aby sprawdzić możliwości jezdne tego samochodu.

SEAT Ateca 2.0 TSI 190 DSG 4Drive X-PERIENCE

Wnętrze – nowocześniej, ale z tradycją

Jednak zanim o prowadzeniu, to przejdźmy do środka, bo tutaj również zaszły spore zmiany. Przede wszystkim mamy nowy wirtualny kokpit i zaktualizowany system multimediów. Dla jednych będzie to gadżet, który nie odgrywa większej roli, ale trzeba przyznać, że nowa generacja systemu od SEAT’a jest bardziej intuicyjna, chociaż wciąż ma sporo wspólnego z poprzednikiem. Wnętrze SEAT’a Ateca choć nowoczesne, to jednak dalej daje nam sporo analogowych elementów i tutaj spory plus za to, bo na przykład pokrętło do ustawień klimatyzacji mamy fizyczne. Tak naprawdę wszystkie ustawienia klimatyzacji możemy zmienić za pomocą przycisków fizycznych, co jest dzisiaj wyjątkiem, bo raczej idzie się w stronę obsługi z poziomu ekranu dotykowego, co też oczywiście w Atece można zrobić, ale w tym przypadku postawiono na tradycyjne rozwiązania. Tak naprawdę zmiany względem wersji przedliftowej dotyczą nowego wirtualnego kokpitu, większego ekranu multimediów i jakości wykończenia.

Ta jakość jest tutaj kluczowa, bo zanim auto odebrałem, to miałem okazję siedzieć w Atece przedliftowej i przyznam szczerze, że było małe wrażenie taniego plastiku. Jakoś samochód nie budował wrażenia dobrze wyposażonego, a była to wersja FR. Czuć pod ręką, że SEAT postawił na lepsze materiały i robiąc test deski rozdzielczej nie ma mowy, aby coś skrzypiało, piszczało, strzelało i nie wiadomo co jeszcze. Ateca dostała również nowe koło kierownicy, które jest lepiej wyprofilowane i ma to spore znaczenie przy manewrowaniu, ale o tym później. Jak już jesteśmy przy wnętrzu, to może warto wspomnieć o komforcie podróżowania.

SEAT Ateca 2.0 TSI 190 DSG 4Drive X-PERIENCE

Wsiadając do Ateci, ma się poczucie bezpieczeństwa i przez długi czas zastanawiało mnie, z czego to wynika. Jeździłem sporą liczbą samochodów i jak do tej pory nie spotkałem się z takim odczuciem zaraz po zajęciu pozycji za kierownicą. Chodzi o to, że Ateca jakby otula Cię swoim wnętrzem i daje Ci wszystko, czego potrzebujesz. Jednak nie jest to poczucie dobrego zorganizowania czy idealnego dopasowania, bo owszem, wiesz, co gdzie jest, wszystko na swoim miejscu, ale auto daje Ci tę pewność prowadzenia w każdych warunkach i wiesz, że możesz na nim polegać. Akurat w momencie odbioru auta warunki były średnie/słabe – padający śnieg, około 0 stopni Celsjusza i ogólna “ciapa” na drodze. Mimo to jadąc Atecą, czujesz się bezpiecznie – czy to wynika z zajmowanej pozycji za kierownicą? Może, ale jest to jeden z kilkunastu SUV’ów, którymi jeździłem, więc jakoś mnie to nie przekonuje, że w tym leży sedno sprawy. Nie wiem jak to określić, ale nie tylko ja miałem takie poczucie bezpieczeństwa w tym aucie, mimomimo że czujniki Front Assist przestały działać, bo po około 10 minutach cały przód był zasypany śniegiem oraz drogową “ciapą”.

Z takich opcji dodatkowych, auto było wyposażone w dach panoramiczny (4278 zł) i tutaj można pochwalić SEAT’a, bo możemy okno otworzyć w pełni, chociaż nie polecam tego praktykować zimą. Sama roleta zasłaniająca okno również jest wysokiej jakości, więc nic nam tutaj nie odstaje, zwisa itp. No, ale w końcu płacimy za to ponad 4 tysiące złotych. Bagażnik ma pojemność 510 litów, więc raczej nie będziecie mieli problemu ze spakowaniem się na wakacyjny wyjazd czy zakupami na weekend. Oczywiście można domówić sobie podwójną podłogę bagażnika lub pakiet Easy Plug In, w którego skład wchodzi gniazdo 12V oraz 230V w bagażniku (426 zł) – przydatne, jeśli chcecie przewieźć na przykład lodówkę samochodową i zobaczycie, że będziecie z niego korzystać częściej, niż wam się wydaje 😜

Jazda – komfort, wygoda i wysokie spalanie

Testowany SEAT Ateca wyposażony był w silnik 2.0 TSI o mocy 190 KM oraz 320 Nm. Auto przekazuje moc na cztery koła (4 Drive) za pośrednictwem 7-biegowej przekładni DSG. Dzisiaj (31.01.2021) jakbyście weszli w konfigurator, to niestety takiego auta nie można skonfigurować, jednak ten wariant ma wrócić do regularnej oferty. Tak czy inaczej, producent deklaruje czas sprintu do setki na poziomie 7,1 sekundy. Przedliftowa wersja z tym silnikiem oraz napędem miała 350 Nm, ale za to potrzebowała aż 7,9 sekundy, by osiągnąć pierwszą setkę na zegarach. Różnica jest spora, ale niestety nie miałem okazji przetestowania tego w dobrych warunkach, bo tak jak wspominałem wcześniej, pogoda była fatalna. Mimo to udało się odpalić Launch Control i wystartować z pełną mocą.

Zaraz zaraz, SEAT Ateca ma Launch Control? Tak, to może być zaskoczenie dla was, ale faktycznie jest to opcja fabryczna. Do jej uruchomienia trzeba wykonać następujące kroki:

  1. Przestaw dźwignię w położenie “S” lub wybierz tryb jazdy Sport
  2. Wyłącz układ kontroli trakcji (ASR)
  3. Zdecydowanie naciśnij pedał hamulca lewą stopą i przytrzymaj przynajmniej przez jedną sekundę
  4. Prawą stopą wciśnij pedał przyspieszenia do oporu lub położenia kick-down. Prędkość silnika ustabilizuje się na około 3200 obr./min (silnik benzynowy)
  5. Zdejmij lewą nogę z pedału hamulca

Skoro już wiecie jak włączyć Launch Control, to przejdźmy do spalania. Tutaj w pierwszym momencie można przeżyć niemiłe zaskoczenie – jazda po mieście na zimnym silniku to stałe wartości spalania chwilowego na poziomie 14-18 litrów. Wiadomo, duży silnik, duże auto to i spalanie duże, ale czy tak będzie cały czas? Oczywiście, że nie, ale też nikt nie mówi, że będzie znacznie lepiej. Jadąc około 100 km/h trzeba przygotować się na spalanie w okolicy 10-10,4 litra na 100 km. Jeśli zwolnimy do 90 czy 80 km/h to zobaczymy wartości w okolicy 9-9,5 litra. Utrzymując stałą prędkość na poziomie 140 km/h komputer pokazywał wyniki z zakresu 11,5-13,5 litra, więc 12,5 litra można przyjąć za średnią. W mieście jak to w mieście – dużo świateł, skrzyżowań, ronda, przejścia dla pieszych i ciężko o ekonomiczną jazdę. Jak macie lekką nogę, włączycie tryb ECO, to może uda wam się mieć średnią na poziomie 10,5-11 litrów. Jeśli nieco szybciej zaczniecie ruszać i złapie was korek to 13 litrów stanie się waszym codziennym widokiem. Moja łączna średnia z testu, gdzie jeździłem około 30% po mieście, 30% po autostradzie i 40% po drogach krajowych to 10,1 litra. Dobry wynik czy zły? Musicie sobie odpowiedź sami, ale powiem, że podobne wyniki miałem w Renault Kadjar, gdzie mamy silnik 1.3 zamiast 2.0 i napęd tylko na przód zamiast 4×4.

SEAT Ateca 2.0 TSI 190 DSG 4Drive X-PERIENCE

Auto było wyposażone w opcjonalne zawieszenie adaptacyjne (3524 zł), które oznacza tyle, że w środku mamy pokrętło do zmiany trybów jazdy z pozycjami ECO, NORMAL, SPORT, INDIVIDUAL, OFFROAD oraz SNOW. Przyznacie, że to całkiem sporo, bo zazwyczaj zamykamy się w 3-4 trybach i wystarczy. Czy ma to odzwierciedlenie w praktyce? Przyznam szczerze, że tak, bo jadąc na sesję zdjęciową, wjechałem na polną drogę, gdzie było około 30-40 cm śniegu. W zasadzie nie było bardzo wiadomo, gdzie się jedzie. Jazda do przodu to w zasadzie nic specjalnego, jeśli utrzymujemy stałą prędkość i mamy dobre opony to większość aut sobie poradzi. Jednak w końcu trzeba było się zatrzymać i pojawił się taki moment zawahania – wyjedzie? Uprzedzając pytania – wyjechał. Tryb SNOW tak rozdziela moc, że w zasadzie auto bez żadnego ślizgania rusza, jedzie i nie wydaje się tym wzruszone. Ale jadąc sobie tą polną ścieżką, pobawiłem się nieco trybami i pojawiły się następujące spostrzeżenia.

Podczas jazdy w trybie SNOW/OFFROAD samochód jest stabilny, nic się nie dzieje, koła nie buksują. Gdy zmienimy na ECO, to dalej jadąc z tą samą prędkością potrafi nieco uślizgnąć tyłem na wybojach. To samo jest w trybie SPORT, gdzie działanie ASR jest nieco uśpione. Auto dalej spokojnie sobie radzi, ale czuć, że ten tył jest jakby nieco bardziej nadpobudliwy i przy ruszeniu koła zaczynają kręcić się w miejscu przez chwilę. Zatem napęd działa. Co do samego zawieszenia, to w przypadku Ateci nie było to jakoś specjalnie odczuwalne. Owszem różnica pomiędzy NORMAL a SPORT jest, ale głównie w układzie kierowniczym, który staje się sztywniejszy, a czy praca zawieszenia znacznie się zmienia? Raczej tego nie odczułem, bo to wciąż auto komfortowe, które ma dobrze tłumić nierówności.

Jedną z zalet samochodu są światła. Sam przykładam do tego dużą uwagę i testując każde auto, spędzam sporo czasu na jeździe w nocy, aby sprawdzić jak w praktyce się spisują. Tutaj pełna technologia LED, która spisuje się w każdych warunkach (sucho/deszcz/śnieg). Niestety tym razem nie udało się nagrać nocnych ujęć, bo sprzęt odmówił posłuszeństwa, ale musicie mi uwierzyć na słowo, że SEAT Ateca ma naprawdę dobre światła adaptacyjne. Oczywiście na pokładzie mamy całą listę systemów bezpieczeństwa od systemu Pre-Crash Assist zaczynając przez Front Assist, aktywny tempomat, asystent podróży z asystentem jazdy w korku, system monitorowania martwego pola na inteligentnym asystencie bezpieczeństwa kończąc. Może to jest to poczucie bezpieczeństwa? Tak czy inaczej, mamy kilka wspomagaczy naszej jazdy i dobrze, że nowe auta mają coraz więcej systemów tego typu w standardzie lub za niewielką opłatą.

SEAT Ateca 2.0 TSI 190 DSG 4Drive X-PERIENCE

Podsumowanie – SEAT Ateca, jesteś dobry!

SEAT Ateca miło zaskoczył, bo wcześniej dla mnie osobiście był to przeciętny samochód pod względem wizualnym i mechanicznym. Był, bo był, ale niczym mnie nie przekonywał. Teraz to się zmieniło i chyba jestem w stanie zaryzykować, że to najlepsza propozycja w tym segmencie. Tylko jest jeden problem – cena. Najtańsza Ateca kosztuje 86 900 zł i jest to wersja Reference z silnikiem 1.0 TSI 110 KM i 6-biegową przekładnią manualną (nie można wybrać innego silnika). Bądźmy szczerzy, raczej takiego auta nie kupicie. Przechodzimy więc do wersji Style i tutaj zaczynamy od 99 990 zł, ale mamy już silnik 1.5 TSI 150 KM z tą samą skrzynią oraz lepsze wyposażenie. Jak zrezygnujecie z wizualnych dodatków i postawicie na pakiety odpowiedzialne za komfort i bezpieczeństwo, to powinniście się zamknąć w 110 tysiącach złotych. DSG to dopłata w wysokości 8 500 zł – sporo. Wersje X-PERIENCE/FR zaczynają się od 113 100 zł i też mamy silnik 1.5 TSI 150 KM, a jak chcemy 2.0 TDI 150 KM, to już musimy zapłacić 122 600 zł. Za wersję X-PERIENCE z silnikiem 2.0 TSI 190 DSG 4Drive trzeba zapłacić minimum 152 100 złotych, a testowany egzemplarz kosztował około 180 tysięcy złotych. To sporo, nie da się ukryć. Otrzymujemy samochód kompletny w 100%, który jest bezpieczny, komfortowy i ładny, ale to swoje kosztuje.

Mnie osobiście Ateca przekonała i o ile jestem sceptycznie nastawiony do SUV’ów, tak SEAT wykonał kawał dobrej roboty. Przyznam się bez bicia, przed odebraniem auta miałem mocno mieszane uczucia. Zmieniło się to w zasadzie niedługo po zajęciu miejsca za kierownicą. Czy polecam zakup? Jeśli macie 4-osobową rodzinę, często zjeżdżacie z utwardzonych dróg lub zależy wam na pewności prowadzenia i mniej was interesuje spalanie to tak. Auto da wam wszystko, to czego potrzebujecie, ale cena jest wysoka. Z drugiej strony mam wrażenie, że to nie jest auto dla każdego, tylko dla osób bardziej wymagających, przynajmniej w tej wersji. Myślę, że wariant Style z silnikiem 1.5 150 KM będzie najczęściej wybierany i tak naprawdę decyzja będzie podejmowana pomiędzy skrzynią manualną, a automatyczną. To tej wersji zwiastuję największy sukces, bo tak naprawdę za 120-130 tysięcy mamy genialne auto. Widziałem, że już są oferty promocyjne i Style z 1.5 150 KM można kupić za 105 tysięcy, gdzie mamy kilka dodatkowych opcji, a za 120 tysięcy pokusimy się o wersję FR ze sporą listą wyposażenia dodatkowego.

Za udostępnienie samochodu do testu dziękujemy Seat PRO-MOTO w Katowicach

Pełna galeria zdjęć Seat Ateca 2.0 TSI 190 DSG X-PERIENCE

« z 2 »

Sprawdź inne nasze testy samochodów marki SEAT:

SEAT Ateca 2.0 TSI 190 DSG 4Drive X-PERIENCE

od 152 100 zł
8.3

Wygląd

9.0/10

Zawieszenie

8.5/10

Dynamika

8.5/10

Silnik

7.5/10

Wydech

7.0/10

Pozycja za kierownicą

9.5/10

Użytkowanie

9.0/10

Radość z jazdy

8.5/10

Fejm na ulicy

7.0/10

+ Plusy

  • Stabilne prowadzenie w każdych warunkach
  • Obecność Launch Control na pokładzie
  • Ciekawy wygląd lepszy od poprzednika
  • Dobra praca zawieszenia oraz napędu

- Minusy

  • Wysoka cena
  • Ciężko o niskie spalanie
  • System multimedia lubi czasami mieć opóźnienie