#TEST – Seat Ibiza FR Black 1.0 TSI DSG – charakterny mieszczuch?

Piąte, najnowsze wcielenie modelu Ibiza ukazane zostało już ponad 3 lata temu. Mimo ubiegających lat model jest przedstawicielem “starszego” designu firmy. Wyglądem bliżej mu do poprzedniego Leona niż do nowej generacji tego hatchback’a. Czy to dobrze? Czy Ibiza nadal jest samochodem, którego zakup warto rozważyć szukając auta miejskiego? Postanowiliśmy to sprawdzić!

Do naszej redakcji trafiła najlepiej wyposażona oraz usportowiona odmiana Ibizy o nazwie FR. Dodatkowo egzemplarz testowy wyprodukowany został w limitowanej edycji Black. Co mu to daje? Mechanicznie nic. Jak sama nazwa wskazuje Ibiza FR Black różni się od zwykłego FR detalami, które nadają autu sportowego charakteru. Dzięki temu klienci, którzy oczekują od auta czegoś więcej nie będą zawiedzeni. Jednak poziom ich zadowolenia spadnie gdy dowiedzą się, że najmocniejsza jednostka w gamie silnikowej Ibizy generuje moc rzędu 115 koni mechanicznych. Żeby tego było mało w ofercie dostępny jest jedynie silnik trzycylindrowy. Jednostka o pojemności 1-litra może zaskoczyć ekonomią, a w połączeniu ze świetnym układem kierowniczym oraz poprawnie współpracującą skrzynią DSG w niektórych momentach sprawić, że w Ibizie momentami poczuć możemy się jak w rasowym hot hatch’u. Z naciskiem na czasami. Myślę, że Seat Ibiza w wersji FR to jedno z tych aut, które na papierze nie robią wrażenia, ale po przejechaniu kilkunastu kilometrów (szczególnie po zakrętach) potrafią całkowicie zmienić zdanie na ich temat. Ibizą przejechałem ponad 800 kilometrów. Na każdym typie drogi z pewnością można znaleźć wiele zalet auta. Nie brakuje mu jednak wad, które mogą sprawić, że konkurencyjne modele staną się bardziej atrakcyjne dla potencjalnego klienta.

Owca w skórze wilka…

Zacznijmy od aspektów wizualnych. Ibiza korzysta z designu Leona trzeciej generacji. Większy brat miejskiego auta od niedawna dostępny jest już w czwartym wcieleniu. Nic nie wskazuje aby Ibiza w niedalekiej przyszłości przeszła jakiekolwiek zmiany. Jednak mimo upływu lat trzeba przyznać,  że auto wyglada nadal nowocześnie. Jest szersze oraz dłuższe od swojego poprzednika. W przeciwieństwie do niego nie jest dostępne w wersji trzy drzwiowej oraz kombi. Jak twierdzi producent stanowiły one mały procent sprzedaży. Ibiza korzysta z tej samej płyty podłogowej co bliźniacze Polo. Nawiazując do Leona poprzedniej generacji, miejskie auto wyposażone zostało w charakterystyczne trójkątne paski LED w reflektorach. Ibiza wyróżnia się między konkurentami przed wszystkim masywna, szeroka sylwetka. Gdy patrzymy na przód auta nie trudno jest pomylić je ze wspomnianym juz Leonem. Dzięki wyposażeniu auta w pakiet FR prezentuje się ono naprawdę rasowo. Szczególna uwagę zwracają sztuczne końcówki wydechu, które w tym przypadku są naprawdę dużych rozmiarów. I nie, to nie jest plus. Chociaż trzeba przyznać, że większość użytkowników dróg uzna Ibizę w pakiecie FR Black jako auto mocniejsze niż w rzeczywistości jest. Standardowo w pakiecie FR Black otrzymujemy specjalnie zaprojektowane do tej wersji 18-calowe obręcze w kolorze czarnym. Przednie oraz tylne reflektory korzystają oczywiście z technologii LED, która nie wymaga dopłaty do prezentowanej wersji. Warto dodać, że Ibiza FR Black wyposażona jest w standardzie w pakiet Full LED , który jeszcze niedawno był jedna z limitowanych edycji modelu. Wyjątkiem są klasycznie wykonane tylne kierunkowskazy. Ogólna ocena oświetlenia po zmroku jest bardzo dobra z racji tego, że Ibiza to auto miejskie. Nie możemy wymagać od niej zbyt wiele.

Niemiecka poprawność i ergonomia wnętrza

To, że Ibiza to auto miejskie poczujemy dopiero gdy do niej wsiądziemy. Morze plastiku. Niestety ale jakość wykonania wnętrza pozostawia wiele do życzenia. Jedyne miękkie tworzywo znajdziemy na podłokietniku. Mimo sportowego charakteru auta kierownica również nie stwarza wrażenia dobrze wykonanej. Jest zbyt twarda. Czuć, że jakoś jej wykonania jest dużo niższa niż w innych modelach producenta. Nie możemy jednak przekreślać Ibizy z tego powodu. Przypomnijmy sobie, że jest to typowy mieszczuch pozwalający nam przemieścić się z punktu A do punktu B. Chociaż trzeba przyznać, że w wersji FR niekoniecznie. Auto potrafi sprawić uśmiech na twarzy kierowcy, który ma aspiracje sportowe. Przyjemność sprawia przede wszystkim pokonywanie zakrętów. Ibiza dzięki swojej niskiej wadze oraz sportowym zawieszeniu w wersji FR na szybkich winklach czuje się jak ryba w wodzie. Ale o tym później.

Ibiza

Wróćmy do jakości wykonania. Całe wnętrze jest, jak na VAG-a przystało, niezwykle ergonomiczne oraz proste w obsłudze. System info-rozrywki jest bardzo przejrzysty. Już kilka minut po rozpoczęciu swojej przygody z Ibizą potrafiłem korzystać ze wszystkich funkcji multimedialnych auta. Egzemplarz testowy wyposażony został w opcjonalny 8-calowy wyświetlacz, który otrzymamy za dopłatą 2688 złotych. W skład pakietu wraz z ekranem dochodzi jeszcze m.in nawigacja satelitarna, do której pracy nie mam żadnych zastrzeżeń. Bez dopłaty Seat zaoferować nam może mniejszy, 6-calowy ekran dotykowy, którego budowa jest przestarzała, dlatego opcjonalny ekran wydaje się dobrym wyborem i warto dodać go do listy dodatkowego wyposażenia. Na pokładzie auta prasowego znalazł miejsce również system audio firmy Beats. Wymaga on dopłaty 2045 złotych. Gra on mocno basowo, pasuje więc do charakterystyki auta. Zadowoleni będą z niego głównie użytkownicy, którzy cenią sobie dobra jakość odtwarzanej muzyki. Miałem również okazje posłuchać jak „grają” standardowe głośniki. Jeżeli jakość dźwięku nie jest dla nas priorytetem myślę, że nie warto dopłacać 2 tysięcy złotych do tego dodatku. Zwykle głośniki w zupełności wystarczą do standardowego odtwarzania radia.

Wyposażenie dodatkowe – jak na mieszczucha jest dobrze

Ibiza

Jednym z dużych atutów Ibizy jest możliwość wyposażenia jej w systemy, które znaleźć możemy w autach klasy wyższej niż te, które są przeznaczone jedynie do miasta. Marka oferuje nam również znane systemy bezpieczeństwa, do których pracy nie mogę mieć żadnych zarzutów. Aktywny tempomat, w mieście spisuje się doskonale, ale również pomaga odpocząć kierowcy poza nim. Większość opcji wyposażenie w testowanej wersji FR Black jest już w standardzie, dlatego bardziej skupię się na dodatkach, które wymagały dopłaty w samochodzie prasowym. Na pierwszy ogień idzie wirtualny kokpit. Wymaga on dopłaty dokładnie 1556 zł i uważam, że jest on przydatną opcją. Odczytywanie danych z jazdy, czy sterowanie multimediami dzięki niemu staję się prostsze i przyjemniejsze dla oczu, a przecież o to nam chodzi. Podróżowanie Ibizą umilić nam może zdecydowanie elektrycznie sterowane okno dachowe, które możemy mieć za dopłatą 3730 zł. Czy jest przydatne? Nie, ale podobno wiele osób jest fanem tego typu gadżetów. Jest czym się pochwalić. Inną sprawą jest, że ciężko jest mi nazwać szyberdach, dachem panoramicznym. Podobno to spora różnica. No, ale według Seata jest to dach panoramiczny. Standardowo Ibiza FR Black wyposażona jest w pakiet Full LED. Zawiera on pełne światła w technologii LED. Tutaj brawa dla Seata. Trzeba przyznać, że są to jedne z najlepszych świateł jeśli chodzi o tą klasę aut.

Czegoś tu zdecydowanie brakuje – osiągi

Ibiza

Jednostka jaka napędza charakternego mieszczucha to dwulitrowa jednostka o mocy 200 koni mechanicznych. Pomyłka. Seat nie poszedł w ślady Volkswagena, nie stworzył sportowej odmiany Ibizy. Wygląd auta obiecuje wiele, jednak patrząc pod maskę, lekko mówiąc, zdziwimy się. Jedyny dostępny silnik w ofercie Ibizy to litrowa trzycylindrowa jednostka TSI o mocy od 95 do maksymalnie 115 koni mechanicznych. Testowana wersja wyposażona została w najmocniejsza odmianę. Taka moc pozwala na rozpędzenie się do pierwszych 100 km/h w czasie 9,5 sekundy. Osiągi nie są może jej najmocniejsza stroną, ale zdecydowanie wystarczają do sprawnego, nawet dynamicznego, poruszania się po mieście. To w takim razie czemu silnik jest lubiany? Przede wszystkim spalanie. Przy spokojnej jeździe w mieście jednostka zadowoli się spalaniem nie przekraczającym 6 litrów na 100 kilometrów. Oczywiście przekroczenie 9-10 litrów nie graniczy z cudem bo motor bardzo często, szczególnie w trybie SPORT zachęca do ostrzejszej jazdy. Na trasach szybkiego ruchu oraz autostradach hiszpańskie Polo palić będzie około 7-8 litrów przy prędkościach przepisowych. Dynamika auta podczas wyprzedzania przy wyższych prędkościach nie powala, ale jest wystarczająca do wykonywania tego typu manewrów. Nie jest więc dziwne, że Ibiza zdecydowanie najlepiej czuje się po prostu w mieście. Manewrowanie nią należy do przyjemnych czynności. Wjazd w miejsce parkingowe ułatwia m.in kamera cofania, której jakość jest zaskakująco dobra jak na auto tej klasy. Specyficznym wydaję się dźwięk silnika generowany przez litrowy motor trzycylindrowy. Podobno niektórym przypada do gustu. Mi osobiście nie bardzo.

Dla kogo to?

Ibiza

No właśnie. Ibiza, która wygląda rasowo, ale tylko wygląda. Wrażeniom z jazdy nie dorównuje m.in Fieście ST czy Polo GTI. Nie możemy więc nazwać jej hot hatch’em. Zadowala się niedużą ilością paliwa. Szczególnie w mieście. Przeznaczona jest więc dla osób, które znaczną większość przebiegu auta pokonują w miejskiej dżungli. Chociaż weekendowy wyjazd ze znajomymi, zapakowaną po dach Ibizą wspominam bardzo dobrze, to na tego typu podróż wybrałbym zdecydowanie inne auto. Wyciszenie kabiny jest znośne do 120 km/h. Powyżej tej prędkości, chcą przeprowadzić rozmowę musimy podnieść ton głosu. Co więc jest największą wadą Ibizy? Nie dorównuje osiągom swoim konkurentom, a ceną przewyższa ich znacznie. Testowany egzemplarz wyceniony został na ponad 100 tysięcy złotych. Dokładnie 102 tysiące złotych. Przesada. Zadowolone z Ibizy będą osoby, które osiągów auta nie stawiają na pierwszym miejscu. Liczy się dla nich przede wszystkim wygląd samochodu. Niestety cena z jaką trzeba zapłacić za taki egzemplarz powala i zdecydowanie nie możemy nazwać jej okazją.

Podsumowując

Ibiza

Ibiza to auto mające wszystko, a nawet ponad wszystko, co powinno mieć auto miejskie. Wyposażeniem w wersji FR może zawstydzić auta klasy wyższej. Jednym słowem brakuje jej tylko jednego. Mocy. 115 koni mechanicznych do tak wyglądającego auta, prowadzącego się jak gokart nie wystarcza. Jadąc Ibizą wyobrażałem sobie, że pod nogą mam 50 koni więcej. Pomagało, dopóki nie wcisnąłem pedału gazu. No i ta cena. Zwala z nóg. Lepiej wyposażoną, mocniejszą o 85 koni mechanicznych Fiestę ST możemy mieć za około 10 tysięcy mniej niż 115 konną Ibizę. Mimo tej ceny oraz kiepskich osiągów Ibiza jest autem przynoszącym pozytywne odczucia. W zakrętach zaprzecza prawom fizyki. W mieście potrafi zużyć niewielkie ilości paliwa. Poza miastem z resztą też. Jednak musimy pamiętać, że jest to auto miejskie. W jej wnętrzu nie znajdziemy najlepszej jakości plastików, ale obcowanie z nią sprawia, że coś nas przy niej zostawia i nie może puścić.

Ja oceniam to auto pozytywnie. Pomimo wad byłem w stanie polubić to auto. Jednakże przy wyborze rasowego, małego auta mój wybór padłby na konkurencje. Dlaczego? Po raz kolejny powiem – moc. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości Seat zdecyduje się na dodanie do gamy silnikowej mocniejszego wariantu, który sprawiałby jeszcze więcej radości użytkownikowi Ibizy FR. Warto przypomnieć, że jeszcze jakiś czas temu w ofercie Seata dostępna była Ibiza z 1,5 litrowym silnikiem TSI o mocy 150 koni mechanicznych. Jestem w 100% pewny, że stosunek dynamiki do zużycia paliwa w większej jednostce byłby korzystniejszy niż w wersji 3-cylindrowej. Zdecydowanie, byłby to złoty środek.

Za udostępnienie samochodu do testu dziękujemy Seat Polska

Pełna galeria zdjęć Seat Ibiza FR Black 1.0 TSI DSG

« 1 z 2 »

Seat Ibiza FR Black 1.0 TSI DSG

od 80 600 zł
7.7

Wygląd

9.5/10

Zawieszenie

9.0/10

Dynamika

7.5/10

Silnik

7.0/10

Wydech

6.0/10

Pozycja za kierownicą

9.0/10

Użytkowanie

6.0/10

Radość z jazdy

7.0/10

Fejm na ulicy

8.0/10

+ Plusy

  • Agresywny wygląd zewnętrzny
  • Szerokie możliwości specyfikacji
  • Niskie spalanie
  • Doskonale właściwości jezdne

- Minusy

  • Wysoka cena
  • Zbyt twarde zawieszenie