Renault

#TEST: Renault 5 GT Turbo – Przepis na idealnego hot hatcha

Połączenie nowoczesnego designu z lekkością i piorunującym przyspieszeniem to główne cechy topowej “piątki”. Jakie jest Renault 5 GT Turbo w bliższym kontakcie?

Już kilka tygodni temu pisałem o Renault 5. Niedawno jednak miałem bliską styczność z jedną z najciekawszych i najbardziej hardcore’owych wersji tego wielkiego hitu francuskiej marki. Mowa tu o GT Turbo, czyli najmocniejszej odmianie drugiej generacji “piątki”. Samochód ten od dawna bardzo mi się podobał, zwłaszcza boczne poszerzenia. Osiągi i brzmienie gaźnikowego turbodoładowanego 1.4 było tym czymś co marzyłem doświadczyć na własnej skórze. I moje marzenie się ziściło! Renault 5 GT Turbo to auto uzależniające i bardzo szybkie. Bezpośrednie i bezkompromisowe. Sam sposób nabierania tej prędkości jest agresywny i fascynujący. Nie jest to jednak proste auto do utrzymania. Aby lepiej poznać ten samochód i życie z nim na co dzień przeprowadziłem wywiad z Krystianem- właścicielem tego fantastycznego youngtimer’a.

Renault 5

Z którego roku pochodzi ten egzemplarz i jaki posiada silnik?

Rok 1987, “zaturbiony” silnik 1.4 (oznaczenie C1J 788), na gaźniku podciśnieniowym Solex 32 DIS, jedno gardzielowym. Silnik jest w oryginale, bez żadnych modyfikacji, tak samo turbina. Wykonany był remont generalny łącznie z wymianą tłoków, pierścieni, panewek, rozrządu, zrobiona została głowica, uszczelniacze. Praktycznie wszystko.

Nie było problemu z dostępnością części?

Remont był robiony 12 lat temu i wtedy wówczas nie było problemów. Teraz też nie ma większego kłopotu. Problem był z dostępnością napinacza rozrządu, ale są jeszcze do znalezienia.

A kwestia cen części. Czy są one zjadliwe, czy nie bardzo?

W większości nie ma problemu, ale na przykład uszczelka pod głowicą jest dość droga, w granicach 200-250zł

Jakie są różnice między 1.4 z cywilnej “piątki” a tym z GT Turbo?

Wizualnie nie ma żadnej różnicy, ponieważ blok silnika, wał napędowy, pokrywa zaworów wyglądają tak samo. Optycznie nawet głowica wygląda identycznie. Inny zupełnie jest osprzęt. Elektroniczny moduł zapłonu, który w tej wersji jest schowany na podszybiu, w cywilnej wersji powinien być na grodzi. Pompa paliwowa jest elektryczna, a w zwykłej “piątce” na gaźniku jest manualna. Inna jest też chłodnica.

Renault 5

Jak długo trwał remont, łącznie z czasem poświęconym na zdobywanie części?

Trwało to rok czasu. Z częściami nie było kłopotu- są do dostania. Jak są pieniądze to sprowadza się części, czeka się miesiąc na dostarczenie. Złożenie samemu całego auta zajęło mi rok.

Jest problem z kupnem zwyczajnej “piątki”, a tym bardziej GT Turbo w Polsce?

Zwykłe się trafiają. GT Turbo natomiast w Polsce jest mało. Ich ceny oscylują dość wysoko. Sam doświadczałem sytuacji, że ludzie pytali się mnie czy nie chcę jej sprzedać, kiedy stała zaparkowana przy miejscu mojej pracy. Odpowiadałem, że od trzydziestu tysięcy możemy zacząć rozmowę to ta osoba zrobiła “wielkie oczy” i było pytanie “Dlaczego tyle?”. Za granicą także ceny GT Turbo są wysokie i oscylują powyżej 4-5 tysięcy euro.

Co sprawiło, że padło akurat na Renault 5, a nie na przykład VW Golf czy coś innego w podobnym stylu?

Szczerze mówiąc nie przepadam za “niemcami”. Poza tym kolega mnie kiedyś “zaraził” – on miał “piątkę” 1.4 Turbo. Kiedy mnie przewiózł to stwierdziłem, że to jest to. Przed GT Turbo posiadałem najprostszą 1.4 na gaźniku dwugardzielowym, miała 60 koni. Moja przygoda z “piątkami” zaczęła się w 2004 roku. Wtedy jeszcze o Turbo nie myślałem, bo nawet nie wiedziałem, że takie jest. Po przejażdżce GT Turbo naprawdę można się “zarazić”.

Dziękuję za rozmowę.

Renault 5

Nadwozie – lata osiemdziesiąte wołają wróć!

Dobra, przejdźmy do samego testu. Zacznijmy od tego co rzuca się w oczy jako pierwsze, czyli wyglądu. Renault 5 od razu mówi swoim designem, że pochodzi z lat osiemdziesiątych. Wszystko co tylko się da jest kanciaste i prostokątne. Osobiście uwielbiam kształt tylnej linii nadwozia ostro opadającej ku dołowi z wkomponowanymi w słupki lampami. Do tego świetne proporcje i detale jak na przykład schowana w krawędzi drzwi klamka sprawiają, że Renault 5 wygląda bardzo atrakcyjnie, lekko i jak na swoje czasy nowocześnie. GT Turbo pod względem wizualnym wyróżnia się poszerzeniami karoserii na nadkolach, a także nowymi zderzakami, progami, lotką na tylnej klapie, nieco przemodelowanym grillem i oczywiście innymi obręczami kół. Tutaj znajdują się oryginalne, 13 calowe alufelgi, które pomimo małego rozmiaru doskonale pasują do lekkiej nie tylko wizualnie karoserii. GT Turbo swoim wyglądem podkreśla zawadiackość. Wygląda groźnie i bardzo charakternie.

Wnętrze – komfort, sport i kantów ciąg dalszy

Otwierając drzwi widzimy bardzo estetycznie i ciekawie zaprojektowany kokpit. Rzucają się w oczy tablica przyrządów wyposażona między innymi w wskaźnik użycia Turbo. Wyglądają bogato a ich pomarańczowa czcionka dodaje sportowego ducha. Dalej widzimy całkiem sporą półeczkę przed pasażerem i oczywiście kratki nawiewu. Bardzo ładnie zostały zaprojektowane przyciski i popielniczka, ponieważ tworzą płynną i niezakłóconą całość z charakterystycznym kształtem deski rozdzielczej. Żadne guziki nie wystają i dzięki czemu całość wygląda nad wyraz elegancko i estetycznie. Uroku dodaje cyfrowy zegarek. W pewnym sensie ergonomia została zaburzona przez umieszczenie przycisków do otwierania elektrycznych szyb na środku konsoli, a nie na drzwiach, ale to drobnostka. Tak samo jak nieco twarde i skrzypiące podczas jazdy plastiki użyte do wykończenia wnętrza “piątki”. Dlaczego to drobnostki? Bo ważne jest to jak tu się siedzi. A to jest jeden z największych plusów R5. Fotele są w starym francuskim stylu, tj mięciutkie, przyjemne w dotyku. Człowiek przyjemnie się w nich zapada, ale nie do przesady. Podparcia boczne fotela zaś są zdecydowanie wystarczająco duże by utrzymać pasażerów na swoich miejscach i są twardsze niż same siedziska dzięki czemu czujemy się świetnie podparci. To jedne z lepszych foteli na jakich siedziałem! Ponadto pozycja za kierownicą jest bardzo dobra i wygodna. Ma się wrażenie siedzenia w gokarcie- sportowe fotele i kierownica, bardzo niska pozycja i niska linia przedniej szyby dodają bardzo dużo sportowego klimatu. Sama kierownica wygląda świetnie i jeszcze lepiej trzyma się w dłoniach dzięki częściowemu obszyciu skórą. Podobnie gałka zmiany biegów dobrze leży w dłoni i pracuje nad wyraz dobrze. Zaskakujący jest fakt, że w tak małym aucie z lat osiemdziesiątych jest całkiem sporo miejsca, także z tyłu. Mam 180 cm wzrostu, a kolega mający 185 cm siedzący za mną nie narzekał na miejsce na głowę czy nogi.

Renault 5

Jazda – surowość, lekkość i szybkość

Miałem nie lada przyjemność być przewiezionym tym bardzo rzadkim i diabelnie szybkim Hot Hatchem przez Krystiana. Jakie wrażenia? Cóż, nie do końca da się to opisać, bo Renault 5 GT Turbo to prawdziwy potwór odbierający mowę! Jego moc, gdy załączy się turbosprężarka jest oszałamiająca. Wartki start. Trakcja oczywiście już dawno zgubiona. W ciągu ułamka sekundy jesteś dociśnięty z wielką siłą do fotela. Po “zapięciu dwójki” koła nadal buksują, a piątka w szalony sposób nabiera prędkości. Turbo sprawia, że przeciążenia stale się zwiększają, a na Twojej twarzy pojawia się mimowolny uśmiech. W tym momencie pędzimy już ze sporą prędkością. To nic, że jest jest głośno, a plastiki trzeszczą. Gaźnikowe 1.4 Turbo katapultuje małą renówkę w zastraszający czasie i sposób. Niskie położenie foteli i górnej linii szyb potęguje sportowe wrażenie. Każde dociśniecie gazu sprawia, że masz wrażenie startu rakietą na Księżyc. Hamulce są ostre jak żyleta, a praca skrzyni biegów zasługuje na uznanie. Po zatrzymaniu się i wyjściu z auta uśmiech z mojej twarzy nie chciał zejść. Brakowało mi słów by opisać frajdę z przejażdżki tym rewelacyjnym samochodem. Każdy, kto ma doła powinien przejechać się tym potworem. Uśmiech, radość i poprawiony humor gwarantowany. Chciałbym zobaczyć miny właścicieli BMW, Audi i innych popularnych wśród młodych kierowców samochodów, kiedy spod świateł wyprzedza je z piskiem opon i rykiem gaźnikowego 1.4 mała renówka. Mała, ale z wielkim, sportowym charakterem!

Renault 5 GT Turbo to kwintesencja dawnego Renault

Podsumowując “piątka” w topowej odmianie to istny drogowy szatan. Jest bardzo szybki, bezpośredni. Jest przy tym kwintesencją designu lat osiemdziesiątych, a więc co za tym idzie, wiecznie żywą pamiątką najlepszego okresu marki. Gratuluję właścicielowi, że nie wybrał jakiegoś nudnego “niemca” i przede wszystkim za kawał dobrej roboty przy tym świetnym klasyku dzięki czemu ten egzemplarz dotrwał do dzisiejszych czasów. Krótko mówiąc, Renault 5 GT Turbo to po prostu przepis na idealnego hot hatcha.

Zdjęcia: Kamil Sulej, Adrian Kleć