Najszybszy Prius w historii, czyli o tym jak Toyota chciała być Ferrari FF

To zdecydowanie jeden z tych projektów, o które nie prosiliśmy, ale go potrzebowaliśmy. Japończykom podczas izolacji zaczęło się naprawdę nudzić i zabrali się za tuning Toyoty Prius. Stylizowany na Ferrari FF samochód jeszcze bardziej wyróżnia się z tłumu, a przy okazji wygląda dużo lepiej niż oryginał. Co gorsza, może się podobać.

Prius charakteryzuje się dość oryginalnym wyglądem… Nie no, powiedzmy prosto z mostu – dla większości osób jest on zwyczajnie brzydki. Sylwetka modelu, który był jednym z pionierów napędu hybrydowego na ulicach, od zawsze wzbudzała kontrowersje, a czasem wręcz awersję wśród potencjalnych użytkowników. Trzeba jednak przyznać, że Prius od zawsze był napakowany najnowszą technologią i ostatecznie znalazł swoją niszę, dzięki której utrzymuje się na rynku od ponad dwudziestu lat. Niektórzy tunerzy szarpią się jednak na ratowanie oprawy tego samochodu, by wyglądał on przynajmniej znośnie. To właśnie postanowiło zrobić studio Albermo.

Tunerzy z Kudamatsu na południu Japonii zajmowali się już m.in. przerabianiem Toyoty RAV-4 na Lamborghini Urusa czy rzeczami bardziej przyziemnymi, jak bodykity do nowej Supry. Teraz jednak stworzyli kolejnego potworka i do naszego dzisiejszego bohatera dokleili kilka dodatków, które miały upodobnić go do Ferrari FF. Skupiono się głównie na przednim zderzaku i to on nadaje Priuso-Ferrari pazura. Koszt to niewiele ponad 1000 dolarów. Dalej mamy zmieniony tył oraz kompletnie nowy dyfuzor, który dodaje do całej kompozycji sportowego sznytu. Za taką zachciankę trzeba wyłożyć kolejne 700 dolców.

Prius

Projekt dopełniają elementy, dzięki którym przechodnie na pierwszy rzut oka mają pomyśleć: ,,Fajne Ferrari, nigdy w życiu takiego nie widziałem”. Przede wszystkim chodzi tu o rzucający się w oczy, a dla wielu pewnie kiczowaty pasek w kolorach włoskiej flagi oraz emblematy łudząco przypominające logo producenta z Maranello. Przyglądając się lepiej można jednak zauważyć, że brak tam ,,pędzącego konia”, a na logu widnieje… kogut? Ciężko stwierdzić, na pewno coś ptakopodobnego.

Czytając o tym projekcie na waszej twarzy może pojawić się drobny uśmieszek, lecz efekt końcowy nie jest taki zły. Prius wygląda tu nawet przyzwoicie (nie myślałem, że kiedykolwiek wyjdzie ze mnie takie zdanie), a Japończycy kolejny raz pokazują, że można zrobić coś z niczego.

Prius

Foto. Albermo