Weekend wyścigowy Grand Prix Arabii Saudyjskiej odbędzie się pomimo ataku rakietowego w pobliżu toru podczas piątkowej sesji treningowej.

W trakcie pierwszego treningu przed Grand Prix Arabii Saudyjskiej Max Verstappen zameldował przez radio o tym, że wyczuwa spaleniznę. Nie była ona spowodowana problemami któregoś z samochodów, lecz pożarem zbiorników ropy należących do koncernu paliwowego Aramco. Przyczyną eksplozji był atak rakietowy przeprowadzony przez jemeńską grupę Huti, uznawaną przez Arabię Saudyjską za organizację terrorystyczną. Obie strony są zaangażowane w toczącą się od 2015 roku wojnę domową w Jemenie. Zdarzenie miało miejsce zaledwie kilkanaście kilometrów od toru Jeddah Corniche Circuit, z którego doskonale widoczne były kłęby czarnego dymu.

Max Verstappen podczas 1. treningu przed Grand Prix Arabii Saudyjskiej

Pomimo tak osobliwych okoliczności, organizatorzy doprowadzili do końca pierwszą sesję treningową, a drugą rozpoczęto z 15-minutowym opóźnieniem. Zmiany w harmonogramie były usprawiedliwiane na oficjalnej stronie F1 trzykrotnym przerywaniem czerwoną flagą kwalifikacji Formuły 2 oraz spotkaniem kierowców, bez podania jego przyczyny. Wzięli w nim udział także szefowie zespołów, prezydent FIA Mohammed Ben Sulayem oraz dyrektor zarządzający i prezydent Formuły 1, Stefano Domenicali. Obaj zapewniali, że weekend zostanie kontynuowany i wszyscy mogą czuć się bezpiecznie. Sulayem stwierdził, że celem ruchu Huti nie są cywile i obiekty takie, jak tor wyścigowy, lecz infrastruktura.

Takie zapewnienia okazały się niewystarczające i po zakończeniu 2. treningu, o 22:00 rozpoczęto kolejne, wielogodzinne dyskusje na temat dalszych losów weekendu w Arabii Saudyjskiej. Domenicali i Sulayem potwierdzili, że zawody zostaną przeprowadzone zgodnie z wcześniejszymi założeniami, według Toto Wolffa podobne stanowisko przedstawiły zespoły. Jednak kierowcy, którzy dołączali do szefów ekip, postanowili kontynuować obrady we własnym gronie, które odwiedzali Domenicali i dyrektor sportowy F1 Ross Brawn. O 1:30 czasu lokalnego szefowie oraz inni przedstawiciele ekip ponownie zaczęli się gromadzić, aby chwilę później dołączyć do debaty z kierowcami.

Minęło kolejnych kilkadziesiąt minut dyskusji, po których z pokoju wyszli George Russell, będący przedstawicielem GPDA (związku zawodowego kierowców) oraz szef zespołu McLaren, Andreas Seidl. Wtedy też mogliśmy zobaczyć, jak blisko 3-godzinne spotkanie zawodników dobiega końca. Po słowach zawodników oraz szefów zespołów było już jasne, że wyścig mimo wszystko się odbędzie. Nie ma jednak wątpliwości, iż ta decyzja bardzo mocno może wpłynąć na morale tej grupy zawodników, która dążyła do przedwczesnego zakończenia weekendu GP, nie mówiąc o tym, iż musieli pozostać na torze aż do 3:00 czasu lokalnego.

Foto. oficjalne materiały prasowe serii; F1

Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *