#TEST – SsangYong Musso Grand – Efekt brzydkiego kaczątka?

Przez wiele lat koreański producent kojarzony był z mało atrakcyjnymi, czy wręcz odpychającymi swym wyglądem samochodami. Jednym z nich był model Musso z roku 1995, oraz wprowadzona w roku 2004 odmiana w nadwoziu typu pick-up.

Dziś SsangYong mocno się zmienił. W jego gamie modelowej znajdziemy 5 nadążających za trendami modeli, w tym nietuzinkowego
pick-upa Musso, z którym miałem przyjemność spędzić kilka dni. Koreański kolos wygląda teraz nowocześnie i schludnie. Co prawda poza najwyższą wersją wyposażenia “Sapphire”, reflektory to klasyczne halogeny, jednak już w środkowej wersji “Quartz” (z trzech dostępnych) podkreślają je światła dzienne w technologii LED, działające również jako kierunkowskazy. Dostępnych jest 6 gustownych lakierów metalizowanych (za dopłatą 3000 PLN). Wariant Grand ma przyjemne dla oka proporcje i naprawdę może się podobać. W środku jest jeszcze lepiej, o czym więcej za chwilę. Całkiem efektownie jak na SsangYonga!

Pierwsze wrażenie – jest ogromny!

SsangYong Musso, zwłaszcza w wariancie Grand (dłuższa paka), prezentuje się bardzo monstrualnie. Jest długi (5405 mm), szeroki (1950 mm) i wysoki (1855 mm). Jako kierowca Fiata Pandy na co dzień, spodziewałem się wyzwania, jasne. Jednak gdy już otrzymałem kluczyki od bardzo miłej pani z działu PR i wdrapałem się za kierownicę Musso, poczułem lekki lęk, który jednak na szczęście nie trwał zbyt długo. Tutaj wtrącę tylko, że negatywnym zaskoczeniem był dla mnie brak uchwytów na słupkach A i o ile kierowca ma kierownicę, to pasażer może mieć problem ze wspinaczką. No ale to drobiazg. Na słupkach B dla pasażerów z tyłu uchwyty już są. Dziwne.

Drogowy łańcuch pokarmowy

Szybko zacząłem doceniać wymiary tego samochodu, choć samochód to mało powiedziane. Jazda tak dużym autem otworzyła mi trochę oczy i zacząłem rozumieć zasadę działania drogowego łańcucha pokarmowego, jak bardzo brutalnie by to nie brzmiało. Ludzie inaczej na Ciebie patrzą, gdy prowadzisz nowoczesnego i ogromnego pick-upa. Dodatkowo na drodze faktycznie większy jest trochę uprzywilejowany i niekoniecznie wynika to z jakiejś wyimaginowanej wyższości czy braku kultury, a często z dbałości o bezpieczeństwo. Lecz o tym w innym tekście.
Prowadząc Musso ciężko wyczuć gdzie są prawe koła i gdzie kończy się prawa strona karoserii. Możliwe, że po dłuższym czasie można się do tego przyzwyczaić, lecz mi właściwie do samego końca zdarzało się zerkać w prawe lusterko w poszukiwaniu krawędzi drogi, gdy z przeciwka nadjeżdżało coś równie masywnego. Nie jest to wada tego modelu, a raczej jego.. cecha. Jest to cechą chyba wszystkich dużych, szerokich i wysoko zawieszonych samochodów.

Wnętrze skutecznie maskuje użytkowy charakter pick-upa

Pomimo wyzwania jakie stawiają wymiary Musso i faktu, że jakby nie patrzeć – jest to pojazd użytkowy, zbudowany do przewożenia ciężkich gabarytów (do 930 kg, zakładając że nie przekraczamy dopuszczalnej masy całkowitej, a kierowca waży maksymalnie 100 kg, natomiast SsangYong chwali się również 3 tonami uciągu haka.), w środku jest bardzo komfortowo. Dopóki jeździmy wolno i spokojnie, można śmiało zapomnieć że siedzi się za kierownicą w teorii spartańskiego pick-upa. Poziom wykonania, spasowania elementów i jakość materiałów zdecydowanie przewyższyły moje oczekiwania. Pomimo, że w testowanym egzemplarzu było dużo plastiku (opcjonalnie może być np skórzany dół deski), nic nie wyglądało tanio ani niechlujnie. W SsangYongu każde tworzywo sztuczne wygląda jak skóra lub aluminium i jest naprawdę przyjemne w dotyku. Nic nie trzeszczy, nie przemieszcza się. Szarpnięcie za uchwyt w drzwiach nie powoduje żadnego skrzypienia czy innych nieprzyjemnych dźwięków. Siedząc z przodu czułem się jak w zwyczajnym, komfortowym SUVie i to takim za o wiele większe pieniądze.

Technologie wewnątrz Musso

SsangYong zakoczył mnie nie tylko stylistyką zewnętrzną i jakością wykonania wnętrza. Koreański producent dołożył wszelkich starań, aby monstrualny pick-up nie odbiegał poziomem bezpieczeństwa i komfortu od zwykłych aut osobowych. Nad kierowcą i pasażerami czuwa szereg systemów bezpieczeństwa. Oprócz tych standardowych jak ABS i ESP, każde Musso bez względu na wersję, wyposażone jest również w kontrolę trakcji, system wspomagania hamowania awaryjnego BAS, asystenta zjazdu oraz ruszania pod górę, system monitorowania ciśnienia w oponach, system elektronicznego rozdziału siły hamowania, a także system aktywnej ochrony przed dachowaniem. Najwyższą wersję wyposażenia można zamówić również z pakietem Safety (8000 PLN), zawierającym asystenta pasa ruchu, monitorowanie martwego pola i przestrzeni za pojazdem, oraz system kamer 360° (!). Środkowa i najwyższa wersja posiada aż 6 poduszek powietrznych , nie odbiegając tym samym od rodzinnych aut. Posiadają również dynamiczne wspomaganie hydrauliczne kierownicy o zmiennej sile w zależności od prędkości.

No dobra, ale jak jeździ się nowym Musso?

Dopóki powoli i spokojnie – dość komfortowo. Jednak w niektórych sytuacjach, zwłaszcza przy wyższych prędkościach, charakterystyka auta terenowego daje o sobie znać. Zawieszenie świetnie tłumi duże i głębokie nierówności, czy duże progi zwalniające, lecz każdą drobną przeszkodę, jak kamień czy wąski, ostry próg zwalniający wyraźnie czuć wewnątrz, choć nie jest to uciążliwe i nie przeszkadzało mi. Do tego oczywiście, Musso mocno się przechyla i łatwo wpada w podsterowność, ale ogólnie sprawia wrażenie stabilnego.

Czterocylindrowy diesel o pojemności 2,2 litra generuje 181KM mocy oraz aż 400 Nm. Mimo nieco ponad 2 ton masy własnej, kolosalny jak na europejskie standardy pick-up jest całkiem dynamiczny. Czas przyspiesznia od zera do pierwszej (i ostatniej) setki oscyluje w okolicach 12 sekund, ale nikogo to raczej nie interesuje, a prędkość maksymalna deklarowana przez producenta wynosi 190 km/h ale nikt o zdrowych zmysłach nie rozpędzi takiego auta do takiej prędkości. To samochód roboczy, do transportu gabarytów i pracy w ciężkim terenie. Co zaś tyczy się spalania, w czasie trwania całego testu teren zabudowany, łącznie ok. 8 godzin spędzonych w trudnym terenie i drobny wypad na drogę szybkiego ruchu), komputer niezmiennie wskazywał wartość 10,9l/100km. Ostatniego dnia na wyświetlacz wskoczyła jedenstka, co widać na zdjęciu powyżej.

Właściwości terenowe

Będąc przy cięzkim terenie należałoby wspomnieć o dołączanym napędzie na 4 koła i związanej z nim tak naprawdę jedynej rzeczy, przez którą złapałem się za głowę podczas testu…
W domyślnym trybie Musso jest tylnonapędowe. Napęd na cztery koła bez reduktora można załączyć podczas jazdy do 70 km/h. Do aktywowania reduktora trzeba się zatrzymać. No ale tu zaczyna się pewien problem. Jedynym trybem, z którym możemy się poruszać po asfalcie jest ten z napędem tylko na tylną oś. Okazuje się, że napęd na 4 koła oznacza również blokadę dyferencjałów, a przynajmniej tego centralnego, między osiami. (A przynajmniej tak wynika z moich obserwacji. Nie znalazłem technicznych informacji na ten temat) W praktyce oznacza to brak możliwości pokonywania zakrętów w warunkach dobrej przyczepności oraz brak stabilności przy śliskiej nawierzchni. Po prostu auto wibruje, silnik potrafi zgasnąć przy manualnej skrzyni. Zanim przeczytałem dokładniej o napędzie w instrukcji obsługi, włączyłem raz “na pewniaka” napęd na 4 koła przy mokrej nawierzchni, żeby było bezpieczniej i mocno się zdziwiłem, gdy auto na zakrętach zaczęło szarpać, uślizgiwać się a finalnie zgasło. Jednak nie jest to taki system napędowy jak w normalnych autach, jak np. Superb czy Seria 5 , a taki nastawiony na przygody przełajowe. Skutkiem ubocznym takiego założenia jest niestety brak możliwości skorzystania z zalet 4WD w warunkach drogowych i bycie skazanym na tylną, niedociążoną oś, oraz często interweniującą kontrolę trakcji, która do tego działa bardzo agresywnie. Zdarzało się, że gdy chciałem na mokrej nawierzchni ruszyć spod świateł standardowym miejskim, dynamicznym tempem (nie jakoś rajdowo), a gdy tylna oś nie dawała rady, kontrola trakcji ucinała mi moc tak, jakbym puścił gaz na 1-2 sekundy. Według mnie powinno to działać nieco płynniej, bo obawiam się, że może zaburzać stabilność w razie uślizgu na łuku w warunkach ograniczonej przyczepności.

Wniosek jest jeden – teren to zdecydowanie żywioł tego auta. Ewentualnie do miasta ale na spokojnie i ostrożnie. Na autostradzie sobie poradzi, jasne lecz.. raczej na prawym pasie między ciężarówkami. Przy prędkości 140 km/h, na 6. biegu obrotomierz wskazuje wartość ponad 3 tysięcy obr/min. Na dłuższą metę nie jest to dobre ani dla naszego portfela, ani dla uszu, ani zapewne również nie jest dla silnika. Gdy już znajdziemy się w trasie, o komfort prawej stopy zadba tempomat z regulatorem prędkości.

Manualna skrzynia biegów…

Jak już o biegach mowa, uważam za błąd wyposażanie tego samochodu w manualną skrzynię biegów. Sprzęgło ciężko jest wyczuć, miałem wrażenie, że jest dziwnie głęboko i daleko. Natomiast drążek skrzyni mógłby być precyzyjniejszy. Skrzynia ta nie jest zła, jednak drążek jest dość luźny i momentami ciężko znaleźć niektóre biegi. Automatyczna skrzynia biegów o wiele lepiej pasowałaby do tego typu auta – o jedną rzecz, o którą trzeba się martwić mniej. Manewrowanie tak wielkim samochodem z manualną skrzynią to udręka. Podziwiam kierowców starych, przegubowych Ikarusów, czy Jelczów…
Ktoś mógłby powiedzieć, że manual lepiej sprawdzi się w terenie, jednak śmiem twierdzić, że dobry automat (a zakładam, że jest dobry, jeśli trzeba do niego dopłacić aż 10 tysięcy złotych), poradziłby sobie z tym zadaniem równie dobrze. A w mieście mielibyśmy ten komfort obu rąk na kierownicy i odpoczywającej lewej nogi, który idealnie dopełni komfortową stronę charakteru tego auta.

To jak z tym komfortem?

Pomimo podstawowego przeznaczenia tego samochodu, nie oszczędzono na funkcjach komfortowych. W zależności od wersji, Musso można wyposażyć w ogrzewanie i wentylację foteli, ogrzewanie kierownicy, tempomat z regulatorem prędkości, skórzaną kierownicę, elektrochomatyczne lusterko, 2-strefową automatyczną klimatyzację, czy system bezkluczykowego dostępu. W standardzie są m. in. cztery elektryczne szyby, odmrażacze wycieraczek, elektrycznie regulowane i składane lusterka.
Co natomiast jest bardzo uciążliwe, to niesamowicie twarde podłokietniki w boczkach drzwi. O ile pasażer najczęściej płasko opiera przedramię na swoim, o tyle ja nie wyobrażam sobie opierania łokcia nieosłoniętego na przykład grubą bluzą podczas trzymania kierownicy. Fotele są wygodne, choć po dłuższej jeździe brakowało mi trochę regulacji odcinka lędźwiowego. Do tego, przy wzroście 194 cm nie potrafiłem odnaleźć takiej perfekcyjnej, najwygodniejszej pozycji za kierownicą, mimo że jechało się i tak całkiem komfortowo. Zawsze albo sprzęgło było za daleko, albo drążek skrzyni biegów, albo kierownicy kończył się zakres regulacji. Cóż, możliwe że jestem niewymiarowy i mam zbyt długie nogi, lub po prostu za bardzo lubię być rozpieszczany przez samochód.

Natomiast nie zrozumcie mnie źle, ciasnoty tu nie uświadczycie, co to to nie. Miejsca we wszystkich kierunkach jest aż nad to. Przestrzeni nad głową nie wypełniłem szerokością rozłożonej dłoni. Z tyłu podobnie, aczkolwiek siedząc za samym sobą musiałem okalać fotel okrakiem, co na szczęście było dość proste przy tak szerokiej kabinie. Nieco krótsze nogi i byłoby w sam raz. Oparcie tylnej kanapy można złożyć i znaleźć za nią lewarek i zestaw naprawczy do opon. Udało mi się tam również znaleźć miejsce na unieruchomienie trójkąta ostrzegawczego. Natomiast pod siedziskiem znajduje się przestrzeń, którą można wykorzystać jako bagażową. Ja przykładowo wepchnąłem tam futerał z aparatem. Wszedł na styk i dzięki temu się nie przemieszczał.
Kierowcę i pasażera oddziela szeroki tunel środkowy z, tu z kolei wygodnym podłokietnikiem, kryjącym pojemny schowek. W okolicach dźwigni zmiany biegów znajdziemy dwa duże uchwyty na napoje, dwa gniazda 12V, wejście AUX i USB. We wszystkich drzwiach są bardzo pojemne kieszenie na duże butelki i inne przedmioty. Można napakować do nich naprawdę dużo.

Infotainment

Co się tyczy systemu info-rozrywki, jest on bardzo intuicyjny. Wszystkie karty menu są przejrzyste i w mig opanowałem korzystanie z tego systemu operacyjnego. Oczywiście zawiera on radioodbiornik, tryb muzyki AUX, Bluetooth, Android Auto oraz Apple Car play. Można również odtwarzać multimedia. (zapewne filmy, nie skorzystałem z tego) Jasność ekranu może być dostosowana w ustawieniach (3 dotknięcia, bardzo łatwe do zrobienia w czasie jazdy. Jest również tryb automatyczny, a sam ekran można wyłączyć w czasie jazdy).

Opcjonalna nawigacja z ekranem o przekątnej 9,2″ jest zaskakująco dobra. Tak jak reszta systemu info-rozrywki, jest ona bardzo przejrzysta i prosta w obsłudze. Nawigacja wyszuka niektóre lokalizacje z nazwy, więc nie zawsze konieczne jest wpisanie adresu. Wyszukiwanie celu podróży bardzo ułatwia dynamiczny i szybko reagujący na dotyk ekran oraz płynne animacje. Istnieje opcja wyszukania pobliskiego parkingu oraz stacji benzynowej. Można skorzystać również z komend głosowych. System info-rozrywki bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Po wrzuceniu biegu wstecznego ekran zajmuje kamera cofania o wysokiej rozdzielczości. W nocy pojawia się drobne ziarno, ale nadal spełnia swoje zadanie. Nie wyobrażam sobie cofania tym samochodem bez niej.

Czy Musso jest autem dla mnie?

Na pewno niektórzy zadają sobie w tej chwili to pytanie. Moja teoria jest następująca: SsangYong Musso, zwykły oraz Grand to bardzo komfortowy, bezpieczny, poukładany, solidnie wykonany, elegancki SUV w wydaniu z paką z tyłu i sporymi możliwościami terenowymi. Jest przestronny, ładowny i praktyczny. Doskonale radzi sobie w terenie i jest naszpikowany nowoczesną technologią. Wyposażeniem i jakością wykonania wnętrza nie odbiega bardzo od klasy premium. Poza drobnymi szczegółami jest bardzo komfortowy i wygodny. Wnętrze jest również dobrze przemyślane i ergonomiczne. Wszystko to za całkiem rozsądną kwotę.

Natomiast jeśli planujesz zakup Musso, aby parkować go pod blokiem, wlec się do “korpo” w korku i szpanować, że masz pick-upa bo Cię stać, odpuść sobie. To nie ten samochód. Musso nie musi niczego udowadniać i nie próbuje udawać czegoś czym nie jest. Ja widziałbym go gdzieś gdzie poruszanie się może sprawiać problemy i gdzie potrzeba czasem przewieźć coś “grubszego”. Jeśli żyjesz w gospodarstwie rolnym, albo mieszkasz w domku w Karkonoszach, czy nawet po prostu z dala od wielkomiejskiego zgiełku, Musso będzie bardzo wdzięcznym pojazdem. Zarówno użytkowym jak i do komfortowego przemieszczania się. Tylko koniecznie automat!

Za użyczenie samochodu do testu podziękowania dla SsangYong Polska

SsangYong Musso Grand [Quartz] 2.2 R4 diesel 181KM 400Nm

109 900 - 180 699 PLN
6.8

Wygląd

7.5/10

Zawieszenie

8.5/10

Dynamika

4.5/10

Silnik

7.5/10

Wydech

4.5/10

Pozycja za kierownicą

6.5/10

Użytkowanie

9.0/10

Radość z jazdy

7.5/10

Fejm na ulicy

5.5/10

+ Plusy

  • Bardzo udana nawigacja
  • Swieży design
  • Terenowe zawieszenie i opony
  • Jakość wykończenia wnętrza
  • System audio
  • Nowoczesne systemy bezpieczeństwa
  • Systemy wspomagające kierowcę w terenie

- Minusy

  • Bardzo twarde podłokietniki w drzwiach
  • Brak możliwości jazdy z napędem 4x4 po drogach utwardzonych
  • Manualna skrzynia - lepiej dopłać do automatu...
  • Brak uchwytów na słupkach A
  • Dziwnie agresywna kontrola trakcji