#TEST – Renault Captur INTENS 1.3 TCe 130 – klasowy przeciętniak czy oryginalny pomysł na crossovera?

Czy nowy Renault Captur może zaskoczyć czymś w swoim segmencie? Co powinien mieć, aby stać się liderem na rynku i odnieść sukces jak poprzednik?

Przystępując do testu Renault Captur miałem już pewne doświadczenie z autami tego segmentu. Właśnie dlatego byłem ciekaw, czy jest coś czym francuskie auto może mnie jeszcze zaskoczyć. Oczywiście, jak to bywa z samochodami z tego kraju, mają one wiele oryginalnych rozwiązań. Nie obyło się jednak bez wad. Oto zupełnie nowy Captur…

Poprzednia generacja auta okazała się poprawnym autem, dosyć przeciętnym jak na ten segment. Głównymi problemami w środku były multimedia i przeciętna jakość wykonania. Z drugiej strony trzeba przyznać, że Captur pierwszej generacji był autem dość oryginalnym i ładnym. Zatem czy nowemu modelowi udało się uniknąć błędów poprzednika?

Stylistyka – połączenie sportu i elegancji

Przede wszystkim, jak to w aucie francuskim trzeba powiedzieć o stylistyce auta. A ta jest naprawdę genialna. Designerom udało się pogodzić nowy charakterystyczny design marki z małym nadwoziem crossovera. Przód upodobnił się do tego z Kadjara, a jako całość auto wygląda na większe niż jest w rzeczywistości, co po wejściu do środka nieco rozczarowuje. Tylne lampy zyskały bardziej ostry kształt, co dobrze pasuje do również agresywnie poprowadzonych lamp z przodu. Z drugiej strony, dzięki temu auto nieco dojrzało, prezentuje się równie sportowo, co elegancko.

Z pewnością auto ma również trochę ze sportowego charakteru. Dzięki 18-calowym felgom i licznym ostrzejszym liniom wygląda nieco agresywnie. Pięknie prezentuje się miedziany lakier, który w połączeniu z czarnym dachem i lusterkami prezentuje się naprawdę fantastycznie. Ten zestaw zdecydowanie przyciąga wzrok, a w słońcu zyskuje dodatkowego uroku. Dodatkowo odrobinę terenowego charakteru dodają aluminiowe osłony zderzaków z przodu oraz z tyłu i plastikowe nadkola. Jednak, jako całokształt, śmiało można powiedzieć, że stylistyka auta jest uniwersalna. Będzie odpowiednie niezależnie od wieku użytkownika, dzięki mimo wszystkiemu dość stonowanemu designowi.

Multimedia – mocna strona

Wchodząc do środka, pierwszym, co rzuca się w oczy jest duży wyświetlacz systemu multimedialnego. Poprzez swoje pionowe umieszczenie przypomina on nieco tablet wpasowany w deskę rozdzielczą. Choć nie każdemu się to spodoba, moim zdaniem dość dobrze pasuje on do wnętrza. Jego obsługa jest intuicyjna, zwłaszcza dla osób przyzwyczajonych do smartfonów, ponieważ układ graficzny systemu w Capturze bardzo przypomina ten znany na przykład z Androida. Ekran główny jest podzielony na kilka stron, na których można umieścić widżety. Możemy modyfikować ich wielkość oraz rozmieszczenie. Są one też skrótami, po kliknięciu w nie przechodzimy do widoku szczegółowego danej funkcji. Renault Captur został oczywiście wyposażony w obsługę Android Auto oraz Apple CarPlay. Pionowa orientacja „tabletu” jest praktyczna zwłaszcza przy korzystaniu z nawigacji, dzięki czemu widzimy nieco więcej drogi przed nami. Trzeba też przyznać, że grafika wygląda naprawdę nowocześnie, zwłaszcza, gdy porównamy ją z systemem z poprzedniego Captura.

Na pochwałę zasługuje też system audio firmy Bose. Gra on naprawdę genialnie, zwłaszcza jak na tę klasę auta. Zdecydowanie jest to jeden z najmocniejszych punktów Captura. Dźwięk jest naprawdę przyjemny, jest dobrze wyważony, a rozbudowany equalizer pomoże nam modyfikować ustawienia dźwięku tak jak chcemy. Bose oferuje także autorski system dźwięku przestrzennego, który działa przyjemnie i dobrze symuluje dużo większą przestrzeń.

Niestety poza tymi zaletami znalazło się także kilka wad. Niektóre opcje systemu są dość mocno ukryte, zwłaszcza te dotyczące różnych szczegółowych ustawień. Podczas jazdy trzeba mocno odrywać wzrok od drogi, aby się przeklikać. Nieco brakowało też fizycznych przycisków, na przykład do nawigacji. Irytował też brak pokrętła do zmiany głośności muzyki. Czasami zdarzały się również drobne przycięcia systemu, jednak były one raczej rzadkością i nie denerwowały. Poza tym nie znalazło się nic męczącego na co dzień. Obsługa jest naprawdę w porządku i korzystanie z systemu multimedialnego w Capturze jest przyjemne.

Drugim dużym wyświetlaczem, jaki znajdziemy we wnętrzu jest zastępujący klasyczne zegary analogowe. Dzięki systemowi Multi-Sense możemy dostosowywać styl jego wyświetlania. Od podstawowego Comfort, który jest wygodny na co dzień, przez nastawiony na ekologiczną jazdę Eco, po bardzo agresywny tryb Sport. Tylko w nim znajdziemy obrotomierz. Jednak każdy z tych profilów wyświetlania łączy jedno: są bardzo przejrzyste. Poza ogólnym ustawieniem trybu jazdy, z poziomu kierownicy możemy też sterować mniejszymi opcjami tego, co jest wyświetlane. Przykładowo chwilowe spalanie, wskazanie nawigacji, a nawet chwilową moc silnika. Cieszy też przywiązanie do szczegółów, na przykład przy włączeniu kierunkowskazu, mały Renault Captur umieszczony na zegarach również go włączy.

Jednak jak wygląda pozycja za kółkiem?

Wnętrze zaskakuje już od początku. Po zajęciu fotela stwierdziłem, że czuję się jak w domu. Jest bardzo przytulnie, a kokpit wręcz otacza kierowcę. Choć przy dłuższym obcowaniu z autem, stwierdziłem, że zwłaszcza nisko poprowadzony dach i przednia szyba wręcz nieco przytłaczają. Same fotele również są wygodne, jednak dość przeciętnie trzymają na boki. Renault Captur nie męczy nawet podczas dłuższych podróży. Męczy za to nieco wyciszenie wnętrza, które zdaje się być dobre do prędkości około 100 km/h. Potem w aucie staje się dość głośno, co jest nieco dziwne. Bardzo ciekawym rozwiązaniem w środku jest pływający kokpit. Umieszczono na nim dźwignię do sterowania automatyczną skrzynią biegów oraz dużą półkę na smartfon. Jednak pod nim znajdziemy wnękę, w której ze spokojem zmieści się telefon, który można tam naładować bezprzewodowo. Obok znajduje się także miejsce dedykowane dla karty Renault Hands Free oraz przycisk elektrycznego hamulca ręcznego.

Kolejnym oryginalnym rozwiązaniem jest szuflada w miejscu schowka przedniego. Wydaje się być ona praktyczna, choćby z racji swojej wielkości, jednak niestety, nie da się jej otworzyć, gdy ktoś siedzi na miejscu pasażera. Trzeba jednak przyznać, że podobnie zresztą jak większość schowków, jest ona pojemna. Z praktycznych rozwiązań wspomnieć również należy o fizycznych pokrętłach do obsługi klimatyzacji automatycznej. To naprawdę cieszy, ponieważ teraz coraz to więcej producentów decyduje się na przeniesienie obsługi klimatyzacji na ekran wyświetlacza multimedialnego. Nad głowami znajdziemy również okno dachowe, które nieco rozjaśnia wnętrze samochodu. Jest ono oczywiście otwierane automatycznie przyciskiem.

Poprawione wykończenie

W porównaniu z poprzednią generacją znacznie poprawiono wykończenie i wykonanie. Miejsce tanich plastików zastąpiły bardziej przyjemne odpowiedniki. Sporą część wnętrza wykonano także ze skóry lub materiału. Nie można się też przyczepić do mocowań, wszystko jest jak najbardziej solidne i nic nie trzeszczy nawet pod mocniejszym naciskiem. Część deski rozdzielczej oraz podłokietniki w drzwiach zrobione są z przyjemnej pomarańczowej skóry, która bardzo ożywia wnętrze. Na nudę nie można narzekać nocą, gdy wnętrze jest podświetlone jednym z ośmiu kolorów oświetlenia LED.

Z tyłu zaskakującym rozwiązaniem jest przesuwna tylna kanapa. To prawdziwa rzadkość w tym segmencie. Ponadto kanapa z tyłu jest dzielona w proporcji 60:40. Praktycznym rozwiązaniem są także oddzielne nawiewy z tyłu. To również nie jest często spotykane w segmencie Captura. Pod nawiewami znajdziemy dwa złącza USB oraz złącze zapalniczki. Dzięki temu, pasażerom podróżującym z tyłu z pewnością nie zabraknie prądu. Zresztą nie powinni oni także narzekać na ilość miejsca, którego jest sporo, zwłaszcza na nogi. Niestety nieco brakuje go nad głową, jednak osobom o wzroście do około 185 cm powinno być wygodnie. Capturem spokojnie może podróżować 4 dorosłych średniego wzrostu. Oczywiście tylko wtedy, gdy kanapa jest odsunięta maksymalnie do tyłu. Podczas takiej podróży będzie też brakowało tylnego podłokietnika, który wysunąłby się ze środkowego siedzenia. Dla dzieci znajdą się oczywiście zaczepy ISOFIX.

Przechodząc do bagażnika, już przy otwieraniu w oczy rzuca się dość wysoki próg załadunku. Na szczęście potem jest już tylko lepiej. Kufer jest naprawdę duży, jego pojemność to aż 422 litry. Po przesunięciu kanapy do przodu, na czym niestety mocno ucierpi ilość miejsca na nogi z tyłu, pojemność wzrasta do aż 536 litrów. Po złożeniu tylnej kanapy uzyskamy 1275 litrów i idealnie płaską powierzchnię. Bagażnik wyposażono także w podwójną podłogę i dwa haczyki na zakupy.

Dobry silnik to podstawa

Renault Captur

Jednak ważną kwestią w przypadku tego auta jest jednostka napędowa. Jest to 4- cylindrowa jednostka o pojemności 1.3 litra. Choć te dane na papierze nie robią wrażenia, to auto dzięki turbodoładowaniu ma aż 130 koni i 240 niutonometrów. I to naprawdę czuć, bo w połączeniu z 7-biegową dwusprzęgłową skrzynią biegów, daje to naprawdę satysfakcjonujące osiągi. Zwłaszcza elastyczność jest mocną stroną tego auta. Niezależnie od prędkości auto zbiera się naprawdę przyjemnie, a dzięki turbodoładowaniu moment obrotowy jest dostępny bardzo nisko. Przydaje się to zwłaszcza podczas wyprzedzania, gdzie skrzynia nie musi redukować na jak najniższy bieg, aby uzyskać optymalne przyspieszenie.

Daje o sobie również znać inteligencja skrzyni biegów, która zmienia swoje zachowanie w zależności od trybu jazdy. W trybie eco stara się ona trzymać jak najniższe obroty, tak, aby obniżyć spalanie. Udaje się to bardzo dobrze, zwłaszcza w trasie. Mój rekord to 4.6 l/100km, przy średniej prędkości 70km/h, co było spowodowane kilkoma korkami. Jednak spalanie bardzo łatwo skacze zarówno w mieście, jak i przy wyższych prędkościach autostradowych. W obu przypadkach trzeba się liczyć nawet z 7 litrami na 100 kilometrów, niezależnie od trybu jazdy. W związku z tym dość mocno zmienia się wskazanie zasięgu auta. Przy korzystaniu z samochodu głównie na trasach, może on wynieść aż 800 kilometrów, co przy 46 litrowym zbiorniku jest świetnym wynikiem. Jednak w mieście zasięg spada do około 500 kilometrów.

Oczywiście przy mocniejszym korzystaniu z pedału gazu spalanie łatwo zwiększyć. Zwłaszcza w trybie Sport, który jest taki nie tylko z nazwy. Auto nabiera wtedy zupełnie innego charakteru. Reakcja na gaz jest natychmiastowa, a sam pedał staje się niezwykle czuły. Od razu po naciśnięciu następuje redukcja biegu. Rośnie wtedy również hałas, silnik mocno słychać, a jego dźwięk nie jest specjalnie przyjemny. Można się bawić także manetkami do zmiany biegów, jednak moim zdaniem nie do końca ma to sens, bo reakcja na ich naciśnięcie jest dość powolna. Skrzynia w tym trybie tak czy siak przeciąga zmianę biegu na wyższy, więc nie trzeba się obawiać nagłej zmiany biegu.

Prowadzenie auta stoi na wysokim poziomie. Choć oczywiście czuć, że Captur jest wyższy niż Clio, nie zdaje się on płynąć w zakrętach. Capturem jedzie się pewnie i przyjemnie. Komfort jazdy również jest duży, zawieszenie dobrze tłumi nierówności.

Systemy wspomagania kierowcy

Renault Captur

Oczywiście, Renault wyposażyło swojego crossovera w szereg systemów asystujących. W parkowaniu pomagają nam kamery 360 stopni, które dają dość ładny obraz, zwłaszcza, gdy patrzy się na ogólny rzut z góry, a nie na widok z poszczególnych kamer. Niestety tylna kamera wystaje poza obrys znaczka, przez co bardzo łatwo się brudzi. Poza nimi możemy liczyć na czujniki parkowania z przodu oraz z tyłu i asystenta parkowania. Captur posiada też aktywny tempomat, który działa naprawdę sprawnie. Oprócz klasycznego radaru posiada on funkcję automatycznego utrzymania pasa ruchu, a zatem kierownica przy skręcaniu sama podpowiada optymalny tor jazdy. Możemy też liczyć na system ostrzegający przed pojazdami w martwym polu i system automatycznego hamowania po wykryciu przeszkody. Muszę przyznać, że systemy działają dobrze, nie zdarzyły się fałszywe alarmy, a i tak możemy ustawić ich czułość na niższą w ustawieniach.

Renault Captur

Oczywiście za oświetlenie drogi odpowiadają lampy LED, które świecą naprawdę dobrze. Jednak w ustawieniu automatycznym, nie można było wyłączyć funkcji automatycznego przełączania na długie światła, co nieco irytowało.

Podsumowanie – oto jaki jest Renault Captur

Renault Captur

Trzeba przyznać, że Renault Captur nowej generacji wydaje się być znacznie lepszym autem od swojego poprzednika. Podchodząc do testu myślałem, że auto będzie klasowym przeciętniakiem i będzie irytowało kilkoma rozwiązaniami. Renault stanęło na wysokości zadania i sprawiło, że codzienna jazda crossoverem była naprawdę przyjemna. Niezależnie od tego czy wybierałem się w dłuższą trasę czy do miasta, nie odczuwałem zmęczenia.

Wersja 130 konna zdaje się być idealnym wyborem, zwłaszcza ze świetnym automatem. Jest on wygodny zarówno do miasta, jak i w trasy. W zależności od wybranego trybu jazdy pokazuje on różny charakter, może być zarówno bardzo ekonomiczny, jak i sportowy. Z drugiej strony dopłata do wersji 155 konnej nie jest duża, więc można się skusić także na nią.

Captur w testowanej wersji kosztuje około 116 tysięcy złotych. To dużo jak na auto tej klasy, jednak patrząc na wyposażenie, testowałem najbogatszą wersję, której brakowało tylko w pełni skórzanej tapicerki. Renault jest w tej wersji wyposażone w opcje, których nie powstydziłoby się auto klasy średniej. Moim zdaniem części z nich mogłoby nie być, choć na przykład ciężko by mi było zrezygnować z systemu audio Bose i większego wyświetlacza multimedialnego.

Cennik

Ceny crossovera startują już od 69 990 złotych, jednak w tej cenie otrzymujemy Captura z silnikiem 1.0 i naprawdę podstawowym wyposażeniem. Optymalną wersją jest bogatsza Intens, która wraz z silnikiem 1.3 i automatem kosztuje niespełna 98 tysięcy złotych. Moim zdaniem będzie to idealny wybór, który wraz z kilkoma opcjami okaże się świetnym autem w swojej klasie. W ofercie znajdziemy również hybrydę E-Tech, której łączna moc to aż 160 koni. Jednak kosztuje ona aż 129 tysięcy złotych i to bez dodania żadnych opcji.

Według mnie auto nadaje się przede wszystkim dla osób, które cenią sobie francuską oryginalność Renault i są w stanie wybaczyć Capturowi kilka mniejszych wad. W zamian dostaną naprawdę świetne auto, które będzie się nadawało zarówno do miasta, jak i na krótsze wypady w trasę. Jeśli ktoś potrzebuje nieco pojemniejszego auta, w ofercie Renault znaleźć można również Kadjara oraz Koleosa.

Za udostępnienie samochodu do testu dziękujemy Renault Polska

Pełna galeria zdjęć Renault Captur INTENS 1.3 TCe 130

« 1 z 2 »

Nasze testy innych samochodów Renault:

Renault Captur INTENS 1.3 TCe 130

od 90 900 zł
7.8

Wygląd

9.0/10

Zawieszenie

8.5/10

Dynamika

8.0/10

Silnik

8.0/10

Wydech

6.0/10

Pozycja za kierownicą

8.0/10

Użytkowanie

7.5/10

Radość z jazdy

8.5/10

Fejm na ulicy

6.5/10

+ Plusy

  • Dużo asystentów jazdy
  • Sporo możliwości aranżacji wnętrza
  • Przyjemna stylistyka
  • Skrzynia biegów
  • Świetne audio Bose
  • Spalanie w trasie

- Minusy

  • Spalanie w mieście
  • Mało miejsca na głowę z tyłu
  • Sporo elementów wyposażenia wymagających dopłaty
  • Hałas przy prędkościach autostradowych i podczas mocnego przyspieszania