Promotorzy GP Australii dążą do otwarcia sezonu 2021 w Melbourne

Andrew Westacott, szef Australian Grand Prix Corporation rozwiewa plotki o starcie sezonu w innym miejscu niż Melbourne.

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że każdy sezon ,,Królowej Motorsportu” zaczyna się w Australii. Niestety w tym roku było inaczej z wiadomych, ogólnoświatowych przyczyn. Jak doskonale pamiętamy, do ostatnich chwil czekaliśmy na start piątkowych treningów, które jednak nigdy się nie odbyły. W związku z sytuacją na świecie, w ostatnim czasie zaczęto kwestionować opcję rozpoczęcia sezonu 2021 w Melbourne. Spowodowane jest to chęcią wpuszczenia na trybuny kibiców, co przy obecnych okolicznościach i aktualnych prognozach może nie być możliwe w marcu. Niedawno wypłynęły też rzekome przecieki kalendarza na przyszły rok, w którym znalazło się GP Arabii Saudyjskiej. Co ciekawsze, według tych samych doniesień sezon miałaby otworzyć runda w Bahrajnie, a wyścig w Melbourne miałby odbyć się dopiero w październiku. Wszystkim wyżej wymienionym plotkom zaprzeczył ostatnio Andrew Westacott, promotor australijskiego wyścigu.

Melbourne jak zwykle ugości Formułę 1 na otwarciu sezonu w tradycyjnym, marcowym terminie. Ma to być przełomowy moment dla imprez masowych w tym rejonie Australii.

Andrew Westacott
Melbourne

Zapewnieniom Westacotta nutki niepewności dodaje fakt, że niedawno odwołano 12-godzinny wyścig na Bathurst. Zaplanowane na początek 2021 roku zmagania aut GT3 nie odbędą się, co podaje w wątpliwość wyścig o GP Australii. Cały czas możliwy jest scenariusz zastąpienia rundy na Albert Park zmaganiami w Bahrajnie, gdzie najprawdopodobniej odbędą się też przedsezonowe testy.

Trudno na ten moment prognozować wygląd całego kalendarza na przyszły rok, ponieważ do gry mogą wejść nowe, tegoroczne areny zmagań. Bardzo pozytywny debiut zaliczyło Mugello, niezłe ściganie zapewnił też powracający Nurburgring. Przed nami wciąż rundy na Algarve, Imoli i Istanbul Park, więc niewykluczone, że kolejne tory urzekną kibiców. W standardowym rozkładzie wyścigów znajdują się niezbyt lubiane rundy, np. GP Francji czy GP Rosji. Tutaj jednak za dużo zmienić zapewne się nie da, gdyż wszystkich obowiązują umowy i kontrakty. Pewni jesteśmy za to przynajmniej 22 rund. Niewykluczone jest jednak rozszerzenie przyszłorocznego kalendarza o kolejne wyścigi.

Foto. materiały prasowe serii