Miłośnik motoryzacji i motorsportu. Staram się cieszyć pasją na różne sposoby - od dziennikarstwa, przez amatorską rywalizację na torze, po konstruowanie bolidów w ramach AGH Racing - zespołu Formuły Student.

Guenther Steiner, który swoją popularność zawdzięcza serialowi Netflixa, broni decyzji Maxa o rezygnacji z udziału w czwartym sezonie serii.

Tworzony przez Netflixa od 2018 serial “Formuła 1: Jazda o życie” cieszy się ogromną popularnością, jednak musi się także mierzyć z wieloma głosami krytyki. Dla wielu jest to punkt startowy, od którego zaczęło się ich zainteresowanie tym sportem. Purystom serii często doskwiera jednak zakłamywanie rzeczywistości czy przejaskrawienie wydarzeń. Do tego grona, jak się okazuje, należy również Max Verstappen. Holender, który obecnie jest zamieszany w walkę o mistrzostwo, przyznał, że nie podoba mu się sposób, w jaki platforma streamingowa przedstawia Królową Motorsportu. Z tego powodu zawodnik Red Bulla zdecydował, że nie będzie już występować w omawianym serialu. To z kolei rozgorzało dyskusję na ten temat. Do głosu doszła między osoba, która swoją prezencją w “Jeździe o życie” zyskała najwięcej popularności. Mowa oczywiście o szefie Haasa. Guenther Steiner, co dla niektórych może być zaskakujące, poparł decyzję Verstappena.

Guenther Steiner

Jeśli Max nie chce brać w tym udziału, jest to jego decyzja i nie krytykowałbym tego. Uczestnictwo jest dobrowolne, a on postanowił tego nie robić. Nie powinniśmy więc mieć o tym zdania. Jeśli czuje, że nie został właściwie przedstawiony, ma pełne prawo nie brać w tym udziału. Oczywiście fanom zabraknie możliwości zobaczenia Maxa, ponieważ uważam, że jest przede wszystkim dobrym kierowcą, ale też charakterem i osobowością. Jeśli jednak nie chce brać w tym udziału, to jest to jego życie.

Guenther Steiner

Szef zespołu Haas zyskał za sprawą serialu “Drive to Survive” sporą popularność dzięki wielu komicznym sytuacjom. Niektóre z jego dość wulgarnych wypowiedzi na stałe zapisały się w żargonie fanów F1. Jak sam jednak przyznaje, do tej pory nie miał okazji obejrzeć żadnego z odcinków. Z tego też powodu Włoch nie ma zamiaru oceniać pracy wykonanej przez Netflixa. Do tego twierdzi on, że może dzięki temu zachować większą autentyczność w swojej osobie, bez wyciągania wniosków z tego, jak został zobrazowany. Na kolejne złotouste sentencje ze strony Steinera fani będą musieli poczekać do przełomu lutego i marca przyszłego roku. Netflix przyzwyczaił nas do premier serialu “Formuła 1: Jazda o życie” właśnie w tym terminie. Nie mamy zatem podstaw sądzić, że tym razem będzie inaczej.

Foto. materiały prasowe zespołu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *