#TEST – BMW Z4 – Odważny roadster na ciepłe dni

Pogoda za oknem coraz lepsza, więc to może czas na Roadstera? BMW przygotowało Z4, które silnie atakuje swój segment

BMW ma w swojej gamie wiele emocjonujących, ciekawych i ekstremalnych samochodów. Przez lata wypracowywało sobie markę, która znana jest na całym świecie i ciężko przejść obojętnie obok tych samochodów. W swojej ofercie BMW ma już jednego Roadstera i to nie byle jakiego, bo hybrydowe i8. Miałem okazję widzieć i8 Roadster w wersji First Edition na żywo i nawet chwilę zadomowić się w jej wnętrzu. Od razu pokochałem to auto mimo, że na początku nie byłem do końca przekonany. Z BMW Z4 jest podobnie. Wystarczy usiąść w środku, aby poczuć klimat tego samochodu. Nisko zawieszony, bez dachu, dynamiczna sylwetka i niezliczone sportowe akcenty. To auto na każdym możliwym kroku pokazuje, że wyszło spod ręki fachowców z działu M, a przynajmniej maczali oni w tym palce. Jednak czy to wystarczy by zapłacić minimum 176 000 złotych?

Poprzednia generacja Z4 nie przemawiała do mnie wyglądem. Po prostu nie podobał mi się ten samochód. Może dlatego, że przypominał mi serię 6, za którą nie przepadałam. Jednak seria 6 została zastąpiona przez aktualną serię 8, a na rynku pojawiła się najnowsza, już trzecia generacja Z4. Ósemkę pokochałem za jej doskonałość (no prawie 😉) i silnik umieszczony pod maską. W końcu jak oprzeć się V8? Gdy usłyszałem, że Z4 będzie kooperacją z Toyotą Suprą to o mało nie zemdlałem. Najpierw zapytałem “Ale jak to?”, a potem stwierdziłem, że może to dobry krok, aby Z4 mi się spodobało. Nie myliłem się. Inżynierowie BMW odwalili kawał dobrej roboty przy Z4 i stworzyli…

Z zewnątrz – agresja i dynamika

Podchodzisz do Z4 i co widzisz? Dzikie spojrzenie BMW, bo czarny grill umiejscowiony pomiędzy światłami sprawia, że mamy wrażenie jakoby auto było szersze, aniżeli faktycznie jest. Boczne wloty powietrza, czyli tzw. “skrzela” występują w kolorze czarnym i podkreślają dynamiczny charakter samochodu. Z4 można interpretować na dwa sposoby. Pierwszy, gdy auto ma pełny dach, bo wtedy widać jego linię i zdaje się tłumić swoje walory piękna. Moim zdaniem ta opcja działa trochę na niekorzyść auta, bo nie można podziwiać jego smukłości oraz minimalizmu, który występuje od poziomu szyb. Gdy złożymy dach to dopiero wtedy możemy ujrzeć prawdziwego Roadstera. Powyżej dolnej krawędzi szyb nic nie zaburza wyglądu Z4, a samochód staje się jakby lżejszy. To sprawia, że ciężko od niego oderwać wzrok.

Prezentowany egzemplarz jest w kolorze San Francisco Red, który w zależności od światła przybiera różne odcienie. W pełnym słońcu jest jasny i wpada bardziej w pomarańcz niż czerwień, a w cieniu robi się ciemny i przypomina praktycznie bordowy. Do tego 19-calowe felgi Double Spoke Style 799M w kolorze czarnym, podobnie jak składany dach i tym samym otrzymujemy pięknego Roadstera. Pięknego na tyle, że aż nie chce się z niego wysiadać. Opcjonalny pakiet M Sport który został tutaj zastosowany zmienia nieco wygląd Z4 na bardziej sportowy i przybliża słabsze wersje silnikowe do tej najmocniejszej na ten moment odmiany 6-cylindrowej. W jego skład wchodzą przemodelowane zderzaki przednie i tylne, większe wloty powietrza, oznaczenia M, sportowy układ jezdny czy hamulce.

Wnętrze – nisko, ale wygodnie

Jest nisko – to pierwsze odczucie po zajęciu miejsca w Z4. Mimo to nie ma problemu ze wsiadaniem i wysiadaniem, przynajmniej przy wzroście 175 cm jest wygodnie i nie trzeba się gimnastykować już na wstępie. Miejsca jest dużo, szczególnie jak na Roadstera, a do dachu wciąż pozostaje sporo miejsca, choć nie wiem jak byłoby to w przypadku osoby o wzroście 2 metrów. Kabina jest przestronna, a deska rozdzielcza skierowana ku kierowcy. Na pochwałę zasługuje wysoki tunel środkowy, co bardzo lubię w samochodach, bo jest to dla mnie bardziej poręczne i przyjemne w obsłudze. O jakości zastosowanych materiałów nie ma co pisać – to BMW. Tutaj wiadomym jest, że zastosowano najlepsze materiały, a poziom dopasowania elementów jest doskonały. Nic nie skrzypi, nie trzeszczy, nie ociera. Mimo niskiej pozycji widoczność jest dobra i nie ma problemu z zasłaniającymi słupkami czy innymi tego typu elementami. Fotele mają dobre trzymanie boczne i można je regulować we wszystkich płaszczyznach. Jedyne co bym zmienił to wybraną tapicerkę, bo nie jestem zwolennikiem jasnych kolorów i zdecydowanie bardziej widziałbym tutaj Alcantarę, choć to moja fanaberia.

Jazda – sportowo i szybko

Prezentowany egzemplarz to wersja sDriver 30i, która została wyposażona w czterocylindrowy silnik o pojemności dwóch litrów, generujący 258 KM i 400 Nm. Słyszy się, że to dwu-litrówka i od razu wiele osób skreśla taką jednostkę. Ja może też bym tak zrobił, gdybym tym autem nie jechał. Jak na zaledwie cztery cylindry dźwięk jest piękny. Nie jest to R6, ale co jakiś czas strzeli z wydechu i nawet jak jedzie się z zamkniętym dachem to aż miło posłuchać jego pracy. Śmiem twierdzić, że audio w Z4 jest niepotrzebne, bo silnik zapewnia wystarczającą symfonię, a to dopiero cztery cylindry. No właśnie, bo w ofercie jest jeszcze ten sam silnik tyle, że o mocy 197 koni i jednostka 6-cylindrowa, która generuje aż 340 KM. Już wersja 30i z przyspieszeniem do setki na poziomie 5,4 sekundy potrafi wgnieść w fotel, a co dopiero samochód mocniejszy o ponad 80 koni. Nie zapominajmy o masie Z4, bo ta wynosi zaledwie 1490 kg.

Pakiet M Sport to między innymi sportowe zawieszenie, które jest sztywne i twarde, ale nie przeszkadza specjalnie. Czuć każdą nierówność, ale da się to przeżyć, a na pewno rekompensata przychodzi w dobrym czuciu samochodu. Z4 radzi sobie również na mniej równych drogach i tak oto, aby dojechać na sesję trzeba było przejechać małymi bezdrożami i drogami szutrowymi. W trybie Comfort nie ma żadnego problemu i Z4 daje radę. Także jeśli ktoś zastanawia się czy auto poradzi sobie na wsi to daję mu gwarancję, że tak. Tylko proszę jechać powoli i z wyczuciem

Samochód jest bardzo dynamiczny i błyskawicznie reaguje na dodanie gazu. Za każdym razem rwie do przodu, choć zerwanie trakcji przy włączonej kontroli wcale nie jest takie łatwe. 8-biegowa sportowa skrzynia reaguje szybko i bez opóźnienia, a gdy chcemy nagle przyspieszyć perfekcyjnie trafia w niższy bieg. Nie ma tutaj mowy o długim czasie wybierania przełożenia czy wbiciu za wysokiego biegu. Samochód sam doskonale wie, kiedy zrzucić bieg i wydobyć dźwięk z silnika. Ktoś powie, że jest wspomagany przez głośniki – może i tak, nie sprawdzałem. Ważne, że brzmi dobrze jak na dwa litry i jest świetnym zwiastunem wersji M40i

Podsumowanie

Jeśli ktoś szuka Roadstera na co dzień to dobrze trafił, bo da się tym autem jeździć bez zbędnego cierpienia. No może poza zużyciem paliwa, bo to deklarowane przez producenta (7,6-7,9) uzyskacie co najwyżej na autostradzie przy niskich prędkościach. Ale z drugiej strony kto przejmuje się spalaniem w aucie, które i tak będzie wykorzystywane głownie podczas słonecznych weekendów do miłego spędzania czasu? Z4 potrafi sprawić przyjemność i wystarczy raz porządnie przyspieszyć, aby mieć uśmiech na twarzy Chyba właśnie o to chodzi w tego typu samochodach.

Jak wyjedziecie na ulicę to musicie liczyć się z tym, że będą na was patrzeć ludzi, szczególnie w wersji z czerwonym lakierem. Z4 przyciąga wzrok wszystkich przechodniów, a jak wciśniecie gaz to z daleka usłyszą, że się zbliżacie. Odmiana 30i to świetny kompromis pomiędzy osiągami, ceną a radością z jazdy. Jeśli szukacie kabrioletu z dobrymi osiągami i ciekawym wyglądem to Z4 jest dla was. Jeśli wspomniałem o cenie to powiem o niej nieco więcej, bo ten etap może niektórych zrazić.

Katalogowo samochód startuje od 176 100 złotych, ale nie da się taką konfiguracją wyjechać z salonu. Minimum jakie udało mi się osiągnąć w konfiguratorze to 201 347 złotych, bo na przykład skrzynia biegów jest tylko jedna do wyboru (podobno od lipca ma być dostępny 6-biegowy manual) i trzeba za nią zapłacić 10 tysięcy złotych. Jeśli chcemy pakiet M Sport to musimy przygotować 30 500 złotych, ale w zamian otrzymujecie sporo zmian, które wyraźnie zmieniają charakterystykę samochodu, więc warto. Maksymalnie wyposażona wersja M40i jaką otrzymałem w konfiguratorze kosztowała 398 442 złotych i chyba nie da się przekroczyć granicy 400 tysięcy. To już jest duża kwota, bo za tyle możemy mieć M4, a za dodatkowe 90 tysięcy wkraczamy na pułap M5. Jednak gdy mówimy o samochodzie za 260-270 tysięcy to sprawa kształtuje się nieco lepiej. To wciąż sporo, ale dlaczego by nie kupić Z4? Nic jej nie brakuje i ciężko w tej klasie o lepszy samochód. Zdecydowanie na M40i to w teorii wydatek dodatkowych 40 tysięcy, lecz za porządną wersję z dodatkami wyszło mi aż 370 000 złotych.

Z4 nie jest autem dla każdego. Aby jeździć tym samochodem trzeba kochać motoryzację, bo właśnie takie samochody podtrzymują ją przy życiu. Niby ma silnik tylko czterocylindrowy, ale potrafi zaskoczyć swoją zwinnością, dynamiką i dźwiękiem. Jasne, że lepsza jest sześcio-cylindrówka, to oczywiste, ale dla kogoś kto chce wykorzystywać to auto na co dzień więcej nie potrzeba. Z4 30i spełnia wszystkie wymagania w tym segmencie, więc czego chcieć więcej? Ja wprowadził by kilka zmian do testowanego egzemplarza, między innymi Alcantarę, inne wykończenie wnętrza i może zmienił kolor na niebieski, chociaż ten też mi się podoba. Zdecyduję jak będę wybierać model dla siebie.

niesamowitego Roadstera. – zastanawialiście się czemu urwałem na początku zdanie “Inżynierowie BMW odwalili kawał dobrej roboty przy Z4 i stworzyli…”. Tu macie odpowiedź i opinię o samochodzie.

Foto. Wokół Motoryzacji

Dziękuję BMW Sikora w Mikołowie za udostępnienie samochodu

BMW Z4

od 176 000 złotych
8.2

Wygląd

8.6/10

Zawieszenie

8.0/10

Dynamika

8.4/10

Silnik

8.5/10

Wydech

8.9/10

Zawieszenie

8.0/10

Pozycja za kierownicą

7.7/10

Użytkowanie

7.0/10

Radość z jazdy

8.6/10

Fejm na ulicy

8.7/10

+ Plusy

  • Dynamika
  • Napęd na tył
  • Zawieszenie
  • Strzały z wydechu
  • Design

- Minusy

  • Spalanie
  • Cena