Podsumowanie połowy sezonu F1 2019

F1 robi sobie przerwę, ale My nie zwalniamy tempa i podsumujemy formę zespołów oraz kierowców w tym sezonie, a jest naprawdę ciekawie

Rozpoczęła się prawie miesięczna przerwa wakacyjna w F1, 12 wyścigów za nami, więc to jest idealny czas na podsumowanie tej połowy sezonu 2019. Oceny wystawione zespołom i kierowcom będą w skali od 1 do 10 w kolejności: zespół, pierwszy kierowca, drugi kierowca. Kolejność zespołów jest taka sama, jaką pozycję dany zespół zajął w klasyfikacji generalnej konstruktorów 2018

Pod oceną będzie widniała krótka argumentacja tejże oceny. Przypominam, że to podsumowanie to tylko i wyłącznie subiektywna opinia, można się z nią oczywiście nie zgadzać, bo każdy człowiek może się różnić swoimi poglądami na dany temat. 

Pamiętajcie także, że oceny to nie jest poziom obecnej siły wobec całej stawki tylko wobec możliwości jakie są w stanie zespoły/kierowcy pokazać. Oceny na zespoły i na kierowców podzieliłem dlatego, żeby kierowca nie dostał złej oceny, która by była spowodowana złą kondycją zespołu i na odwrót.

Mercedes – 10

Mercedes wykonuje w tym sezonie kapitalną robotę. Rekord F1 jeżeli chodzi o ilość miejsc 1-2 pod rząd (5), kolejny spokojny sezon gdzie obaj kierowcy są w stanie wygrywać i zdobywać regularnie najlepsze pozycje. Bardzo ustabilizowana sytuacja w zespole – Lewis Hamilton który jedzie po 6. Mistrzostwo Świata, i Valtteri Bottas, który jest co prawdą kierowcą nr.2 i nie może sprostać Lewisowi (choć próbuje), ale ciągle jest to bardzo dobry kierowca, który potrafi wygrywać. Mają dwóch bardzo obiecujących juniorów na ławce rezerwowych – Georga Russela i Estebana Ocona. Dobry sztab techniczny i strategiczny, więc trudno wyobrazić sobie lepszą sytuacje, jeśli mają obecnie 150 punktów przewagi nad swoim głównym rywalem – Ferrari. Oczywiście Austria nie poszła po ich myśli, ale Mercedesy nigdy nie były tam dobre. I tak – GP Niemiec było dla Mercedesa katastrofą, ale dwa GP nie mogą przesłonić całokształtu: kapitalnej roboty jaką wykonał cały zespół Mercedesa.

Lewis Hamilton – 10

7 zwycięstw, dwa drugie miejsca, jedyne słabe wyścigi to wspomniana Austria i Niemcy. W sumie trudno doszukiwać się poważnych braków. To, że przez pierwsze wyścigi był na równi z Bottasem to zasługa bardziej Valtterego niż jego. Lewis jeździ po świecie, jest celebrytą, a gdy przyjeżdża na tor robi swoje. Ma 62 pkt przewagi nad kolegą z zespołu, dużo. Swoją robotę wykonuje tradycyjnie świetnie i jedzie po 6. tytuł z rzędu

Valtteri Bottas – 8

Inaugurujące sezon GP Australii, Pole Position, Najszybsze Okrążenie i przede wszystkim pierwsza wygrana od ponad roku. To było piękne. Bardzo dobra postawa również przez następne wyścigi, wygrana w Baku, podium w słabej dla Mercedesa Austrii, Pole Position w Wlk. Brytanii. Nowa odsłona Valtterego Bottasa, który jest obecnie jedynym realnym kierowcą, który może pokonać Hamiltona, strata Verstappena na ten moment jest trochę za duża. Gdyby oceniano tylko pierwsze GP sezonu to jego ocena mogła by być w okolicach 10, ale jednak przy 10 zwycięstwach dla Mercedesa zdobył tylko 2. Generalnie się poprawił, ale w GP Niemiec kiedy miał szansę solidnie nadrobić do Hamiltona w klasyfikacji, a rozbił się z powodu błędu. Forma spadkowa skutkuje zagrożonym fotelem w zespole na rzecz Ocona, choć myślę, że Bottas ma lepszą pozycje w kontekście sezonu 2020.

Ferrari – 2

Fani Ferrari pewnie za tak niską ocenę pewnie chcieliby mnie rozszarpać, ale to właśnie ten zespół sam siebie od środka się rozszarpuje. Ferrari powinno być główną siłą, która będzie u boku Mercedesa walczyć o Mistrzostwo Świata kierowców i konstruktorów. A jakie są fakty? Po 12 wyścigach Ferrari traci 150 punktów do Mercedesa!. Vettel traci 94 punkty do Lewisa Hamiltona. Obie straty punktowe to przepaść. Brak wygranego wyścigu od czasu Kimiego Raikkonena i GP USA 2018, choć trzeba przyznać że Ferrari miało w m.in. Bahrajnie pecha. Team Orders które wyniszczają zespół, Leclerca a nawet samego Vettela o czym pisałem w artykule ,,Ferrari, definicja kompromitacji” Gdyby nie to, że Gasly słabo sobie radzi w Red Bullu zajmowali by 3 miejsce w klasyfikacji konstruktorów.

Bolid ma dobry silnik, ale wiele traci na zakrętach, za wiele. W GP Węgier kierowcy stracili minutę do zwycięzcy Lewisa Hamiltona. Po za Monzą trudno szukać udanego miejsca do miana faworyta następnych weekendów wyścigowych. Taka marka z takimi kierowcami i takim budżetem zrobiła tak fatalną robotę, tylko silnik im się udał, ale nic po za tym dlatego ocena 2.

Sebastian Vettel – 6

Lider Ferrari, faworyzowany kosztem Leclerca, jeden z kandydatów na MŚ 2019 roku. Fakty? Ostatnia wygrana rok temu, błędy w Bahrajnie i Kanadzie, gdzie utracił zwycięstwo na własne życzenie. 94 pkt straty do Lewisa Hamiltona. Ocena 6 bo jednak w Kanadzie mógł wygrać, miał pecha, a bolid mu nie pomaga w wygrywaniu.

Charles Leclerc – 8

Radzi sobie naprawdę dobrze, jeździ na poziomie Sebastiana, a czasem nawet lepiej, a pamiętajmy, że to najmłodszy kierowca Ferrari od 1961 roku. Wygrałby w GP Bahrajnu, gdyby nie awaria silnika. Wygrałby by w Austrii, gdyby nie fenomenalne tempo Maxa Verstappena. Oczywiście zdarzają się błędy jak np. w GP Niemiec, ale radzi sobie naprawdę bardzo dobrze.

Red Bull – 9

Dobry bolid, świetny silnik Hondy, czyli duży krok w dobrym kierunku. Bardzo dobra robota czerwonych byków, bolid który jest w stanie walczyć w niektórych wyścigach o zwycięstwo co udowadnia Max Verstappen. Jedynym tak naprawdę problemem zespołu jest… ich drugi kierowca, ale tak jak wspomniałem – na ocenę zespołu nie będzie wpływała forma kierowców. Drugi zespół w stawce, byłby drugi również w klasyfikacji gdyby nie Gasly. Ale może teraz po wymianie kierowców się to zmieni…

Max Verstappen – 10 

Fenomenalny sezon w F1 Verstappena, widać w nim, że dojrzewa. Wyciska ponad 100 proc. ze swojego bolidu, w każdym wyścigu pokazuje walkę, zaciętość i perfekcje. Szkoda, że nie ma bolidu który pozwala mu walczyć o mistrzostwo, a tylko o zwycięstwo w poszczególnych wyścigach, ale dzięki Hondzie może się to zmienić. Dwa fenomenalne zwycięstwa w Austrii i Niemczech, podium w inaugurującym sezon GP Australii i 3 miejsce w klasyfikacji generalnej z przewagą 25 pkt nad Vettelem i stratą tylko 8 pkt do Bottasa

Pierre Gasly – 1

5 punktów przewagi nad Carlosem Sainz Jr. i 118 pkt. straty do swojego kolegi z zespołu – przepaść. Nie pokrył pokładanych oczekiwań i nadziei i został zdegradowany do Toro Rosso. Zawieje ironią, ale chyba codziennie choruje na Alzheimera, bo zapomina, że ma dyspozycji inny bolid RedBulla, ten szybszy. To jakie osiąga wyniki jest nieakceptowalne. Na usprawiedliwienie można przynajmniej dodać, że ma te 6 miejsce w klasyfikacji generalnej, ma problem z oponami i był po prostu za młody, żeby się znaleźć w tej ekipie, ale odejście Ricciardo zmusiło zespół do tego kroku. I się doigrał, ponieważ wraca do Toro Rosso po połowie sezonu.

W Toro Rosso sprawował się dobrze i tam powinien jeszcze zostać, ale został ofiarą wręcz genialnej szkółki juniorskiej Red Bulla, tak genialnej jak GP2 engine za czasów Fernando Alonso.

Renault – 3

Zespół fabryczny z ambicjami walki o MŚ w 2021 roku. W tym sezonie dochodzi do ich składu kierowca z czołówki – Daniel Ricciardo. Całkowicie nowy bolid względem poprzednika z zeszłego roku (z bolidu z 2018 zachowała się tylko 1 część). 6. miejsce w klasyfikacji konstruktorów, kierowcy na 11. i 14. miejscu w klasyfikacji kierowców. Strata 31 pkt do czwartego Mclarena. Ocena 3, bo zapowiedzi były huczne, skład jest dobry, silniki miały być coraz lepsze, ale w praniu to wszystko dla Renault wyszło słabo. W dodatku McLaren sprawia wrażenie, że lepiej się dogaduje z jednostką napędową Renault, niż samo Renault. Oczekiwania i deklaracje spełzły na niczym, dlatego tak niska ocena

Daniel Ricciardo – 8

Trochę błędów, trochę pecha, ale generalnie wygrał wewnętrzną rywalizację z Nico Hulkenbergiem. Daje sobie dobrze radę, w Kanadzie był w stanie bronić się nawet przed Bottasem. Generalnie to jest dla niego dobry sezon biorąc pod uwagę, że ma przeciętny bolid.

Nico Hulkenberg – 6

14. miejsce w klasyfikacji generalnej to mimo wszystko trochę słabo. Jak miał okazję jechać po fenomenalny wynik w Niemczech, a być może nawet na 1. podium w karierze to przywalił w bandę. Bardzo przeciętny sezon.

Haas – 2 

Zespół, który walczył w poprzednim sezonie o 4. miejsce w klasyfikacji generalnej konstruktorów jest obecnie na 9. miejscu i ma złe prognozy. Konstrukcja bolidu się nie sprawdza i zespół nie wie jak się rozwijać, bo jak wytłumaczyć to, że bolid może się lepiej spisywać z początkową specyfikacją z Australii? Plus do tego ogromne problemy z przegrzewaniem opon. Skład kierowców też bardzo słaby, bo żadne zmiany nie zaszły, a powinny, przynajmniej w miejsce Francuskiego kierowcy. Bolid jest jak kobieta, raz fochnie się o to, a raz o co innego. Zła połowa sezonu w ich wykonaniu. Trzeba też dodać, że gdyby nie szalone GP Niemiec to ostatnim miejscem gdzie zespół zdobył punkty to… 1. pkt Grosjeana w Monako. 

Kevin Magnussen – 4

Ocena 4 dlatego, że przynajmniej dowiózł więcej punktów i jakoś daje radę z tym wszystkimi problemami jeździć na tyle solidnie, że może się czuć względnie bezpieczny jeśli chodzi o miejsce na przyszły sezon. 

Romain Grosjean – 2

Kraksy, błędy, walki z zespołowym partnerem, punktów w zasadzie brak jak nie weźmiemy pod uwagę GP Niemiec. Temu Panowi Gunter Steiner powinien powiedzieć do widzenia już rok temu, ale dał mu szansę, którą zmarnował.

Mclaren – 10

To jest ten wzlot, który oczekiwano od legendarnej marki. Dobry bolid, dobrze współgrający z silnikiem Renault, przyjemna atmosfera w zespole, dwóch bardzo dobrych kierowców. Pewnie 4 miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Mclaren odbił się od dna i brnie dalej w górę, a był w hierarchii naprawdę nisko.

Carlos Sainz – 10

Carlos Sainz jest obecnie najwyżej sklasyfikowanym kierowcą spoza ,,Wielkiej Trójki” z przewagą aż 27 pkt nad Kimim Raikkonenem i w dodatku… dogania Pierra Gaslyego. Tak naprawdę nie ma tutaj co specjalnie komentować. Genialna robota

Lando Norris – 8 

Może nie jest to jakiś oszałamiający debiut, ale naprawdę bardzo dobry. Brytyjczyk świetnie spisywał się w Bahrajnie i od razu pokazał że talent ma. Teraz jedynie co potrzebuje to rozwinąć skrzydła i rozwijać się dalej. Nawet strata 34 pkt do kolegi z zespołu nie jest taka straszna, jak uwzględnimy to, że jest debiutantem, rozwija się i po prostu czasem widać że jest w stanie jechać lepiej od Sainza.

Racing Point – 7

Mimo problemów z zaprojektowaniem bolidu na ten sezon, brak pieniędzy w połowie 2018 roku to odejście Vijaya Mallyi różowy zespół zniósł to naprawdę dobrze.  Regularne dowożone poprawki, kierowcy punktują, a w GP Niemiec genialna decyzja strategiczna, wykonana na Lancu. Pierwszy krok postawiony przez Lawrenca Strolla jako właściciela zespołu się udał. W 2020 poznamy następny, a wiadomo że ambicje ma spore. Jedno trzeba przyznać – zespół jest w dobrych rękach. Ocena 7 bo jak weźmiemy pod uwagę okoliczności sezonu 2018 to zespół dobrze to zniósł i rywalizuje w środku stawki.

Sergio Perez – 7

Klasyczny Perez. Punkty dowiezie, dobre tempo. 13 pkt , dwa razy 11 miejsce, trzy razy 12, więc widać że rywalizuje na dobrym poziomie w środku stawki.

Lance Stroll – 7 

Nie potrafię zrozumieć niedowiarków którzy uważają że Lance to kompletny paydriver i się nie nadaje do F1. W 2017 roku stanął na podium jako jedyny spoza wielkiej trójki i nawet jak zignorujemy wyścig w Baku to przywiózł 25 punktów. W 2018 roku mając do dyspozycji FW41 w kwalifikacjach do GP Australii zajął 14 miejsce, zdobył punkty w wspomnianym wcześniej Baku, i na Monzy, gdzie trzeba wspomnieć że zakwalifikował się do Q3. Najsłabszym bolidem w stawce, będąc kierowcą który sobie w kwalifikacjach nie radzi i to nie jest żadna tajemnica. 

A w 2019 roku? Punkty na początek sezonu w GP Australii. 9 miejsce w Kanadzie które jak spojrzymy na okoliczności ( bardzo dobrze spisujące się bolidy Renault) były maksimum jakim mógł osiągnąć. W GP Niemiec ukłon w stronę strategów, ale 4 miejsce wyjeździł co było i tak bardzo dobrym wynikiem.

Może to nie jest wielki talent, przyszły mistrz świata itd. Ale jeździć na poziomie F1 umie i udowadnia ten fakt.

Alfa Romeo – 7

Jak na powrót do F1 całkiem solidny bolid. Potrafi się zakwalifikować do Q3 i rywalizować z sukcesami w środku stawki. Trudno mi generalnie ocenić jak dobry jest ten bolid. Dla mnie Raikkonen wyciąga ponad 100 proc z tego bolidu, a Giovinazzi zdecydowanie mniej więc nie mam do dyspozycji w pełni miarodajnej wykładni. Ale pamiętajmy że Alfa to dawny Sauber. Sauber który w 2017 roku był ostatni w klasyfikacji generalnej, ale dobre decyzje sprawiły że zespół się zaczął podnosić i sprawować coraz lepiej. Więc wszystko idzie dla tego zespołu w całkiem dobrym kierunku a zmiana nazwy na Alfę Romeo i współpraca z Ferrari tylko może w nim pomóc.

Problem jest jedynie z obowiązkiem obsadzenia ,,kierowcy Ferrari” w fotelu bo jak narazie Giovinazzi nie spełnia oczekiwań, a na horyzoncie trudno znaleźć kogoś z Akademii Ferrari kto mógł by się lepiej sprawować (Wehrleina nie liczę). Ale zespół musi ten fakt przeboleć.

Kimi Raikkonen – 9

Regularnie dowozi punkty, 8 miejsce w klasyfikacji kierowców. Wygląda na to że wyciska maksimum z bolidu jeśli nie więcej. Tak naprawdę trudno mi sobie przypomnieć jakieś przygody nie do zapomnienia z Kimim w tym sezonie. Jeździ anonimowe wyścigi i robi swoje i robi to dobrze

Antonio Giovinazzi – 3 

Tylko 1 pkt na koncie. W takim bolidzie to fatalny wynik. Ma dobre tempo kwalifikacyjne, na jednym okrążeniu, czasem w tej kwestii jest lepszy od kolegi z zespołu. Ale kompletnie mu brakuje tempa wyścigowego. Widać że coś umie, bo gdyby nie umiał to by nie był w stanie Kimiego pokonywać w kwalifikacjach, ale po prostu nie jest w stanie tego okiełznać. Słaba połowa sezonu choć ja bym go tak nie skreślał jeszcze w tym momencie. Pamiętajmy że Ferrari ma gwarantowane miejsce w Alfie, a jak wspomniałem wcześniej, mnie osobiście trudno znaleźć z Akademii Ferrari lepszego zastępcę na jego miejsce.

Toro Rosso – 6

Może kogoś zdziwić że dość niska ocena jak na 5 miejsce w klasyfikacji konstruktorów, ale wysoka ocena należy się kierowcom. Sam zespół radzi sobie tak jak zawsze, poprawnie. Pakiet aerodynamiczny Redbulla z 2018 roku i silnik Hondy wydawałoby się powinien dawać coś więcej, ale i tak obecny bolid Scuderii jak na dobrym poziomie.

Daniił Kwiat – 9

To jest taki rodzaj torpedy, którą fani F1 chcą oglądać. Regularnie punktujący, pewniejszy siebie, nie popełniający błędów. Zdobył drugie w historii podium dla Toro Rosso i prezentuje się z bardzo dobrej strony. Wielu już go skreśliło, ale udowadnia że w jego przypadku było warto dać mu drugą szansę. Szkoda tylko że nie w Red Bullu

Alexander Albon – 9

Jak na osobę która miała pierwszy kontakt z F1 na testach zimowych to bardzo dobrze sobie radzi. Wszedł do stawki tak naprawdę tylnymi drzwiami, tylko z tego powodu że Red Bull ma tak genialny program juniorski że musiał szukać po osobach które wiele lat temu odrzucił. Ale znalazł bardzo dobrze. Udany występ w GP Chin, regularnie na dobrych pozycjach, czasami punktuje. To jest to czego powinno się oczekiwać od debiutanta. Red Bull go docenił i teraz Alex awansuje do głównego teamu Red Bulla. Wygrany tego sezonu, oby tylko nie został zmielony.

Williams – 1

Szczerze mówiąc można by pisać o Williamsie godzinami. Wymiennie najważniejsze fakty. Williams jest jednym z najbardziej utytułowanych zespołów F1. Bolid FW41 był fatalny, a FW42 to jest wręcz obraza i plunięcie w twarz na tą markę. Zespół nie dał rady wybudować bolid na inauguracje zimowych testów. Jak już testowali to okazało się że bolid się rozpada. Problemy z częściami zamiennymi, problemy z dociskiem, aerodynamiką, budżetem, byłym dyrektorem technicznym, właściwie łatwiej wymienić to z czym nie ma problemu. Williams obecnie znajduje się na dnie szamba w radioaktywnym Czarnobylu, a to i tak delikatne określenie.

No i najważniejsze, nawet nie ma pewności że zespół stworzył dwa identyczne bolidy dla swoich kierowców. Nie chce tu pisać która teza jest słuszna, ale za obiema tezami stoją solidne argumenty. Jakoś w innych zespołów sprawa jest oczywista a tutaj…nie wiadomo. Ale nagana za samo to, że takie uzasadnione wątpliwości wystąpiły w tak legendarnym zespole

George Russel – 9 

Zespół oberwał, ale kierowcy to co innego. George regularnie pokonuje Roberta w wyścigu i kwalifikacjach. Można powiedzieć że z FW42 wyciska wszystkie soki jakie się da, a da się niewiele i należy mu współczuć. Walka o wejście do Q2 w GP Węgier to i tak astronomiczne osiągnięcie

Robert Kubica – 8

Bardzo trudno oceniać Kubicę, bo nawet nie wiadomo czy jego bolid zachowuje się tak samo jak Russela. Dlatego patrzmy na fakty: Wrócił po 8 letniej przerwie, jeździ tempem na miarę F1, zdobył pkt w GP Niemiec. Mimo tego regularnie przegrywa w wyścigu i w kwalifikacjach ze swoim kolegą z zespołu. Czy to wina tylko opon, czy czegoś więcej? Ja osobiście śmiem wątpić że to sama kwestia opon, ponieważ znoszenie bolidu na bok przy hamowaniu i dziwne zachowania w jego bolidzie są niepokojące, ale ostatecznie nie wiem i niech każdy sam wyciągnie z tego wnioski. Ale mimo wszystko jak na takie okoliczności to dobrze sobie Robert radzi

Foto. Formula 1