#TEST – Renault Captur INTENS 1.0 100 KM – to w teren czy do miasta?

Czy współczesny Crossover musi być niewygodny? Otóż jak się okazuje nie i udowadnia to nowe Renault Captur, które naprawia błędy poprzedniej generacji

Dzisiaj rynek jest tak ukształtowany, że nie da się być liderem rynku i nie mieć SUV’a lub Crossover’a w swojej gamie modelowej. Renault o tym doskonale wie, dlatego oferuje swoim klientom modele Captur oraz Kadjar. Teraz przyszedł czas, aby odświeżyć Captura i wprowadzić na rynek nowszą generację. Pytanie tylko czy są w stanie naprawić wszystkie błędy jakie miała pierwsza generacja i zaoferować klientom coś, czego nie dostaną u konkurencji? Poprzeczka została postawiona bardzo wysoko, a Clio dało bardzo dobry wstęp do zbudowania następcy, więc pozostało tylko ten potencjał należycie wykorzystać.

Moje osobiste doświadczenia z Capturem nie należą do najlepszych, bo po tygodniowej przygodzie musiałem udać się na masaż pleców, a jazdy nim w trasie nie życzyłbym największemu wrogowi. W skrócie Captura pierwszej generacji wspominam jako auto niewygodne, słabo wykonane choć z małym apetytem na paliwo. Z mojej perspektywy dużo Renault miało do poprawienia, chociaż nawet wtedy widziałem kilka zalet tego samochodu, ale mimo wszystko końcowa opinia nie jest za dobra. Do większego Kadjara dużo mu brakowało, a różnica w komforcie była przepaścią. Dlatego też już podczas premiery nowego Captura bardzo spodobał mi się bliższy wygląd do Kadjara niż w przypadku poprzednika i liczyłem na duże zmiany w najbardziej newralgicznych punktach. Pytanie tylko czy Renault zauważyło te same wady co ja i postanowiło je naprawić?

Na zewnątrz – ale ty wyładniałeś!

Captur

Nie da się ukryć, że nowy Captur jest bardzo ładnym autem.Większy, masywny przód na wzór tego z Kadjara wraz z nową stylistyką w postaci grilla w formie kilkunastu małych paseczków, sprawia, że już na wstępie auto zyskuje. Sylwetka samochodu jest tak poprowadzona, że jeśli z daleka spojrzycie na auto to śmiało możecie je pomylić z Kadjarem, a jako bryła sprawia wrażenie znacznie większego od poprzednika. Z tyłu są bardzo ładne światła, które nawet są lepsze od tych dostępnych w nowym Clio V, bo wprowadzają pewnego rodzaju świeżość i na swój sposób wydłużają sylwetkę samochodu. Widać, że Renault przyłożyło się do swojego samochodu i wyciągnęli z pierwszej generacji to co najlepsze (np. wysoko pociągnięta osłona tylnego zderzaka) i dołożyło wszelkich starań, aby auto był ładne i przy okazji rzucało się w oczy w sposób interesujący, a nie odrażający.

Jeżdżąc Capturem spotkałem się z wieloma komentarzami, że tył przypomina Volvo XC60 albo że ktoś pomylił Captura z Kadjarem. To dobrze świadczy o tym aucie. Widać, że jest dojrzałe stylistycznie i można powiedzieć, że pozbyto się dziecięcego wyglądu. Auto prezentuje się elegancko, a wcześniej bywało z tym różnie i tak naprawdę auto było bardziej “młodzieżowe” aniżeli miejskie. Wiele osób odrzucało z tego powodu Captura, chociaż i tak przez ostatnie 3 lata sprzedawał się w ponad 200 000 egzemplarzy rocznie, więc nie można mówić o złej stylistyce. Po prostu była ona nieco za agresywna dla przeciętnego odbiorcy, a teraz mamy coś bardzo eleganckiego i przystępnego.

Wnętrze – witamy w Clio

Captur

Przechodząc do wnętrza przechodzimy do najlepszej części tego samochodu. Tak naprawdę mógłby was odesłać tutaj do testu Clio V, bo jest to dosłownie kopia 1 do 1 z tym, że w przypadku Captura siedzimy nieco wyżej. Oczywiście, Captur jako auto większe od Clio oferuje też więcej miejsca w środku, co widać nie tyle po zajęciu miejsca za kierownicą, co po usadzeniu pasażerów na tylnej kanapie. Bagażnik również jest większy od Clio i ma bardzo ciekawe rozwiązanie w postaci dzielonej podłogi, dzięki czemu zyskujemy dodatkową przestrzeń bagażową. Na wielki plus zasługują użyte materiały, bo w końcu można spokojnie oprzeć rękę od podłokietnik czy boczną część drzwi i nie wbija się w nią twardy plastik. Nic nie trzeszczy, nic nie skrzypi, a fotele mają wyjątkowo solidne trzymanie boczne. Auto jest bardzo przytulne dla kierowcy i jego pasażerów, co ma szczególne znaczenie przy pokonywaniu długich tras.

Siedząc w Capturze czuć, że to nie jest do końca Clio, bo miejsca nad głowami jest więcej, pasażerowie z tyłu mają więcej miejsca na nogi i wszystko jest jakby większe. Największa zaleta to oczywiście system multimedialny, który tak jak w przypadku Clio V, jest jednym z najlepszych systemów na rynku. Wszystko jest jasne, przejrzyste i łatwo dostępne, a grafika w końcu nie straszy. Ekran obsługuje się bezproblemowo, a jeśli ktoś lubi bawić się w personalizację to może dostosować pod siebie wyświetlane na nim dane. To samo dotyczy wirtualnych zegarów przed oczami kierowcy. Można je personalizować na kilka sposobów, więc nie znudzą nam się one po tygodniu jazdy samochodem, a do tego wszystkie najpotrzebniejsze informacje są na wyciągnięcie “oczu”. Jak ktoś lubi wiedzieć ile silnik w jego samochodzie w danym momencie generuje KM i Nm, to taka informacja również jest zawarta w lewym górnym rogu, gdy wybierzemy ją z opcji.

Jazda – chciałbyś być sportowym autem, ale jesteś Crossoverem

Captur

W przypadku CLio V największą zaletą jest spalanie. Czy Captur w tej kwestii jest chociażby blisko jego wyników? Otóż tak, bo w trasie udało mi się osiągnąć wyniki 5,9 litra oraz 5,2 litra, a ta rozbieżność wynikała głównie z tego, że za pierwszym razem wiał bardzo silny wiatr przez całą drogę i po prostu auto musiało stawiać mu opór. Gdy wiatr się uspokoił to następnym razem miałem już wynik 5,2 litra. Clio na tej samej trasie uzyskało rezultat 4,3-4,8 litra, więc nie jest źle. W mieście Captur lubi benzynę i spala od 6,5 do 7 litrów. To wynik akceptowalny i poprzednia generacja miała dokładnie takie same rezultaty.

Silnik 1.0 100 KM to nieco za mało jak na Captura i przydałaby się jednostka 1.0 130 KM, która oczywiście jest w gamie dostępna. Auto i tak jest dosyć zrywne i dynamiczne, ale jednak 30 KM zapewni jeszcze większą elastyczność, a różnica w spalaniu wielka nie będzie. Co najważniejsze to podczas jazdy nie odczuwałem zmęczenia tak jak w pierwszej generacji, chociaż nie jest to najlepszy kompan podróży na dystansie 300 czy 500 km. Mimo to, myślę, że można tym autem pojechać w trasę, ale raczej będzie to sporadyczny wypad, a nie krążownik Polskich szos. Zawieszenie ma bardzo podobną charakterystykę do Clio, ale zdecydowanie nie radzi sobie tak dobrze w zakrętach jak młodszy brat. W Clio było czuć, że auto chce jechać szybko, dobrze składało się do łuku i stabilnie prowadziło się przez cały zakręt. Tutaj masa i wysokość robi swoje. Jest lepiej niż w pierwszej generacji, ale nie jest to to samo co w mniejszym Clio. Tutaj wersji RS raczej bym nie chciał.

Podsumowanie – przyjemny i uniwersalny

Captur

Błędy młodości zostały naprawione i Captur jest lepszy od poprzednika. Czy to oznacza, że jest idealny? Jako Crossover blisko mu do perfekcji, chociaż jako auto do mnie specjalnie nie przemawia. Jeśli ktoś szuka auta do miasta, które z czasem będzie zwiedzać polne drogi i od czasu do czasu jedzie w trasę to śmiało może Captura kupić. Warto auto zobaczyć przed zakupem i sprawdzić czy jego gabaryty będą dla nas odpowiednie. Co najważniejsze, w mieście auto jest stosunkowo zwrotne i nie ma problemów z manewrowaniem, lecz ze swojego doświadczenia mogę polecić dokupienie systemu kamer 360 stopni. Duże ułatwienie nawet w takim aucie.

Ja osobiście chwalę Captura za system śledzenia drogi, bo można odpocząć w trasie, a sam system jest w stanie prowadzić samochód nawet bez naszej ingerencji, chociaż ręce na kierownicy trzeba trzymać. To kolejny krok do jazdy autonomicznej i szczerze ubolewam, że nie ma adaptacyjnego tempomatu, bo mielibyśmy jeszcze bardziej zaawansowany system. Nie zmienia to jednak faktu, że można poczuć się bezpiecznie za kierownicą Captura i może w następnej generacji otrzymamy system w pełni autonomiczny?

Cena bazowa to 66 900 zł za wersję ZEN z silnikiem 1.0 100 KM. Wersja INTENS to już koszt 75 900 złotych, a najdroższa benzyna o mocy 155 KM kosztuje 93 900 złotych. Jest dostępny jeszcze Diesel o pojemności 1.5 litra i mocy 115 KM. W okolicy wakacji do oferty ma dołączyć odmiana hybrydowa. Jej ceny nie są jeszcze znane, ale auto ma być bardzo oszczędne, co zrekompensuje wyższą cenę.

Za udostępnienie samochodu do testu dziękujemy Renault Polska

Pełna galeria zdjęć Renault Captur INTENS 1.0 TCe 100 KM 5MT

Nasz test Clio w formie wideo

Renault Captur INTENS 1.0 TCe 100 KM 5MT

od 66 900 zł (wersja ZEN)
7.8

Wygląd

9.0/10

Zawieszenie

8.5/10

Dynamika

7.0/10

Silnik

8.0/10

Wydech

6.3/10

Pozycja za kierownicą

8.5/10

Użytkowanie

8.5/10

Radość z jazdy

7.5/10

Fejm na ulicy

6.5/10

+ Plusy

  • Niskie spalanie, choć większe od Clio
  • Duży postęp względem poprzednika
  • Bardzo ładny wygląd
  • Zaawansowany system multimedialny

- Minusy

  • Jednostka 1.0 100 KM jest odrobinę za słaba
  • Brakuje adaptacyjnego tempomatu