Subaru

Subaru i Toyota wspólnie stworzą Hot Hatcha z potencjałem na WRC

Współpraca Toyoty z innymi markami bywa mocno krytykowana. Nowe auto powstałe z pomocą Subaru może być natomiast zupełnie inne.

Ostatnimi czasy nieciekawie dzieje się w przypadku aut z Japonii. Co prawda w całym światku motoryzacyjnym wciąż panuje entuzjazm wokół GR Yarisa, tak pozostałe wiadomości nie należą do najlepszych. Szczególnie w przypadku nas, Europejczyków, coraz ciężej będzie o kupno i dostępność naprawdę wyjątkowych pojazdów. Wiele marek potwierdziło, że ich najnowsze sportowe pojazdy nie trafią na stary kontynent. Wśród nich znajduję się między innymi Subaru, które wraz z prezentacją następnej generacji modelu BRZ potwierdziło, że model ominie Europę. Mimo to kolejne doniesienia z Kraju Kwitnącej Wiśni rozpalić mogą fanów nie tylko motoryzacji, ale i motorsportu. Subaru ponownie ma bowiem podjąć się współpracy z Toyotą. Kolejnym dzieckiem z tego związku ma się stać hot hatch z napędem na obie osie. Są również szanse, że na samym drogowym modelu temat się nie skończy.

Subaru

Każdy fan Subaru, (nawet prezes Toyoty Akio Toyoda) od lat marzy bowiem o jednym – powrocie marki do Rajdowych Mistrzostw Świata. Odeszli oni po sezonie 2008 zdobywając w swojej historii tylko trzy mistrzostwa kierowców i konstruktorów. Mimo to właśnie oni stali się jednymi z ikon serii, za sprawą takich gwiazd, jak chociażby McRae, Burns czy Solberg. Model, o którym roznoszą się plotki, byłby idealną okazją do kontynuacji tego dziedzictwa. Mówi się, że miałby to być następca hatchbacka WRX STI. Doświadczenie zaangażowanej w WRC Toyoty przy opracowaniu platformy bez wątpienia może pomóc w zwiększeniu konkurencyjności Subaru przy powrocie. Spekuluje się, że pod maskę trafić mógłby czterocylindrowy boxer o pojemności 2,4 litra. Moc przekazywana miałaby być na obie osie. Jeśli wierzyć plotkom, na prezentację czekać musimy do listopada 2020.

Subaru

Biorąc pod uwagę aspekt współpracy z Toyotą, założyć możemy, że i ta marka użyje tej platformy dla produkcji własnego pojazdu. Ciężko jednak przewidzieć, czego możemy się spodziewać, poza oczywiście plakietką Gazoo Racing. Bez wątpienia jednak będziemy wyczekiwać owocu tejże współpracy, licząc na powrót legendy do Rajdowych Mistrzostw Świata.

Foto. materiały prasowe producenta