SSC Tuatara

SSC Tuatara wcale nie taka szybka? Detektyw Shmee wkracza do akcji

Bicie rekordów nie jest rzeczą łatwą. Każdy wynik jednak trzeba zweryfikować. Nie inaczej jest w przypadku amerykańskiego SSC Tuatara.

Jeszcze niedawno cały światek motoryzacji zachwycał się rekordem, jaki to miał osiągnąć SSC Tuatara. Wynik osiągnięty przez amerykański hipersamochód był tak niewiarygodny, że niektórzy zaczęli wątpić w jego wiarygodność. Jednym z takich osób stał się znany z anglojęzycznej części motoryzacyjnego Youtube’a Shmee150. Brytyjski samochodowy influencer i kolekcjoner postanowił zatem samodzielnie przeanalizować przejazd Tuatary. Jak się okazało, jego kalkulacje nie zgodziły się z telemetrią przedstawianą przez Amerykanów.

SSC Tuatara

Do sprawdzenia autentyczności Shmee wykorzystał całą masę różnych danych. Od porównania nagrania z tej samej lokacji do przejazdu Koenigsegga po obliczenie maksymalnej prędkości z danych technicznych samochodów. Co zatem mu wyszło?

Na pierwszy ogień poszło sprawdzenie średniej prędkości, jaką SSC Tuatara osiągnęła na danym fragmencie autostrady. Podczas przyspieszania mijając pierwszy „punkt kontrolny” telemetria wskazywała na 192mph, a przy drugim punkcie przy ciągle rosnącej prędkości wartość ta wynosiła 307mph. Jednakże średnia prędkość wyliczona przez Shmee z czasu przejazdu i dystansu między tymi punktami wynosiła natomiast 179,7mph. Jest to wartość znacznie niższa od prędkości początkowej na tym odcinku, a przecież od tamtego punktu samochód cały czas przyspieszał. Podobnie było z prędkością od drugiego do trzeciego punktu, w którym to samochód zaczął już zwalniać. Ponownie średnia prędkość była niższa, niż prędkości w obu tych punktach, gdzie pomiędzy nimi samochód osiągnąć miał przecież rekordową prędkość.

SSC Tuatara

Następnie Shmee porównał nagranie z Koenigseggiem Agerą RS. Oba te samochody sprawdzane były na tym samym odcinku drogi stanowej 160 w Nevadzie. Łatwo zatem było wybrać punkty charakterystyczne na trasie i porównać oba przejazdy. Już tutaj dobitnie było widać, że SSC Tuatara jedzie znacznie wolniej od szwedzkiego hipersamochodu.

Jednakże Shmee nie poprzestał na jednym dowodzie. Tim z dostępnych ogólnie danych postanowił obliczyć jaką maksymalną prędkość byłby w stanie osiągnąć amerykański samochód. Wykorzystał do tego wartości takie jak maksymalna osiągnięta prędkość obrotowa silnika, ratio biegu na którym osiągnięto najwyższą prędkość oraz rozmiar kół. To wszystko wystarczyło aby obliczyć, że na szóstym biegu SSC Tuatara maksymalnie mogłaby osiągnąć niewiele ponad 470 kilometrów na godzinę. Oczywiście, wciąż jest to ogromna prędkość, która mogłaby dać Amerykanom miano najszybszego samochodu na świecie, ale wciąż daleko jej do pożądanych 500km/h. Siódmy bieg co prawda pozwoliłby na mechaniczne rozpędzenie się do 550 kilometrów na godzinę. Na nagraniu jednakże dokładnie było widać, że z takowego przełożenia nie skorzystali.

Bez wątpienia cała sytuacja szybko nie ucichnie. Jeśli okaże się, że SSC faktycznie spreparowało telemetrię, to na długo im to zostanie zapamiętane, a Amerykanie będą musieli starać się o odbudowanie wizerunku. Na ten moment jednak pozostaje czekać na odpowiedź producenta na wspomniane wyżej liczby.

Foto. materiały prasowe producenta