Jerod Shelby

Jerod Shelby posypuje głowę popiołem w sprawie rekordu SSC Tuatary

SSC Tuatara wywołała masę kontrowersji. Do zarzutów o oszustwa w sprawie rekordów postanowił natomiast odpowiedzieć sam Jerod Shelby.

Tematy związane z rekordami od zawsze budziły emocje, jednakże od dawna nic nie wywołało takiego zamieszania, jak rekord SSC Tuatary. Amerykański hipersamochód zgodnie z informacjami przekazywanymi przez producenta osiągnąć miał średnią prędkość z dwóch przejazdów na poziomie 508,73 km/h. Maksymalna osiągnięta prędkość wynieść miała natomiast 532,93 km/h. Znalazły się jednak osoby, które zaczęły ten wynik analizować. Wśród nich znaleźli się między innymi YouTuberzy tacy jak Misha i Robert z Apex Nurburgring, u których to Robert Kubica przejechał za kierownicą BMW M4 wiele okrążeni po Norschleife, czy chociażby dobrze znany influencer i kolekcjoner Shmee150. Zgodnie z wyliczeniami wspomnianej wcześniej trójki liczby Tuatary podawane przez SSC nie pokrywały się z rzeczywistością. Wiarygodność Amerykanów została podważona, a cały światek motoryzacji czekał na odpowiedzi ze strony producenta. Nie musieliśmy na szczęście długo czekać, a Jerod Shelby postanowił odpowiedzieć na wszystkie zarzuty osobiście.

SSC Tuatara

Właściciel oraz założyciel SSC North America przyznał, że po usłyszeniu zarzutów samodzielnie rozpoczęli analizę wszystkich danych, które dostarczyła im aparatura. Ostatecznie obliczenia dokonane przez jego zespół również doprowadziły do podobnych wniosków. Jerod tym samym przyznał się do winy. Dodał on również, że tą porażką zniszczył perfekcyjną otoczkę rekordu, który miał być zwieńczeniem wielu lat ciężkiej pracy.

SSC Tuatara

„Musimy powtórzyć przejazd o rekord. Musimy zrobić to jeszcze raz. I zrobić to w sposób niezaprzeczalny i niepodważalny. Więc następnym razem, gdy to zrobimy, a będziemy się przygotowywać żeby to zrobić w bardzo bliskiej przyszłości, musimy się upewnić, że mamy w samochodzie sprzęt GPS od wielu firm. Chcę mieć pewność, że na miejscu będą ich pracownicy, którzy będą nam patrzeć przez ramię i analizować każdy przejazd, każdy szczegół. Chcę to zrobić nie tylko dla moich pracowników i wszystkich ludzi, którzy byli zaangażowani w ten projekt od lat, ale dla naszych obecnych i przyszłych klientów. To bardzo wyjątkowy samochód.”

Jerod Shelby

Ponadto w swoim oświadczeniu Jerod zwrócił się do tych, co podważyli autentyczność jego rekordu. Zaprosił tym samym zarówno Shmee, jaki chłopaków z Apex Nurburgring do obecności w czasie kolejnej próby bicia rekordu prędkości. Na to wezwanie zdołał już odpowiedzieć Misha, który zapewnił, że dokona wszelkich starań, żeby pojawić się przy następnych przejazdach Tuatary.

Choć można zarzucać Jerodowi oraz jego firmie oszustwo w tak kluczowym temacie jak rekord prędkości, tak trzeba docenić zachowanie Amerykanina. Każdy popełnia błędy, ale to umiejętności przyznania się do winy i wyciągania wniosków są najważniejsze. Tym samym i my trzymamy kciuki za ekipę SSC North America, aby następna próba odbyła się bez większych problemów.

SSC Tuatara

Foto. materiały prasowe producenta