Porsche 911 GT1 Street Version – zbyt piękne i szybkie by istnieć

Obecnie o przygodzie Porsche 911 w klasie GT1 pamiętają tylko najbardziej zagorzali fani, ale co, gdyby dzisiaj przywrócić ten model do rywalizacji?

Historia Porsche 911 GT1 zaczyna się w 1995 roku, kiedy to na bazie generacji 993 zbudowano specjalną wersję torową. Jednak “na bazie” to złe określenie, bo z seryjnej wersji było tylko zawieszenie i silnik, który i tak zmodyfikowany. Auto powstało z myślą o wyścigach i tak też było, bo w momencie debiutu podczas wyścigu 24h Le Mans w 1996 roku, oba startujące egzemplarze 911 GT1, wygrały w swojej klasie. W sumie 911 GT1 wygrało 47 razy w 135 wyścigach. Docelowo samochód powstał na bazie generacji 996 i zastosowano zupełnie inną aerodynamikę. Jednak był wymóg, który mówił, że musi powstać wersja drogowa. Tak też się stało i Porsche 911 GT1 Straßenversion wyjechało na drogi.

GT1

Surowe, spartańskie i dzikie – tak można określić to Porsche, ale wyobraźmy sobie, że niemiecki producent buduje na bazie generacji 992 taką ekstremalną wersję w odmianie drogowej. Niewyobrażalne z pozoru, ale jeśli spojrzymy na to dokładnie to auto ma realny sens. Zacznijmy od tego co mogłoby być pod maską, bo wersja GT1 była ekstremalna. Dzisiaj najmocniejsza wersja GT2 RS miała 700 KM i 750 Nm. W tamtych czasach Turbo S miało 450 KM, a topowe GT1 w okrojonej wersji na drogę 544 KM. Taki przyrost dzisiaj dałby około 850-900 KM i mniej więcej 1000 Nm, a mowa o wersji słabszej, bo torowe odmiany wtedy przekraczały 600 KM.

GT1

Źródła mówią, że 911 GT1 kosztowało 10 razy tyle co ówczesna Carrera. Dzisiaj 911 (992) Carrera kosztuje co najmniej 528 000 złotych. Dziesięciokrotność tego dałaby ładną kwotę w okolicy 5 500 000 złotych. Zatem nie jest tanio, ale mówimy o aucie, którego nie da się podrobić. To bestia stworzona na tor. Z jednej strony Porsche może robić taki produkt i ma gwarancję, że to się sprzeda. Z drugiej jednak strony podważyliby wtedy sens budowania hybrydowego hyperacara, takiego jak 918 Spyder. Model 911 wytrzyma taką moc i zapewni dobrą platformę, ale ideologicznie może okazać się to niewykonalne. Tak czy inaczej na grafikach wygląda pięknie.

Foto. Guillaume Lerouge