V8 poprawia humor na cały dzień!

Zostało nam niewiele czasu, aby delektować się pięknym dźwiękiem V8 i móc od rana cieszyć się wspaniałym humorem. Czy to oznacza, że gdy motoryzację opanują elektryki to wszyscy będą chodzić w ponurych nastrojach?

Dzień jak co dzień — nie zapowiada się nic szczególnego, co odbiegałoby od normalnego trybu życia. Ani radio nie trąbi o anomaliach pogodowych, ani ruch na ulicach nie jest inny. Po prostu zwykły poranek i zaczyna się nowy dzień. Stojąc prostopadle do ulicy i czekając, aż przejadą najbliższe samochody moją uwagę przykuwa Toyota Auris Hybrid w wersji kombi pełniąca funkcję taksówki. Przykuwa uwagę, bo jej prawie nie słychać. Pozostałe samochody odjechał, a taksówka jedzie w ciszy i gdybym nie spojrzał to mógłbym jej nie zauważyć. Wydaje mi się, że generowała mniej dźwięku niż ludzie idący po przeciwnej stronie ulicy. Za chwilę jednak spokój i cisza zostały przerwane…

Jeszcze go nie widziałem, a już miałem ciarki na całym ciele i serce zaczęło bić szybciej tylko słysząc dźwięk. Na horyzoncie pojawił się Jeep i to nie byle jaki, bo Grand Cherokee SRT z V8 o pojemności 6.4 litra pod maską. Wyjeżdżając z bocznej ulicy kierowca pokusił się o pokaz możliwości nie oszczędzając zarówno pedału gazu, jak i paliwa. Nagle wszystko stało się nie ważne, bo gwiazdą stał się ponad 2 tonowy kolos na czterech kołach rozrywający poranną mgłę basowym dźwiękiem widlastej 8. To wystarczyło, aby wywołać uśmiech na mojej twarzy do końca dnia.

Takie zostawienie w ciągu paru sekund pokazuje jak różne oblicza może mieć motoryzacja i jakimi priorytetami może się kierować. Z jednej strony mamy hybrydową taksówkę, która ma za zadanie zapewnić komfortowe warunki podczas jazdy w mieście i przynieść oszczędności taksówkarzowi poprzez swoją jednostkę napędową. Z drugiej strony staje terenowy potwór, który ma poradzić sobie zarówno na autostradzie, jak i poza utwardzonymi drogami oraz dawać frajdę na wyciągnięcie ręki. Ciężko na pierwszy rzut oka znaleźć znaczące podobieństwa między samochodami. W tym zestawieniu królują skrajności — ogromne spalanie Grand Cherokee ma się nijak do hybrydowego Aurisa, a w terenie Auris może służyć najwyżej za namiot pozostawiony przed wypadowym terenem. Samochody prezentują dwa całkiem różne światy i nie warto szukać nawet podobieństw, ale warto przyjrzeć się innej sprawie.

Rasowe, piękne silniki ledwo trzymają się na rynku, a era turbo i elektryfikacji rozpętała się na dobre. Pytanie tylko, czy aby na pewno tego chcemy i jest to potrzebne? Samochód bez dźwięku jest jak kura bez jajek. No niby może funkcjonować, ale to nie to samo i czegoś brakuje. Sztuczne generowanie dźwięku to totalna porażka i gra nie warta świeczki, ale zastanówmy się co sprawia radość? Spokojna jazda elektrykiem w ciszy czy pomruk dobrego silnika o poranku? Ja wiem, że każdy ma inny gust, ale bardzo proszę, aby nie narzucać wszystkim downsizingu. Osobiście jestem przeciwnikiem tego rozwiązania, bo patrząc na trwałość 3-cylindrówek łapię się głowę. Jadąc do pracy w towarzystwie dobrej muzyki wprost z wydechu można zarazić się pozytywnym nastrojem na cały dzień i odczuć wyraźną poprawę samopoczucia. W przypadku hybryd i elektryków ciężko o taki efekt, choć dostępność mocy od samego dołu bywa imponująca i ma przewagę nad spalinowcami. Jednak nie to jest kluczem do szczęścia.

Dlaczego nie mogą być wciąż oferowane silniki, chociażby o pojemności 2.0 w miejscu 3-cylindrowego 1.2? Ktoś powie, że to kwestia spalania i ekologii. Szkoda tylko, że wyniki i tak są sfałszowane, a te jednostki palą tyle samo. Być może to biznes, bo po 150 tysiącach kilometrów silnik nie nadaje się do niczego co było kiedyś nie do pomyślenia, ale czy ktoś musi zarabiać kosztem szczęścia innych? Sam chciałbym móc częściej delektować się dźwiękiem V8 czy V6 idąc ulicom, ale obawiam się, że od stycznia uzyskamy odwrotny efekt. Nie dość, że producenci pod presją Unii zmniejszają jednostki w autach to państwo polskie ogranicza dostęp do samochodów właścicielom firm, jednocześnie prowadząc do zmniejszenia swoich dochodów z tytułu akcyzy, która swoją drogą jest ogromna. Jednak to temat na inny felieton, o którym może kiedyś. Teraz czas udać się, wysłuchać ostatnich wielkich silników, zanim przejdą do historii.

Foto. Jeep Polska, Toyota Polska oraz Motors Gunaxin