Toyota Supra o mocy 1000 KM została przygotowana do driftu

Toyota Supra MK4 doczekała się wielu modyfikacji, jednak MK5 przejmuje pałeczkę i zaczyna gonić poprzedniczkę już nawet w świecie driftowozów

Choć najnowsza Supra piątej generacji do dziś wywołuje niemałe kontrowersje, tak nie można jej odmówić tego, że w pełni wykonała swoje zadanie, jakim było stanie się idealną bazą pod modyfikacje. Można krytykować współpracę z BMW, jednakże bez niej ten wóz nigdy by nie powstał. Można krytykować inne proporcje, ale bez nich pojazd nie prowadziłby się aż tak dobrze. Wreszcie można krytykować sztuczne wloty, ale bez nich tunerzy nie mieliby takiego pola do manewru jak teraz, i ciężej byłoby tworzyć tak szalone projekty jak ten, o którym sobie dzisiaj porozmawiamy.

Toyota Supra

Jeżeli interesujecie się nieco amerykańską sceną driftingu i tuningu, to bardzo możliwe że o wasze uszy obiła się nazwa Papadakis Racing. Goście którzy jeszcze 2 lata temu zrobili 1000 konny driftowóz z najnowszej Toyoty Corolli w wersji Hatchback w barwach napoju energetycznego Rockstar, od jakiegoś czasu pracujący nad najnowszą Suprą. Ten ostatni projekt jednak wreszcie jest już na finiszu, a my możemy poopowiadać o efekcie końcowym Amerykanów.

Na pierwszy rzut oka poza malowaniem Rockstar Energy Drink rzuca się nadwozie, które zostało poszerzone w celu zmieszczenia customowych felg i zmodyfikowanego zawieszenia ze zwiększonym kątem skrętu. Jednakże jak dobrze wiemy, w samochodach przystosowanych do rywalizacji nie liczy się wygląd, a to, co znajdzie się pod tą skorupką.

Toyota Supra

Wspomniane wcześniej zmodyfikowane zawieszenie pod drift to oczywiście nie jedyna zmiana, jaką wymuszają konkurencje polegające na pokonywaniu trasy w kontrolowanym poślizgu. Poza oczywistymi zmianami w obrębie układu hamulcowego i napędowego, sporo zmieniło się pod maską, aby wykrzesać 1000 koni. I choć wydawać by się mogło, że ta liczba nie jest niczym nadzwyczajnym, tak zespół Stephana Papadakisa jako jeden z nielicznych zabrał się do tego w inny sposób i po zwróceniu uwagi na ten jeden szczególik, na pewno szybko zmienicie swoje zdanie.

W przeciwieństwie do takiej Supry Daigo Saito, pod maską nie dokonano żadnego swapu, a na warsztat wzięto seryjną jednostkę montowaną w tej generacji Toyoty Supry, jaką jest niemieckie B58. Amerykanie udowodnili ty samym, że choć może jednostka BMW nigdy nie będzie tym samym co 2JZ, tak nie oznacza to, że brakuje w niej potencjału. A to na pewno powinno dać inspirację innym osobom, które chciałyby mniejszym kosztem dokonać modyfikacji swojej Toyoty. Auto zostało przygotowane dla Fredrica Aasbø, który rywalizuje w Formule Drift. Obecnie po odwołaniu inauguracji w Long Beach sezon tej serii ma się rozpocząć w dniach 8 i 9 maja na torze Road Atlanta. Patrząc jednak na obecną sytuację na świecie, ciężko przewidzieć, czy ten termin się jeszcze bardziej nie opóźni.

Foto. Jon Sibal