Gemballa Mirage GT za 3 miliony złotych rozwalona w Nowym Jorku

Choć świat spowity jest wielką pandemią koronawirusa to jednak w Nowym Jorku rozegrały się sceny rodem z GTA, sęk w tym, że Gemballa Mirage GT była prawdziwa i kosztowała 3 miliony

Zacznijmy od tego czym właściwie jest Gemballa Mirage GT, bo to klucz do całej sprawy. Jeśli się nie orientujecie to Gemballa jest niemieckim tunerem zajmującym się samochodami Porsche. Gdy wyszła Carerra GT to stwierdzili oni, że nie jest wystarczająco wyjątkowa i trzeba ją nieco zmodyfikować. Tak powstała Gemballa Mirage GT, czyli zmodyfikowana Carerra GT w nakładzie limitowanym do 25 sztuk na cały świat. Silnik w tym aucie to V10 o pojemności 5,7 litra, które osiąga moc około 650 KM. Łatwo się domyślić, że cena za takiego auto musi być astronomiczna, a konkretnie trzeba za nie było zapłacić około 3 000 000 złotych…

Jeden z 25 egzemplarzy przemierzał 7 kwietnia w godzinach porannych ulice Manhattanu. Zapewne miała to być zwykła przejażdżka, ale coś poszło nie tak… Nagranie ukazujące moment wypadku pokazuje jak Gemballa Mirage GT nagle z impetem uderza w stojący samochód, a w powietrzu unosi się chmura odłamków. Pojawiło się również nagranie z kamery przemysłowej, na którym dokładnie widać moment zdarzenia. Kierowca jechał z prędkością znacznie powyżej dozwolonej wartości (co potwierdziła policja), stracił kontrolę nad samochodem i pięknym ślizgiem uderzył w zaparkowaną Toyotę Sienna. Skutek? Zniszczone 5 aut w pobliżu oraz Gemballa, której stan jest co najmniej fatalny.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Rough morning *photos taken by me*

Post udostępniony przez ronnie c 📷 (@ronniecnyc)

Starty są ogromne, bo auto ma skasowany cały przód, a w zasadzie nie ma nic co było w miejscu prawego nadkola. Tylna oś przeszła deformację, a z szyb za wiele nie zostało. Co ciekawe, kierowcy nic się nie stało na szczęście i wyszedł on ze zdarzenia bez szwanku. Jednak najlepszy jest moment zaraz po uderzeniu, bo choć auto jest kompletnie rozwalone to kierowca decyduje się na ucieczkę tym właśnie autem. Szybko wymanewrował i ruszył z impetem. Po drodze zgubił kilka części i pognał przez Manhattan. Jednak funkcjonariusze złapali go kilka przecznic dalej. Brawura? Głupota? Może wszystko na raz. Pewne jest to, że naprawa sporo pochłonie pieniędzy i czasu, a auto swojej wartości nie odzyska.

*w sieci pojawiła się informacja, że auto było kradzione, ale nie jest to prawdą

Wyświetl ten post na Instagramie.

WTF 🙃🙃 #porsche

Post udostępniony przez Exotics Vs Classics (@speedtimers)

Foto. ronniecnyc oraz speedtimers via Instagram; wideo – Maxdordor73