Czy właśnie przyłapano SUV’a Ferrari Purosangue na drodze publicznej?

Chcemy czy nie – SUV’y są od dłuższego czasu standardem też wśród ekskluzywnych marek takich jak Lamborghini czy Aston Martin. Pora na Ferrari.

Niestety czy stety, podwyższone, przestronne, praktyczne i mniej lub bardziej żwawe samochody osobowe, niemające za wiele wspólnego z jazdą terenową królują obecnie na drogach całego świata. Auta te mają szeroki wachlarz zalet. Poza tym, że ludzie zwyczajnie takich aut chcą, ich obecność na rynku uzasadnia też fakt, iż są one dobrym sposobem na zmniejszenie łącznej emisji spalin w całej gamie modelowej danego producenta, jak i również wsparcie swojego budżetu przeznaczonego na prace nad autami bardziej ekscytującymi. W niektórych markach będą to auta sportowe i luksusowe limuzyny, w niektórych auta wyścigowe, bez homologacji drogowej, a w innych – superauta. Tych kilka faktów z pewnością nieco ułatwia zrozumienie dlaczego Ferrari, mimo swoich całkiem niedawnych zapewnień zdecydowało się na zbudowanie własnego rodzinnego SUV’a.

Ferrari
Fot. materiały prasowe producenta

W nietypowej scenerii

Znaczna większość ludzi na świecie zapewne myśląc czy słysząc “Ferrari” ma przed oczami obraz pięknego dzieła sztuki na kołach, najlepiej z otwartym dachem, w krwistej czerwieni, jaskrawym żółtym lub subtelnym błękicie sunącego przez gorące nadśródziemnomorskie górskie serpentyny z pięknym krajobrazem w tle. Cóż, nie tym razem. Instagramowy użytkownik Stéphan Barral napotkał ostatnio auto, możliwe że tej właśnie marki w zupełnie innych okolicznościach – na ośnieżonej drodze w Szwecji.

Sunące po śniegu w asyście tajemniczego Volvo i chyba bez tablic rejestracyjnych zakamuflowane auto to z dużym prawdopodobieństwem prototyp nowego SUV’a zapowiedzianego przez Ferrari – Purosangue. Jeśli to prawda, będzie to oznaczało całkowicie nowe podejście marki do używania swoich samochodów. Pierwszy SUV marki ma być nie tylko dobrym Ferrari ale i dobrym samochodem, który poradzi sobie we wszystkich okolicznościach i warunkach na drodze. Oczywiście słowo “droga” jest tu kluczowe, gdyż producent z Maranello raczej nawet w tym przypadku nie pomyśli na poważnie o wjeżdżaniu tym autem w bardziej wymagający teren. Jednak jako iż będzie to bezpośredni rywal Lamborghini Urusa, spodziewać się można paru trybów off-roadowych, “dla picu”.

Ferrari czy Maserati?

Co ciekawe, ten sam użytkownik opublikował również zdjęcie, na którym nieco dokładniej widać przód samochodu o którym mowa.

Niektóre komentarze sugerują iż nie jest to wcale Ferrari, a nowy, odrobinę mniejszy SUV Maserati, lub kolejne wcielenie modelu Levante. (proporcje są trochę zgubne zarówno na niewyraźnym filmie jak i na zdjęciu, na którym widać jedynie samochód oraz gładką ścianę.) Generalny kształt atrapy chłodnicy oraz świateł sprzyja tym teoriom. Trzeba jednak zauważyć, że Maserati i Ferrari są bardzo bliskimi sobie markami i nietrudno przewidzieć, że w przypadku SUV’a język stylistyczny będzie zdecydowanie podobny.

Tak czy inaczej Ferrari Purosangue powstanie, nawet jeśli nie będzie wyglądało dokładnie tak jak na załączonych materiałach. Napędzać je będzie V8, lub co ciekawe – V12. Jesteście gotowi na rewolucję?

Źródło: stephanbarral via Instagram