Toyota C-HR GR – Miejski crossover z DNA Supry

C-HR to bardzo udane auto, które jest stworzone, aby cicho, tanio i ekologicznie jeździć w mieście, teraz specjaliści GR dodali coś od siebie

Gdy słyszysz słowo Toyota to zapewne pierwsze co ci przychodzi do głowy to jakiś hybrydowy model do miasta albo Supra sławna za sprawą Szybkich i Wściekłych. Zastanawiacie się co może łączyć sportowy dział Toyoty, czyli Gazoo Racing z miejskim modelem C-HR? Dotychczas niewiele, ale specjaliści z GR wzięli się do roboty i na warsztat trafił odświeżony C-HR. Efekt? Kilka zmian, które wpływają znacząco na wygląd oraz prowadzenie samochodu.

Zacznijmy od wyglądu zewnętrznego, bo to te zmiany widać najprędzej i nie sposób pominąć nowe zderzaki oraz nakładki na progi. Z przodu auto jest masywniejsze i zdaje się być wyższe poprzez dodanie bocznych wlotów powietrza i zwiększenie atrapy chłodnicy. Z tyłu natomiast mamy aż 4 rury wydechowe, a zderzak został uaktualniony o kilka agresywnych linii. Na całym aucie możemy spotkać wiele emblematów z logo GR i nawet standardowe malowanie (biało-czarne) wygląda bardzo dobrze. W środku wielkich zmian nie należy oczekiwać, a jedynie lekkiego dotknięcia przez inżynierów GR i dodanie małych akcentów.

Najważniejsze zmiany w Toyocie C-HR GR to usportowiona charakterystyka prowadzenia. W tym celu zastosowano nowy układ zawieszenia oraz kierowania, a na liście zmian są między innymi sprężyny, stabilizatory czy drążki kierownicze. Odnośnie silników wiemy tylko tyle, że wersja C-HR GR ST ma silnik benzynowy 1.2 z 6-biegową skrzynią, a odmiana S jednostkę hybrydową o pojemności 1.8. Cena wariantu ST to 25 100 dolarów, natomiast S to koszt nieco większy, bowiem wycenia się go na 28 500 dolarów.

Czy będą chętni na takie warianty C-HR? Zdecydowanie, bo to auto z dość dużym potencjałem i całkiem udane stylistycznie, więc na pewno wiele osób skusi się na sportową wersję. Możemy tylko zgadywać ile koni mają wersje S oraz ST, ale Gazoo Racing zapewne dołożyło od siebie kilkanaście koni, więc możemy być o to spokojni. Nie wiemy jakie ceny wykształtują się u nas w Polsce, ale jeśli nie wystrzelą makabrycznie do góry to również i u nas znajdzie się spore grono odbiorców na usportowionego crossovera.

Foto. materiały prasowe Toyota