Koenigsegg z kolejnym rekordem, przebijając samego siebie

Dla jednych to tylko cyferki, ale ludzie w Koenigsegg przyłożyli się i pracowali wiele godzin, aby zbudować samochód przebijający wszystko

Tegoroczny wrzesień na pewno zapisze się pod znakiem ilości pobitych rekordów. Najpierw Bugatti po raz pierwszy w historii samochodów drogowych przebił Chironem barierę 300 mil na godzinę, jesteśmy świadkami pojedynku Porsche i Tesli w walce o najszybszego 4-drzwiowego elektryka na Nordschleife, a przy tym wszystkim Koenigsegg nie chciał dać o sobie zapomnieć, poprawiając swój własny rekord 0–400–0.

Jeśli ktoś nie wie o co chodzi, to już tłumaczę. Chodzi o jak najszybsze rozpędzenie do 400 km/h, a następnie wyhamowanie do zera. Pierwsze dokonało tego Bugatii w 2017 roku w Chironie, za kierownicą którego zasiadł sam Juan Pablo Montoya, wykonując ten przejazd na torze testowym Volkswagena w 41,96 sekundy. Ale Koenigsegg nie zamierzał stać biernie i już miesiąc później w Danii dzięki modelowi Agera RS udało im się przebić ten rekord o 5,52 sekundy, czyli wykonując to w 36,44s. na dystansie 2441 metrów. Następnego miesiąca w Nevadzie poprawili ten rekord do 33,29 sekund. I ten rekord do niedawna pozostawiał nietknięty, dopóki do akcji nie weszła Regera.

31,49 sekund, 2048,46 m. Oto, w jakim czasie i na jakim dystansie Regera dokonała na Szweckim lotnisku tego, co wcześniej dokonał zarówno Chiron, jak i Agera RS, bijąc przy tym oba na głowę. W przypadku Regery wynik robi jeszcze większe wrażenie, kiedy zdamy sobie sprawę że pojazd ten ma jedynie jeden bieg.

Ciężko się o tym bardziej rozpisywać, po prostu kolejne rekordowe cyferki, ale za nimi kryją się niezliczone godziny pracy, które zaowocowały właśnie tymi, niewiarygodnymi liczbami. A to, co najbardziej emocjonuje to fakt, że na pewno to jeszcze nie ostatnie słowo producentów w temacie bicia kolejnych rekordów…

Foto. materiały prasowe Koenigsegg